stop ACTA

STOP ACTA

Archiwum z Marzec, 2008

Fotka się lansuje :)

| Kategorie: Ciekawostki, Prywatne, Społecznościowe | 10 Komentarze/y »

Korzystając z chwili wolnej przed nauką z podstaw automatyki (tiaa), zalogowałem się na stronę fotki i patrzę że pojawił się nowy wpis na blogu fotki. To, co zobaczyłem, po prostu rozwaliło mnie :)

fotka

taki to screen z bloga :) a poniżej treść:

fotka

Faktycznie działa rewelacyjnie, skoro nie moge się zalogować na fotkę. Otóż działa to dość dziwnie, bo ściaga plik *.php i niestety minimap wywala bład :), co w efekcie nie moge obejrzeć profilu :D

Prawo Bronksu (A Bronx Tale)

| Kategorie: Ciekawostki, Ogólne, Prywatne | 5 Komentarze/y »

Miałem okazję na TVP1 (bez reklam uff) obejrzeć, rzadko powtarzany film, jakim jest Prawo Bronksu (Bronx Tale) w reżyserii Roberta de Niro i powiem szczerze zrobił ogromne wrażenie.

Wydawałoby się kolejny gansterski film to znów o zabijaniu, mafijnych rachunkach itp. Tymczasem to było arcydzieło, jakich mało w tym gatunku, a obsada może nie gwiazdorska, ale zasługuje na uznanie. Zacznijmy od recencji zaczerpniętej z filmwebu autorstwa Dominiki Wernikowskiej

Bohaterem filmu jest dorastający chłopiec, Calogero zafascynowany burzliwym życiem miejscowych mafiosów. Postacią wzbudzającą jego podziw jest Sonny, który dzięki swym kontaktom trzęsie całą dzielnicą. Pewnego dnia Calogero widzi uliczną bójkę z udziałem Sonnego, w której ginie człowiek.

Jako jedyny świadek zdarzenia Calogero musi zidentyfikować sprawcę, ale podczas przesłuchana dziewięciolatek z premedytacją postanawia zatrzymać prawdziwą wersję wydarzeń dla siebie, ratując tym samym mafijnego bossa z opresji. Tak zaczyna się ich wieloletnia znajomość.

Przez wiele lat Calogero będzie nieustannie porównywał styl życia Sonnego ze skromną egzystencją swojego ojca (w tej roli Robert De Niro) usiłującego wpoić synowi uczciwość i zamiłowanie do pracy.I co ciekawe zestawienia te nie są czarno – białe, czyli uczciwy kierowca autobusu, dobry ojciec i mąż i jako jego przeciwieństwo bezwzględny gangster. W trudnych chwilach zarówno jeden, jak i drugi stanowi dla młodego Calogero wzór do naśladowania. Na zasadnicze pytania obaj mężczyźni, próbując zadbać o przyszłość chłopca, dają mu tę samą radę: rób to, co sam uważasz za właściwe, bo nie warto żyć pod dyktando. Dorastając w cieniu dwóch silnych osobowości, Calogero stopniowo staje się mężczyzną i uczy się wybierać.

Sam poczatek jest banałem, jak na filmy tego gatunku, życie w slumsach, rodzina, panowie w garniturach, ale już wtedy przekonałem się, że to nie jest typowy film, że narrator jest naszym przewodnikiem w tytułowej dzielnicy i zdradza nam szczegóły swego życia. Życie uporządkowane gangsterom, którzy a propos są tu pokazani w dobrym świetle, bo opiekuja się mieszkańcami w razie zagrożenia z zewnątrz – takie istne getto włoskie, prawie rodzinna astmofera, co sprawia, że film ten jest sentymentalną podróżą za minionymi epokami i pokazuje jak bardzo różniło się ówczesne życie od teraźniejszości poprzez różne przykłady, zwłaszcza relacje damsko-męskie. Obraz ówczesnego Bronksu przypomina mi nieco obraz współczesnego środowiska blokowego i też wsi, ponieważ też rządzą tutaj reguły wg. którego są podporządkowani mieszkańcy i młodzież, ich zachciankom i (przede wszystkim) przemocy. Jak jest, każdy to widzi.

