31 Mar 2008
Kategorie: Ciekawostki,Prywatne,Społecznościowe | 10 komentarzy

Fotka się lansuje :)

Korzystając z chwili wolnej przed nauką z podstaw automatyki (tiaa), zalogowałem się na stronę fotki i patrzę że pojawił się nowy wpis na blogu fotki. To, co zobaczyłem, po prostu rozwaliło mnie :)

fotka

taki to screen z bloga :) a poniżej treść:

fotka

Faktycznie działa rewelacyjnie, skoro nie moge się zalogować na fotkę. Otóż działa to dość dziwnie, bo ściaga plik *.php i niestety minimap wywala bład :), co w efekcie nie moge obejrzeć profilu :D

Więcej
31 Mar 2008
Kategorie: Ciekawostki,Ogólne,Prywatne | 5 komentarzy

Prawo Bronksu (A Bronx Tale)

Miałem okazję na TVP1 (bez reklam uff) obejrzeć, rzadko powtarzany film, jakim jest Prawo Bronksu (Bronx Tale) w reżyserii Roberta de Niro i powiem szczerze zrobił ogromne wrażenie.

Wydawałoby się kolejny gansterski film to znów o zabijaniu, mafijnych rachunkach itp. Tymczasem to było arcydzieło, jakich mało w tym gatunku, a obsada może nie gwiazdorska, ale zasługuje na uznanie. Zacznijmy od recencji zaczerpniętej z filmwebu autorstwa Dominiki Wernikowskiej

Bohaterem filmu jest dorastający chłopiec, Calogero zafascynowany burzliwym życiem miejscowych mafiosów. Postacią wzbudzającą jego podziw jest Sonny, który dzięki swym kontaktom trzęsie całą dzielnicą. Pewnego dnia Calogero widzi uliczną bójkę z udziałem Sonnego, w której ginie człowiek.

Jako jedyny świadek zdarzenia Calogero musi zidentyfikować sprawcę, ale podczas przesłuchana dziewięciolatek z premedytacją postanawia zatrzymać prawdziwą wersję wydarzeń dla siebie, ratując tym samym mafijnego bossa z opresji. Tak zaczyna się ich wieloletnia znajomość.

Przez wiele lat Calogero będzie nieustannie porównywał styl życia Sonnego ze skromną egzystencją swojego ojca (w tej roli Robert De Niro) usiłującego wpoić synowi uczciwość i zamiłowanie do pracy.I co ciekawe zestawienia te nie są czarno – białe, czyli uczciwy kierowca autobusu, dobry ojciec i mąż i jako jego przeciwieństwo bezwzględny gangster. W trudnych chwilach zarówno jeden, jak i drugi stanowi dla młodego Calogero wzór do naśladowania. Na zasadnicze pytania obaj mężczyźni, próbując zadbać o przyszłość chłopca, dają mu tę samą radę: rób to, co sam uważasz za właściwe, bo nie warto żyć pod dyktando. Dorastając w cieniu dwóch silnych osobowości, Calogero stopniowo staje się mężczyzną i uczy się wybierać.

Sam poczatek jest banałem, jak na filmy tego gatunku, życie w slumsach, rodzina, panowie w garniturach, ale już wtedy przekonałem się, że to nie jest typowy film, że narrator jest naszym przewodnikiem w tytułowej dzielnicy i zdradza nam szczegóły swego życia. Życie uporządkowane gangsterom, którzy a propos są tu pokazani w dobrym świetle, bo opiekuja się mieszkańcami w razie zagrożenia z zewnątrz – takie istne getto włoskie, prawie rodzinna astmofera, co sprawia, że film ten jest sentymentalną podróżą za minionymi epokami i pokazuje jak bardzo różniło się ówczesne życie od teraźniejszości poprzez różne przykłady, zwłaszcza relacje damsko-męskie.
Obraz ówczesnego Bronksu przypomina mi nieco obraz współczesnego środowiska blokowego i też wsi, ponieważ też rządzą tutaj reguły wg. którego są podporządkowani mieszkańcy i młodzież, ich zachciankom i (przede wszystkim) przemocy. Jak jest, każdy to widzi.

Mimo wieku, polecam serdecznie ten film przeznaczony dla widzów powyżej 18lat, zwłaszcza że dzisiejsze produkcje filmowe nie są tak ciekawe jak właśnie Prawo Bronksu.

