Berlin zdobyty cz.2
Czas na kolejną i ostatnią notkę odnośnie wizyty w Berlinie. Wiem, że trochę późno publikuję, ale brak czasu, spowodowany studiami czy też brakiem inwencji twórczej spowodował te owe spóźnienie.
Zastanawiając się, co uwzględnić w tym wpisie, postanowiłem wyszczególnić kilka aspektów, które mogą lubi powinny być ważne, chociazby ze względu na euro2012, ponieważ Berlin niewątpliwie posiada ogromne doświadczenie po niedawnych mistrzostwach światach w piłce nożnej.
Najbardziej z tego wszystkiego spodobała mi się komunikacja miejska, podmiejska. Nie muszę tłumaczyć dlaczego tak ważna jest komunikacja dla miasta i jego mieszkańców i nie należy się dziwić, że są priorytetem dla włodarzy miasta. Widać, że starają się co nieco reorganizować czy unowocześniać takowe linie s-bahnhof, a są to niemałe wydatki. Praktycznie z każdej dzielnicy Berlina czy pod berlińskich miejscowości można dojechać do centrum, np. AlexanderPlatz. Na szczególną uwagę zasługują biletomaty, przyjmujące papierowe banknoty i wydawające oczywiście resztę.Co więcej, taki automat porozumiewa w rożnych, chyba 9 językach, w polskim także. Takie rozwiązania zastosowano na stacjach w okolicznych miejscowościach, dzięki czemu z pewnością nie można narzekać na kasjerki. Wchodząc na peron spotkać można kontrolera biletu w postaci… kasownika, elektronicznego oczywiście. Takie niewinne urządzenie zamiast konduktorów – idealne rozwiązanie, aż się prosi, by jezdzić za darmo prawda? W Polsce tak by to było, natomiast w Niemczech jest inaczej, jakby to było czymś naturalnym – nawet kibice Herthy Berlin po przegranym meczu (z Werderem Bremą) posiadali takowe bilety. Czy jest to spowodowane z wysokim mandatem? Nie umiem juz odpowiedzieć na te pytanie. Trzymając się tematu komunikacji, to warto pochylić się nad biletami całodobowymi, zwłaszcza gdy mamy do dyspozycji kilkadziesiąt pociągów, nie wspominając przy tym o przesiadkach. Otóż kupując taki bilet, nie martwisz się jakim pociągiem pojedziesz. Czy to regionalką czy miejskim, byle sie dostać do centrum. Idea takiego biletu bardzo mi się podoba, bo naprawdę oszczędza się przy tym nerwów czy czasu kosztem oczywiście ceny, ale czy prawie 6 euro to naprawdę drogo? W Polsce, tym bardziej w Poznaniu istnieje coś takiego jak bilet całodobowy, ale z tego co wiem, to obowiązuje tylko dla PKP, obsługujące tylko połączenia między kolejnymi miastami. Szkoda, że tego typu rozwiązania nie zastosowano w mpk, dzięki czemu zwiedzanie miasta, dojazd z jednego końca na drugi koniec miasta byłoby znacznie prostsze, ciekawsze. Wymaga to sporej pracy ze strony administratorów baz danych, przede wszystkim logistyków odpowiedzialnych za całą infrastrukturę, ale ostatecznie opłacałoby się i stanowiłoby bardzo ciekawą wizytówkę miasta.