Mimo wieku, polecam serdecznie ten film przeznaczony dla widzów powyżej 18lat, zwłaszcza że dzisiejsze produkcje filmowe nie są tak ciekawe jak właśnie Prawo Bronksu.

Trailer

digart latj? spokojnie tylko dla play’owiczów

| Kategorie: .mobi, Prywatne, Społecznościowe | 9 Komentarze/y »

logo

Dzisiaj przeczytałem w niusach DA, że…

Digart Lajt to lekka wersja serwisu Digart.pl, stworzona specjalnie dla Was! Teraz w każdym momencie możesz sprawdzić, jadąc autobusem, najnowsze komentarze pod świeżo wgrana pracą przed wyjściem z domu.

Przeglądając blisko pół miliona prac wystawionych w serwisie przez kilkadziesiąt tysięcy twórców widzimy, że sztuka to nie tylko muzea czy książki, ale również coraz to nowe formy przekazu pojawiające się wraz z nowymi cyfrowymi technologiami.

Jak do działa? Wystarczy wpisać w przeglądarce w telefonie: digart.lajt.pl

Nie ukrywałem radości z tego powodu, bo lubię obserwowac poczyniania innych, ale niestety taki stan nie trwał długo. Otóż kilka linijek dalej w tym niusie wyszczególniono bardzo ważną rzecz.

Sponsorem serwisu digartLajt jest operator komórkowy PLAY. Serwis digart Lajt dostępny jest przez najblizsze 3 miesiące tylko z sieci PLAY .

Automatycznie troszkę się pogniewałem na panów programistów z DA, zwłaszcza na administratora tego serwisu, z którym prowadziłem pewną korenpodencję w sumie od zeszłego roku. Po prostu chciałem oglądać nowe prace użytkowników dodanych do obserwacji a po prostu obowiązki uczelniane spowodowały, że stałem się biernym userem.

Tego typu podchody, jakie po prostu stosuje główny sponsor digartu, uważam ża falstart, poniewaz nie kazdy z tych użytkowników posiada numer w play’u, (imho były specjalne losowania takie, ze prawie każdy dostawał specialny starter operatora powiązanego z grupą ITI). Trzeba też podkreślić, iż ten operator wcale tak taniego dostępu do Internetu nie ma. Niby reklamuje, że płacimy 3 gr za 10kb danych, podczas gdy np. w Simplusie oferują pakiety internetowe o 20/50 mb danych do wykorzystania za odpowiednio 5/10zł. Wystarczy zastosować prostą matematykę i dowiemy się że w przypadku pakietu o nominale 50mb, przypada nam 20gr / 10kb 1mb (thx for lukers) z naliczaniem za kazy wykorzystany kilobajt. Pewnie oferta play’a byłaby korzystna, gdyby nie fakt wynikający z podpisanej umowy w ramach którego  operator może na zasadzie roamingu korzystać z baz Plusa. Wiadomo – diabeł tkwi w szczegółach – otóż play nie może mieć korzystnego cennika od plusa i dopóki będzie korzystać z usług plusa, nie będzie znacznych obniżek.

Tak, miałem nawet 2x startówki play’a ale niestety z wielu powodów pozostałem w simplusie (głównie dlatego, że jest tani pakiet internetowy i mam większość znajomych w tej sieci) i nie mam zamiaru zmieniać  sieć.

Nic nie zrobię, trzeba poczekać aż w końcu upłyną te 3 miesiące i dopiero wtedy mogę zobaczyć jaka funkcjonalność lajtowej wersji. Póki co, wpisujac adres lajtowej wersji, przekierowuje mnie na główną stronę OnetLajt.  

monetto, kokos i finansowo czyli krótko o social-lending.

| Kategorie: Ciekawostki, Ogólne, Prywatne, Społecznościowe | 2 Komentarze/y »

Dzięki blipowi się dowiedziałem o istnieniu w Polsce serwisu social-lending, specjalizującego się w pożyczkach bezpośrednich, a więc możemy pożyczać na procenty znajomym czy tez inwestować. Osoby zarejestrowane są rzekomo osobami sprawdzonymi (zweryfikowanymi) i można niby im obdarzyć kolejnym zaufaniem.