Trailer

Więcej
28 Mar 2008
Kategorie: .mobi,Prywatne,Społecznościowe | 9 komentarzy

digart latj? spokojnie tylko dla play’owiczów

logo

Dzisiaj przeczytałem w niusach DA, że…

Digart Lajt to lekka wersja serwisu Digart.pl, stworzona specjalnie dla Was! Teraz w każdym momencie możesz sprawdzić, jadąc autobusem, najnowsze komentarze pod świeżo wgrana pracą przed wyjściem z domu.

Przeglądając blisko pół miliona prac wystawionych w serwisie przez kilkadziesiąt tysięcy twórców widzimy, że sztuka to nie tylko muzea czy książki, ale również coraz to nowe formy przekazu pojawiające się wraz z nowymi cyfrowymi technologiami.

Jak do działa?
Wystarczy wpisać w przeglądarce w telefonie: digart.lajt.pl

Nie ukrywałem radości z tego powodu, bo lubię obserwowac poczyniania innych, ale niestety taki stan nie trwał długo. Otóż kilka linijek dalej w tym niusie wyszczególniono bardzo ważną rzecz.

Sponsorem serwisu digartLajt jest operator komórkowy PLAY.
Serwis digart Lajt dostępny jest przez najblizsze 3 miesiące tylko z sieci PLAY .

Automatycznie troszkę się pogniewałem na panów programistów z DA, zwłaszcza na administratora tego serwisu, z którym prowadziłem pewną korenpodencję w sumie od zeszłego roku. Po prostu chciałem oglądać nowe prace użytkowników dodanych do obserwacji a po prostu obowiązki uczelniane spowodowały, że stałem się biernym userem.

Tego typu podchody, jakie po prostu stosuje główny sponsor digartu, uważam ża falstart, poniewaz nie kazdy z tych użytkowników posiada numer w play’u, (imho były specjalne losowania takie, ze prawie każdy dostawał specialny starter operatora powiązanego z grupą ITI). Trzeba też podkreślić, iż ten operator wcale tak taniego dostępu do Internetu nie ma. Niby reklamuje, że płacimy 3 gr za 10kb danych, podczas gdy np. w Simplusie oferują pakiety internetowe o 20/50 mb danych do wykorzystania za odpowiednio 5/10zł. Wystarczy zastosować prostą matematykę i dowiemy się że w przypadku pakietu o nominale 50mb, przypada nam 20gr / 10kb 1mb (thx for lukers) z naliczaniem za kazy wykorzystany kilobajt.
Pewnie oferta play’a byłaby korzystna, gdyby nie fakt wynikający z podpisanej umowy w ramach którego  operator może na zasadzie roamingu korzystać z baz Plusa. Wiadomo – diabeł tkwi w szczegółach – otóż play nie może mieć korzystnego cennika od plusa i dopóki będzie korzystać z usług plusa, nie będzie znacznych obniżek.

Tak, miałem nawet 2x startówki play’a ale niestety z wielu powodów pozostałem w simplusie (głównie dlatego, że jest tani pakiet internetowy i mam większość znajomych w tej sieci) i nie mam zamiaru zmieniać  sieć.

Nic nie zrobię, trzeba poczekać aż w końcu upłyną te 3 miesiące i dopiero wtedy mogę zobaczyć jaka funkcjonalność lajtowej wersji. Póki co, wpisujac adres lajtowej wersji, przekierowuje mnie na główną stronę OnetLajt.  

Więcej
26 Mar 2008
Kategorie: Ciekawostki,Ogólne,Prywatne,Społecznościowe | 2 komentarze

monetto, kokos i finansowo czyli krótko o social-lending.

Dzięki blipowi się dowiedziałem o istnieniu w Polsce serwisu social-lending, specjalizującego się w pożyczkach bezpośrednich, a więc możemy pożyczać na procenty znajomym czy tez inwestować. Osoby zarejestrowane są rzekomo osobami sprawdzonymi (zweryfikowanymi) i można niby im obdarzyć kolejnym zaufaniem.