W samym Berlinie jest mnóstwo miejsc do zwiedzania,na które trzeba przeznaczyć co najmniej 2 dni. Najciekawsza forma wycieczki to oczywiście piesza, co prawda między kolejnymi punktami jest spory hektar do pokonania, ale to należy traktować jako urok. Nie mam zamiaru przedstawiać po kolei budynki, pomniki, świątynie, bo takie informacje można znaleźć na Wikipedii chociażby, ale naprawdę opłaca się odwiedzać wszystkie, zwłaszcza Fernsehturm – wieże telewizyjną, jedno z najwyższych na świecie. Będąc tam na wysokości 200-300 metrów nad ziemią, można zobaczyć cudowną panoramę miasta, niczym nie odbiegająca od mapy na Google. W samym Berlinie historia miesza się z nowoczesnością, dzięki czemu miasto zyskuje miano niepowtarzalnego miasta z charakterem. A propos historii, niedaleko PariserPlatz znajduje się pomnik ofiar Holocaustu. Nie jest to typowy pomnik – przyznam szczerze, zaintrygował mnie on swoim kształtem, a raczej szeregiem bloków prostokątnych. Na powierzchni 19 tys. m kw. stanęło ponad 2 tys. betonowych płyt. Owe miejsce jest szczególne, ponieważ był tam kiedyś urząd kanclerski III Rzeszy, bunkier Hitlera. W tym miejscu przebiegał również mur berliński i pas śmierci. Godne polecenia punkt wycieczki, który może wywołać ciekawą dyskusję odnośnie kształtów, bo tym razem nie ma symbolu człowieka, znaku Dawida lecz takie szeregi bloków są wyrazem nieobliczalnych ludzkich czynów w czasach hitlerowskich Niemiec. Jedynie zachowanie zwiedzających owy pomnik troche mnie zasmuciło, bo o ile cudzoziemcy mają szacunek, to Niemcom brakuje tego podejścia zdecydowanie, mimo wyraźnego regulaminu. Rozumiem, że nie wszystkich historia interesuje, ale nie tłumaczy to braku tolerancji wobec przeszłości.
Berlin Hauptbahnhof to sztuka dla sztuki, jedno z najciekawszych osiągnięć niemieckiej inżynierii. Jego rozmach po prostu zaskoczył, całość oszklona a w środku po prostu inny wymiar świata. Ciekawostką jest to, że całość przebudowa tego dworca trwała prawie 11 lat i przede wszystkim dzięki temu Niemcy się rozwijają nadal, ponieważ jest takie centrum, które obsługuje dalekobieżne pociągi, z południa na północ, wschód zachód – wiadomo, w końcu to stolica zjednoczonych Niemiec.
Podsumowując, Berlin to niezwykłe miasto, posiadające niepowtarzalny charakter, czego inne miasta mogą pozazdrościć. Tak, zupełnie inny świat, inna mentalność ale to wszystko powstało na drodze ewolucji, więc prędzej czy później i u nas, w polskich miastach zastaniemy taki porządek na wskutek minimalizacji granic. Dziś nie problem jest wyjechać z Polski, lecz problemem jest akceptacja tej rzeczywistości po powrocie do Polski. I tak na koniec ciekawostka – wszystkie piękne dziewczyny, które można było zaobserwować tam, były..z Polski :D, co nie oznacza, że Niemki są .. wolę tego nie kończyć :D.
Z pewnych powodów nie wszystkie zdjęcia mogę opublikować i dlatego też tylko nieliczne znajdują się na serwerze. Tym razem postanowiłem zaufać Picassie i znajdziecie album pod tym adresem.
5 Komentarz(e/y)
lavinka napisał(a):
W Warszawie na szczęście można jeździć pociągami podmiejskimi na kartę miejską. Tyle,że pociągi potrafią kursować raz na godzinę… stąd ludzie częściej wybierają komunikację prywatną. U nas wszystko rozwala się o współpracę. Za dużo dyrektorów i radnych na metr kwadratowy… z drugiej strony Niemcy przyjeżdżając do Polski chwalą sobie nasze żarcie… i komunikację także… tylko z dostępnością biletów jest kiepsko. Na szczęście będzie w przyszłości możliwość połączenia za przejazd smsem. Rozmowy z firmami trwają w Warszawie i Poznaniu.
bobiko napisał(a):
pytanie takie, czy goś który chce spedzic dzien góra 2 w W-wie / w P-niu musi sporo biletów kupić .. Zobaczymy. Tak jak napisałem – że to kwestia czasu, kiedy to tak naprawdę u nas sie przyjmie
Joanna (Typoagrafka) napisał(a):
Heloł,
a możesz coś więcej napisać o tym braku szacunku dla pomnika Holocaustu? Czym to się objawiało? Skakaniem po tych słupach/monumentach? (to się tam dzieje nagminnie i wiem, że jest zabronione przez regulamin)
Ciekawe, że o tym wspominasz – właśnie wczoraj miałam dyskusję na temat tego pomnika z koleżanką, która od tygodnia mieszka w Berlinie i wczoraj go oglądała.