By zostać w pełni zweryfikowanym użytkownikiem jest wymagane (absolutnie) posiadanie konta bankowego w dowolnym banku i wtedy po numerach serwis jest w stanie sprawdzić prawdziwość podanych danych przez kredytobiorcy. Oczywiście każda transakcja jest kontrolowana przez odpowiednie organy odpowiedzialne za bankowość w Polsce.

W Polsce dominują takie serwisy jak monetto, kokos czy finansowo, które powstały stosunkowo niedawno i rodzą się w bólach. Nie dziwię się, poniewaz tak czy inaczej polskie społeczeństwo jest nieufne tego typu rozwiązaniom i woli pożyczać w tradycyjny sposób. Z drugiej strony social-lending może być korzystne dla obu stron, biorących udział w transakcji a wszystko jest uzależnione od wysokości kwoty pożyczki i oczywiście procentu, który sami ustalają.

Więcej szczegółów znaleźć można na stronach wyżej wymienionych portali, natomiast dośc ciekawie zjawisko social-lendingu opisuje hazan w antyweb’e (1, 2, 3). Polecam w celu zrozumienia kolejnego zjawiska w ramach web2.0. Natomiast osobiście nie przypadło mi do gustu tego typu serwisy, z wielu to powodów – przede wszystkim brak zaufania do bezpieczeństwa serwisów i do użytkowników, biorących w udział w aukcjach, pożyczkach itp. Nie wiem skąd to wynika, bo sam lubię e-life i jestem cholernie aktywny, ale póki co, to nie posiadam kont w wyżej wymienionych stron i dlatego też jest to wpis bardziej osobisty niż ogólny, wyrażający moje obawy.

Być może się to wkrótce zmienić i w tym momencie się lekko pogubiłem. Sam nie wiem który serwis wybrać, bo według opinii publicznej (internautów), monetto zdecydowanie wygrywa, natomiast ciekawe rozwiązanie ma finansowo. Nie wiem, musiałbym przemyśleć i poczytać jeszcze raz. :)

Świątecznie

| Kategorie: Ogólne, Prywatne | 1 Komentarz »

Nie będę oryginalny, jeśli za pośrednictwem wpisu złożę wielkanocne życzenia. Tak więc wszystkim Joggerowiczom życzę ciepłych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.

święta

Quo Vadis Tybet?

| Kategorie: Ciekawostki, Ogólne, Politycznie, Prywatne | 6 Komentarze/y »

Quo Vadis… Wielu z Was kojarzy te słowa z szkół średnich, ale nie o tym dziś będzie mowa. Chciałbym w dzisiejszej notce przedstawić moje spostrzeżenia odnośnie Tybetu i zamieszania wokół tego autonomicznego państwa, który swoim losem przypomina po części nasz kraj.

pytanie, dlaczego teraz podniosło się wielkie halo, dlaczego teraz przypominano o Tybetańczykach? Muszę przyznać, że tak naprawdę teraz poważnie myślę o sytuacji, choć nieraz rozmawiałem z paroma osobami o tym, zwłaszcza po filmie 7 lat w Tybecie. Wyszedłem z założenia, że skoro Chiny otrzymały prawa do organizacji Olimpiady, to muszą się dostosować do norm światowych w dziedzinie praw człowieka. Jak jest teraz, jak było na przestrzeni ostatnich dwóch lat, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Cenzura, krwawe tłumienia, głód, a przede wszystkim wciąż trwająca kłamliwa propaganda sukcesu ludowego państwa. Nie sposób zlekceważyć tak potężną gospodarkę Chin, zwłaszcza że na miejscu otwierane są kolejne zagraniczne placówki wielkich firm. Świat biznesu rządzi własnymi prawami, nie zwazając na jednostkę, byle byli efektywni i tani.

Co możemy My zrobić? Co Ja mogę zrobić? Co Ty możesz zrobić? Niestety sami nie damy radę.Słyszę od czasu do czasu nawoływanie do bojkotu chińskich produktów. Słuszna idea, lecz wręcz niemożliwa do realizacji, gdyż cokolwiek dotkniesz, to uwierz mi, to produkt chiński. Laptopy, PC, telefony, pendrive’s. Życze tym ludziom naprawdę wielu pozytywnych wrażeń. Natomiast można by w inny sposób działać, chociazby przez happeningi, uświadamianie ludziom o co tak naprawdę chodzi z Tybetem, w ten sposób można wiele osiągnąć.