Więcej
23 Mar 2008
Kategorie: Ogólne,Prywatne | komentarz

Świątecznie

Nie będę oryginalny, jeśli za pośrednictwem wpisu złożę wielkanocne życzenia. Tak więc wszystkim Joggerowiczom życzę ciepłych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.

święta
Więcej
20 Mar 2008
Kategorie: Ciekawostki,Ogólne,Politycznie,Prywatne | 6 komentarzy

Quo Vadis Tybet?

Quo Vadis… Wielu z Was kojarzy te słowa z szkół średnich, ale nie o tym dziś będzie mowa. Chciałbym w dzisiejszej notce przedstawić moje spostrzeżenia odnośnie Tybetu i zamieszania wokół tego autonomicznego państwa, który swoim losem przypomina po części nasz kraj.

pytanie, dlaczego teraz podniosło się wielkie halo, dlaczego teraz przypominano o Tybetańczykach? Muszę przyznać, że tak naprawdę teraz poważnie myślę o sytuacji, choć nieraz rozmawiałem z paroma osobami o tym, zwłaszcza po filmie 7 lat w Tybecie.
Wyszedłem z założenia, że skoro Chiny otrzymały prawa do organizacji Olimpiady, to muszą się dostosować do norm światowych w dziedzinie praw człowieka. Jak jest teraz, jak było na przestrzeni ostatnich dwóch lat, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Cenzura, krwawe tłumienia, głód, a przede wszystkim wciąż trwająca kłamliwa propaganda sukcesu ludowego państwa. Nie sposób zlekceważyć tak potężną gospodarkę Chin, zwłaszcza że na miejscu otwierane są kolejne zagraniczne placówki wielkich firm. Świat biznesu rządzi własnymi prawami, nie zwazając na jednostkę, byle byli efektywni i tani.

Co możemy My zrobić? Co Ja mogę zrobić? Co Ty możesz zrobić? Niestety sami nie damy radę.Słyszę od czasu do czasu nawoływanie do bojkotu chińskich produktów. Słuszna idea, lecz wręcz niemożliwa do realizacji, gdyż cokolwiek dotkniesz, to uwierz mi, to produkt chiński. Laptopy, PC, telefony, pendrive’s. Życze tym ludziom naprawdę wielu pozytywnych wrażeń.
Natomiast można by w inny sposób działać, chociazby przez happeningi, uświadamianie ludziom o co tak naprawdę chodzi z Tybetem, w ten sposób można wiele osiągnąć.

Sportowcy?Tak, to oni będą najliczniejszą reprezentacją na Olimpiadzie, którzy mogą swoją podstawą czynić wiele dobrego. Zastanawiano, czy warto wziąć udział w tak ważnej dla sportu w imprezie, ale nie ma to najmniejszego sensu bo nie można mieszać sportu z polityką. Już sam Dalajlama XIV wyraźnie zaznaczył, że nie można zbagatelizować wielkiej imprezy i że można w inny sposób zamanifestować. Tak, jak najbardziej można, tylko trzeba spojrzeć na to oczami sportowca, dla którego Olimpiada jest rzeczą świętą, najwyższym celem w swojej sportowej karierze. Trzeba zrozumieć jedno, nie jest łatwo zrezygnować ze swoich marzeń, które są niemal w zasięgu ręki i trzeba też liczyć się z faktem, że jeśli podejmie się manifestacji podczas Olimpiady, należy spodziewać się konsekwencji swoich czynów. Są dwie strony medalu – manifestując sportowiec może zyskać coś więcej jak sławę i medal – zyska miano bohatera i zapisze się na karcie Historii, ale też może stracić medal, popadnie w niełaskę polityków i sponsorów i zniweczyć własną karierę.
Zapewnie ktoś mi powie, że nie wierzę w ludzi. Wybacz, ale większość z nas jest nastawiona na materializm, pieniądze, dawno przestała myśleć o rzeczach duchowych – nie mów Mi, że to nieprawda, oszukujesz sam siebie. Nie jesteśmy idealnymi, ani też nie dążymy do ideału, po prostu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. I wcale się nie dziwiłbym się, gdyby sportowcy mimo deklaracji, nie zaprotestowali przeciw chińskiej polityce.