Ten pomnik można interpretować na wiele sposobów, i też każdy „turysta” (odwiedzający) robi to na swój sposób. Jedni widzą w pomniku cmentarz i uznają, że trzeba zachować spokój, ciszę i szacunek, nie wchodzą w korytarze między betonowe słupy tylko patrzą z zewnątrz, ew. spokojnie spacerują pomiędzy.
Inny typ to Ci, którzy pragną ożywić to miejsce, nie z braku szacunku, ale właśnie dlatego – tak, jakby chcieli oddać Żydom to, czego im zabrakło – radość, zabawę… Ci biegają między słupami, chowają się, ganiają – traktują to miejsce jako fantastyczny plac zabaw.
Z tego, co wiem, Autor pozostawił intepretację samym zwiedzającym – to znaczy, że właśnie każdy może to zrozumieć tak, jak uzna za słuszne.
Cytat z http://www.spiegel.de/international/0,1518,355252,00.html:
„Now that the monument is finished and open to the public, it probably won’t be long before the first swastika is sprayed onto the monument.
Eisenman: Would that be a bad thing? I was against the graffiti coating from the start. If a swastika is painted on it, it is a reflection of how people feel. And if it remains there, it is a reflection of how the German government feels about people painting swastikas on the monument. That is something I have no control over. When you turn a project over to clients, they do with it what they want—it’s theirs and they occupy your work. You can’t tell them what to do with it. If they want to knock the stones over tomorrow, honestly, that’s fine. People are going to picnic in the field. Children will play tag in the field. There will be fashion models modeling there and films will be shot there. I can easily imagine some spy shoot ‘em ups ending in the field. What can I say? It’s not a sacred place.”
I jeszcze na marginesie: jak piszesz nazwę jakiegoś placu to nie pisz P dużą literą w środku… po co?
A na drugim marginesie: o ile się nie mylę, nie ma tu czegoś takiego jak całodobowy bilet, jest bilet całodzienny, ważny do 3 rano dnia następnego. Ale tak naprawdę to wszystko jedno, czy mówimy o bilecie całodziennym, jednorazowym czy tygodniowym – tutaj wszystkie bilety są ważne na wszystkie regionalne środki lokomocji, poczynając od autobusów i tramwajów, przez metro i kolejkę po pociągi regionalne (czyli coś jak nasze osobowe) – w ramach opłaconej strefy. Więc nie ma co podkreślać, że to jest super w tym akurat bilecie, nie? :-)
Hauptbahnhof wielu się _podoba_ z wyglądu. Ja niestety niejednokrotnie miałam „przyjemność” się na nim przesiadać, wsiadać i wysiadać. Owszem, jest to wielki dworzec, ale system oznakowania i „ścieżki” jakie trzeba przebyć żeby dotrzeć np. z jednego typu pociągu do drugiego (np. z kolejki miejskiej do pociągu dalekobieżnego) są bardzo skomplikowane. Trudno jest znaleźć szybko potrzebne informacje – są one porozrzucane po całym dworcu, ale o wiele za rzadko. (dotyczy to np. tablic odjazdów). Trudno też znaleźć miejsce do siedzenia, które nie jest na peronie (zimno i wieje) albo w jakiejś knajpie (trzeba najpierw coś kupić, żeby móc usiąść), w sytuacji, gdy ma się jeszcze dużo czasu do odjazdu pociągu. W każdym razie jak mam wybór to raczej korzystam z Ostbahnhof – może nie jest tak przeszklony i nowoczesny, ale przy tym o wiele przytulniejszy, łatwiejszy w obsłudze, no i jest gdzie usiąść ;-)
Pozdrowienia (z Berlina),
Joanna
lavinka napisał(a):
Przecież w Warszawie można kupić bilet dobowy albo tygodniowy. :)
bobiko napisał(a):
w Poznaniu także, tye ze nie ma co porównywać. komunikacja itp
Dodaj komentarz