Sportowcy?Tak, to oni będą najliczniejszą reprezentacją na Olimpiadzie, którzy mogą swoją podstawą czynić wiele dobrego. Zastanawiano, czy warto wziąć udział w tak ważnej dla sportu w imprezie, ale nie ma to najmniejszego sensu bo nie można mieszać sportu z polityką. Już sam Dalajlama XIV wyraźnie zaznaczył, że nie można zbagatelizować wielkiej imprezy i że można w inny sposób zamanifestować. Tak, jak najbardziej można, tylko trzeba spojrzeć na to oczami sportowca, dla którego Olimpiada jest rzeczą świętą, najwyższym celem w swojej sportowej karierze. Trzeba zrozumieć jedno, nie jest łatwo zrezygnować ze swoich marzeń, które są niemal w zasięgu ręki i trzeba też liczyć się z faktem, że jeśli podejmie się manifestacji podczas Olimpiady, należy spodziewać się konsekwencji swoich czynów. Są dwie strony medalu – manifestując sportowiec może zyskać coś więcej jak sławę i medal – zyska miano bohatera i zapisze się na karcie Historii, ale też może stracić medal, popadnie w niełaskę polityków i sponsorów i zniweczyć własną karierę. Zapewnie ktoś mi powie, że nie wierzę w ludzi. Wybacz, ale większość z nas jest nastawiona na materializm, pieniądze, dawno przestała myśleć o rzeczach duchowych – nie mów Mi, że to nieprawda, oszukujesz sam siebie. Nie jesteśmy idealnymi, ani też nie dążymy do ideału, po prostu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. I wcale się nie dziwiłbym się, gdyby sportowcy mimo deklaracji, nie zaprotestowali przeciw chińskiej polityce.

Dziennikarze? To najmocniejsza broń, jaka może świat wystawić na Olimpiadzie.Tak to oni mogą najwięcej szumu zrobić, odkryć wiele nieznanych do dziś faktów, szokujących nas. Mam nadzieję, że swoją powinność wobec nas, uczynią niemal perfekcyjnie. Natomiast martwi mnie chińska cenzura, chińskie filtry i boty, przeplatające przez światową sieć. Czy czasem nie dojdzie do manipulacji informacjami, czy chińskie władze nie podejmą drastycznych kroków przeciw dziennikarzom i nie będą ich aresztować z byle jakiego powodu. Należy pamiętać, w Chinach istnieje potężna armia speców od każdej dziedziny życia, więc mam pewne mieszane uczucia wobec neutralnego statusu dziennikarza zagranicznego w Państwie Środka.

Politycy? Też mogą wiele dobrego czynić, zwłaszcza wspieranie inicjatyw, happeningów i ruchów na rzecz uwolnienia Tybetu od Chin. A przecież niedawno uwolniliśmy się od jarzma radzieckiego, więc większość powinna być świadoma, że My jako naród musimy spłacić dług wobec świata i przyszła odpowiednia pora. Nie można dopuścić do sytuacji, jaka ma miejsce w Kosowie, gdzie połowa państw nie uznaje decyzji ONZ, lecz powinno dążyć do osiągnięcia kompromisu, solidnego kompromisu, nie takiego jak z przypadku Izraela z Palestyną. A przecież tybetański naród, to tak naprawdę niewinny naród, pielęgnujący piękną tradycję buddyzmu.

Jeśli chcesz wiedzieć co się dzieje w Tybecie zapraszam do Pauli Pati,  zwłaszcza do jej wpisu, stanowiąca inspirację i źródło przemyśleń w dzisiejszej notatce i dlatego pragnę z tego miejsca podziękować Jej za zwrócenie uwagi, informacje i życzę aby nie brakło Jej siły.

Pozdrawiam.

Edit: Od wczoraj w polskiej blogosferze ruszyła akcja na rzecz Tybetu. I w związku z tą akcją przystepuję do niej, co zaaowocowało umieszczeniem logo w prawym górnym krawędzi.

fair play. free tibet

Matura a niesłyszący / niedosłyszący ?

| Kategorie: Ciekawostki, Ogólne, Politycznie, Prywatne, Studenckie życie | 3 Komentarze/y »

Dzisiaj oglądałem fakty na tvn i wśród przygotowanych materiałów przez redakcję, znalazł materiał odnośnie tegorocznych maturzystów niesłyszących i niedosłyszących. 