Dziennikarze? To najmocniejsza broń, jaka może świat wystawić na Olimpiadzie.Tak to oni mogą najwięcej szumu zrobić, odkryć wiele nieznanych do dziś faktów, szokujących nas. Mam nadzieję, że swoją powinność wobec nas, uczynią niemal perfekcyjnie. Natomiast martwi mnie chińska cenzura, chińskie filtry i boty, przeplatające przez światową sieć. Czy czasem nie dojdzie do manipulacji informacjami, czy chińskie władze nie podejmą drastycznych kroków przeciw dziennikarzom i nie będą ich aresztować z byle jakiego powodu. Należy pamiętać, w Chinach istnieje potężna armia speców od każdej dziedziny życia, więc mam pewne mieszane uczucia wobec neutralnego statusu dziennikarza zagranicznego w Państwie Środka.

Politycy? Też mogą wiele dobrego czynić, zwłaszcza wspieranie inicjatyw, happeningów i ruchów na rzecz uwolnienia Tybetu od Chin. A przecież niedawno uwolniliśmy się od jarzma radzieckiego, więc większość powinna być świadoma, że My jako naród musimy spłacić dług wobec świata i przyszła odpowiednia pora. Nie można dopuścić do sytuacji, jaka ma miejsce w Kosowie, gdzie połowa państw nie uznaje decyzji ONZ, lecz powinno dążyć do osiągnięcia kompromisu, solidnego kompromisu, nie takiego jak z przypadku Izraela z Palestyną. A przecież tybetański naród, to tak naprawdę niewinny naród, pielęgnujący piękną tradycję buddyzmu.

Jeśli chcesz wiedzieć co się dzieje w Tybecie zapraszam do Pauli Pati,  zwłaszcza do jej wpisu, stanowiąca inspirację i źródło przemyśleń w dzisiejszej notatce i dlatego pragnę z tego miejsca podziękować Jej za zwrócenie uwagi, informacje i życzę aby nie brakło Jej siły.

Pozdrawiam.

Edit:
Od wczoraj w polskiej blogosferze ruszyła akcja na rzecz Tybetu. I w związku z tą akcją przystepuję do niej, co zaaowocowało umieszczeniem logo w prawym górnym krawędzi.

fair play. free tibet
Więcej

Miniblog: Znów wpadka - nalot policji na DS w Poznaniu

Historia lubi się powtarzać, bo ponownie policjanci zafundowali wizytę w domu studenta nr 3 przy Politechnice Poznańskiej. I podobnie jak 2 lata temu łupem padły prawie 40 sprzętów, a więc akacja dość gruba.

I znów...

Całą tą sytuację opisuje nie jaki Mateusz Harasymczuk na swojej stronie domowej, a na końcu prosi o pomoc prawną. Z mojej strony dodam, że jest to sprawa dość beznadziejna, bo trudno jest przewidzieć finał takich spraw, ale jedno jest pewne - chłopacy muszą się pogodzić z stratą sprzętów, bo raczej ich szybko nie odzyskają. Dlaczego? Bo do tej pory nie rozstrzygnięto sprawy sprzed dwóch lat, a jeszcze trochę i sprawa ulegnie przedawnieniu (oby tak było).

Zaznaczam, że nie popieram przestępców, ale .. ciągle mam wątpliwości. Załóżmy tak: sieć w DS to sieć wewnętrzna (vel rodzinna) i jest możliwe udostępnienie na użytek wewnętrzny, to wówczas sprawy nie ma - chodzi głównie o zaufanie, akceptowanie przyjętych zasad w tym DS.
Niestety zjawia się konfident (może nie tyle konfident, co bohater) i psuje tą atmosferę - prawdopodobnie ktoś już namierzył, a co za tym idzie, może sam stać się ofiarą własnych decyzji, czego oczywiście też nie popieram. Opierając się na wielu opowiadaniach z tamtego wydarzenia, to ta osoba nie będzie miała łatwego życia na uczelni, a już na pewno nie w akademiku .

Sprawa ta ma drugie dno, historia niczego nie nauczyła, co było widać gołym okiem. Brak szyfrowania danych, połączeń itp to czysty debilizm, niestety. Mają za swoje koledzy i koleżanki. Ja współczuję im, ale także nie zazdroszczę sytuacji, w jakich znajdują się tzw. konfidenci - po prostu, nikt święty nie jest. 

Ciekawe linki


Dodaj Komentarz