Nie byłoby nic dziwnego w tym temacie, gdyby nie to, że sam 2 lata temu zmagałem z takimi samymi problemami, jak oni. Tak, jestem osobą niedosłyszącą obustronnie, nosząca aparaty słuchowe (już wcześniej pisałem o tym) i niestety wiele rzeczy aż po dzień dzisiejszy zbulwersuje mnie.

Ogólnie nie miałem w szkole średniej problemów z nauką poza językiem angielskim, do którego trzeba było się przyłożyć. Oczywiście, z bardzo dobrym efektem końcowym bo dostałem sie bez problemów na obecną uczelnię i mam nadzieję że skończę również w dobry stylu i to :)

O ile osoby niesłyszące mieli ułatwioną maturę z języków obcych, o tyle sytuacja w przypadku osób niedosłyszących (a takich jest decydowanie więcej) jest wielką niewiadomą, żeby nie powiedzieć beznadziejna. Pamiętam, że mimo zaznaczenia przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną o konieczności stosowania systemu fm, to i tak na części pisemnej z angielskiego niestety nie mogłem użyć. Byłem w pełni świadomy o ewentualnie porażce, ale nie mogłem poddać się tak łatwo bo w końcu to ja decydowałem o mojej przyszłości w tym momencie – cóż mogłoby się wydawać nieciekawie, ale w momencie kiedy odebrałem świadectwo maturalne, odetchnąłem z ulgą. To był sukces nie tylko mój, ale także mojej rodzinki, przyjaciół i mojego liceum. Patrząc na starą maturę (mam starsze rodzeństwo, więc mam na ten temat pewne rozeznanie), wydaje się że była łatwiejsza dla osób o podobnych problemach, ale nie ma co gdybać, trzeba się zmierzyć z dzisiejszą rzeczywistością. Wielu z nich myśli o rezygnacji pisania matury, bojąc się klęski i w ten sposób zostają skazani na łaskę innych, być może wielu z nich poradzi sobie z prozą życia ( i tego serdecznie im życzę ).Tylko zaledwie kilka procent decyduje sie na studia. Jednak ta sytuacja zdecydowanie się zmienia ku lepszemu, a to za sprawą coraz lepszego i łatwego dostępu do zaawansowanej technologii, jakimi są aparaty słuchowe, implanty ślimakowe, procesory czy też inne akcesoria, ułatwiające życie.

Ale co z tego, skoro polski system edukacyjny jest zbyt anachroniczny, zbyt  konserwatywny, by tego typu urządzenia stosować. Pewnie ktoś powie, że dobrze że tak się dzieje, bo byłoby to kolejne pole do popisów dla „oszustów”. Trudno się nie zgodzić z tym twierdzeniem, mając na uwadze dyslektyków, analfabetów i osób mających problem ze zrozumieniem czytania, ale uwierzcie, że jest łatwo stać się osobą niedosłysząca, ale trudno przyzwyczaić się do tego stanu i walczyć z przeciwnościami losu.

I jeśli widzicie kogoś, kto problem ze słuchem, spróbujcie pomóc.

Gtalk w Twoim telefonie?!

| Kategorie: .mobi, Komunikatory, Prywatne, Symbian | Brak komentarzy »

pict

Odpowiedz brzmi tak. Talkonaut, bo o nim dziś mowa, jest jednym z lepszych programów do natychmiastowej komunikacji (IM) przeznaczonych dla posiadaczy smartphone‘ów (telefonów komórkowych) wyposażonych w symbian os. Pod względem wizualnym, działania programu czy funkcjonalności, jest faktycznie jednym z najlepszych w tej grupie software.

Wcześniej pisałem o bombusie (bombusmod), jako jednych z najlepszych komunikatorów jabberowych i nadal tak jest. Ba, nawet można o bombusie mowić jako godnym wzorcem wg. którego powinno się budować właśnie tego typu programy, z tą różnicą, że jest oparty o j2me, a talkonaut jest już dedykowany dla telefonów z wyższej półki.

Pierwsze uruchomienie programu to głównie konfiguracja konta w programie. Jak widać na załączonym przeze mnie załączniku, mamy głównie konta jabberowe, co mnie bardzo cieszy – mamy do dyspozycji konta Gtalk, Gizmo, Talkonaut (z zarejestrowanie łącznie). Talkonaut to także serwer jabber, a przęglarka usług informuje mnie o transportach do AIM, Yahoo czy MSN a także bramki Jabber-2-Jabber.

Roster

Na pierwszy rzut oka, pojawiający się roster bez grupy wbudza niesmak, gdyż wprowadzania artystyczny nieład. Nie byłoby problemu, gdyby liczba kontaktów nie przekraczała 50, w moim przypadku jest ono 4x większe :D. Ale z pomocą przychodzą dwa rozwiązania. Pierwsze to wyszukiwarka filtrująca roster wg klucza, który wpisze a drugi to włączenie w ustawieniach grupowania kontaktów. Niestety druga opcja jest dla mnie niekorzystna, ponieważ wyświetla się w postaci zakładek, a te zakładki grup mieszają się z zakładkami rozmów, które prowadzę – szkoda, że nie ma w postaci rozwijalnej listy, jak to jest w bombusie.

Rozmowa

Okienko rozmów niczym się nie różni od tych, których używamy na codzień na komputerze, dzięki czemu na bieżąco jestem w stanie czytać to, co druga osoba napisała. Posiada także emotki, co prawda nie tak rewelacyjne, ale pakiet 12 ikonek jak najbardziej wystarczy. I tutaj też znajduje się funkcja informująca o czynnościach rozmówcy (czy w danym momencie pisze czy raczej nie). Bardzo mi podoba rozwiązanie ostatniej nowej wiadomości w postaci kilkusekundowego pop-up; czyli niezależnie z kim rozmawiam, mam podgląd nowej wiadomości i dalej mogę kontynuować rozmowe badz przejsc do odpowiedniej zakładki.

SIP

Polska Wikipedia dokłądnie opisuje zagadnienie SIP‘u, natomiast dopiszę że dzięki temu progamowi, możliwe są rozmowy głosowe w ogólnodostępnym standardzie. Nie wiem jak ona działa, gdyż niestety to coś zżera trochę transferu, zatem ta funkcja w Polsce raczej się nie przyjmie.

Skrót możliwości

  • Przesył plików zgodnie z standardami Jabbera
  • Przeglądarka usług
  • Obsługa vCard‘ów
  • Konferencje / chatting (MUC)
  • Elastyczna edycja rostera (dodawanie&edycja&usuwanie)
  • SSL
  • Kompresja połączenia GPRS, EDGE, UMTS
  • Istnieje wersja dla j2me
  • Wsparcie proxy
  • Możliwość połączenia się z sieciami: AIM, YAHOO, GTalk, MSN & SIP
  • Głosowa komunikacja (za free dla uzytkowników GTALK, MSN, YAHOO i przede wszystkim dla uzytkowników SIP)
  • Tania głosowa przy pomocy GTalk2VoIP
  • Możliwość wysyłania SMS’ow (niestety opcja dla naszych wschodnich sąsiadów)
  • Obsługa emotek
  • Wersja darmowa!
  • Brak języka polskiego
  • Brak grupowania kontaktów na liście.

Podsumowanie

Jestem zadowolony z tego programu, zwłaszcza że jest ona zintegrowana z symbianem, na czym mi głównie zależało, choć nie jest to tak do końca prawda.Otóż brakuje mi rozwiazania, które zastosowano w innym komunikatorze o nazwie Slick – każda nowa wiadomość pokazuje sie w postaci pop-up nawet wtedy, kiedy zminimalizuję program. Działa stabilnie, o ile nie przekroczy pamięci, co często mi się zdarza (dolicz do tego web browser :D). Dla kogo ten program? No przede wszystkim dla tych, uzależnionych od IM i od jabbera.

Poszukując innych programów, doszedłem do wniosku, że developerzy głównie stawiają na VOIP a tak naprawdę reszta jest waznym dodatkiem, ale raczej nie dziwi mnie ze względów na mobilny internet.

Strona domowa

Galeria

pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict
pict

Mikrosłuchawka+petla indukcyjna = ?

| Kategorie: Ciekawostki, Prywatne, Studenckie życie | 8 Komentarze/y »

Kiedyś zapytał mnie kolega z LO czy  używam tą pętlę indukcyjną, którą zazwyczaj używałem na języku angielskim, a na pytanie na co jemu pętla odpowiedział: Potrzebuję do egzaminów.

Zacznijmy może od początku, jestem osobą mająca obustronnie niedosłuch (cząstkowy) i jestem posiadaczem aparatów słuchowych wewnątrzusznych typu ITE. marki siemens (model music) i jestem szczególnie wrażliwy na tego typu pytań no i tzw. ułatwienia, jakie stosują poszczególni studenci podczas zaliczeń, egzaminów itp. Oczywiście osobiście nie spotkałem się z sytuacją, w której zauwazyłbym że ktoś w ten sposób  ściąga i tak naprawdę nie wiem jakbym zareagował na ten fakt. Jedno jest pewne – czułbym sie nieswojo.

Nie chodzi tutaj o egoizm, bo daleko mi jest do tego, a o to, że inni, mający podobny problem jak ja, mogliby nie zyskać zaufania wykładowców, prowadzących laborek, ćwiczeń etc.Dlaczego? A dlaczego mieliby ufać, skoro nadużywają ich zaufania? Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby każdemu wykładowcy taki niedosłyszący student przynosił zaświadczenie o swej niepełnosprawności i konieczności używania ułatwień, np. systemu FM – jest to dość wstydliwa sytuacja dla takich osób.

Co i jak z takim czymś? Przykładów znajdziemy sporo, zwłaszcza na allegro, i trochę kosztują. Analizując te oferty, możemy wywnioskować

  • że są wielokrotnie wypożyczone za kwotę 60-80zł
  • że są używane przez kilkadziesiąt osób
  • że mnie skręca jak pomyślę o higienie uszów (przylegająca woskowina, zarazki, bakterie itp)

Przyjrzałem się natomiast jednej ofercie, pomijając błędy ortograficzne w opisie, i faktycznie jedynie taka oferta bo to, co tam opisał koleś, jest prawdą. Tego typu aparaty mają powszechne zastosowanie, używają ich zarówno aktorzy i jak ochroniarze.Pętla indukcyjna to nic innego jak rozległa, kilku..nasto..dziesięciozwojowa cewka obejmująca obszar np. całego pokoju. We wnętrzu pętli porusza się odbiornik wyposażony w drugą małą ceweczkę z otwartym obwodem magnetycznym, sprzężoną magnetycznie z pętlą.Tak więc aparat będący w polu magnetycznym otrzymuje impulsy, które są przekazywane przez np. telefon komórkowy lub jakikolwiek nadajnik. I taki pomysłowy student może wykorzystać głosowe notatki przy pomocy telefonów komórkowych i programu nagrywającego, np. audacity. Ale takie rozwiązania jak dla mnie jest nieefektywnie, ponieważ student musi posiadać notatki (a często ich nie ma :-p), musi też je głosowo nagrać (syntezatory mowy jak na razie nie są skuteczne) i też musi to skonwertować i posiadać dobry, często z wyższej półki, chociazby te z symbianem na pokładzie. I bądź tu mądry :]

I takie pytanie, ilu z Was by z takiego rozwiązania skorzystało ? Nie licząc oczywiście poniesionych nakładów finansowych i czasowych na rzecz przygotowania się do egzaminów.

A jeśli nawet, to uważajcie na urządzenia tego typu, pochodzące z wypozyczalni ze względu na higienę uszów i estetetykę.  

Jarek znów atakuje..

| Kategorie: Ciekawostki, Politycznie, Prywatne | 29 Komentarze/y »

Tak tak, tym razem zaatakował internautów. Przytoczę słowa samego byłego premiera:

Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować

Jak dla mnie pan premier z lekka przesadził, bo zapomniał o tym, iż Internet ma ogromny wpływ na to co się dziać może w danej chwili. Niestety wciąż tkwi w tym starym miejscu i najchętniej by zlikwidował wolność słowa i wprowadził całą IV RP bez żadnego bólu.

Co ciekawe, skrytykował to na łamach WWW. :) nieźle. 

 źródło