24 Kwi 2008
Kategorie: Prywatne,Ubuntu | 3 komentarze

Kubuntu (prolog)

Niedawno po zmianie hardware’u na nieco nowsze części, postanowiłem sobie, że na starym dysku (WD Caviar 80gb) zainstaluję kubuntu, ale to dopiero wtedy, kiedy faktycznie wyjdzie wersja 8.04. Wiem, że tak trochę bez sensu, bo można przez update’y zmieniać system, ale jedna rzecz determinuje do podjęcia takiej a nie innej decyzji – to właśnie Internet w iPlusie.


Osobiście przyzwyczaiłem się do windows’a, znienawidzonego przez niektórych OS’u, jednak studia przyczyniają się do zmian światopoglądowych w wielu dziedzinach, co więcej, rozszerzają horyzonty i dają większe możliwości. Nic nowego, bo tak powinno być na studiach (naiwność ?)
Nie ukrywam, że jestem laikiem w użytkowaniu linuksowych OS’u, już nie wspomnę o zaawansowanym poziomie. Podstawa? Nie wiem, czy użyłem właściwe słowo, ale dzięki wirtualizacji systemów, mogę na bieżąco bawić się, bez obaw związanych z uszkodzeniami systemu, co bądź sprzętu.

Niniejszy wpis to początek wpisów nt. moich doświadczeń, przemyśleń zwiazanych z poznawaniem systemu, jakim jest kubuntu i dlatego też to, co będzie znajdować w kategorii kubuntu, powinno się traktować z przymrużeniem oka, ale mam nadzieję (i oczekuję tego), że społeczność joggera może mi pomóc w rozwiązywaniu napotkanych problemów.

Tymczasem czekam na oficjalne kubuntu 8.04 Hardy Heron

Więcej
20 Kwi 2008
Kategorie: Prywatne,Studenckie życie | 5 komentarzy

Berlin zdobyty cz.2

Czas na kolejną i ostatnią notkę odnośnie wizyty w Berlinie. Wiem, że trochę późno publikuję, ale brak czasu, spowodowany studiami czy też brakiem inwencji twórczej spowodował te owe spóźnienie.

Więcej
18 Kwi 2008
Kategorie: Ogólne,Prywatne | 2 komentarze

Serce papieża – nie, ciało-tak (krótko)

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż nie należe do ekipy Ojca Rydzyka ani też nie jestem tak gorliwie wierzącym Katolikiem, jednak sprawa związana z JPII wbudza we mnie niesmak i niepokój.

Absolutnie nie mam nic do śp. JPII, którą uznaję za autorytet w wielu sprawach, a mam do medialnego szumu o serce papieża. No właśnie, dziś w Fakcie przeczytałem odezw, by serce papieża znalazło się w Krakowie, zaś jeszcze wcześniej, włoski publicysta stanowczo przeciwstawił się, by serce znalazło się w ojczyźnie. No właśnie, jeden temat, a złożoność problemu jest ogromna i wieloznaczna.
Nie wiem jaki odsetek rodaków chce, by serce spoczęło na Wawelu, ale tego typu zabiegi to polska specjalność. Wg. wielu badaczy, wywodzi się ono z tradycji pogańskiej. Jako przykład podam osobę marszałka Józefa Piłsudskiego, który ciałem począł na Wawelu, a sercem na grobie matki na Rossie w Wilnie – ciekawostką jest fakt, że jego mózg był badany przez litewskich naukowców (pozostawię to bez komentarza). Zabieg o to, by serce spoczęło na Wawelu jest traktowany jako obowiązek narodowy wobec tak ważnej osoby, jaką niewątpliwie był Jan Paweł II, jednakże nie sposób nie zgodzić z argumentami włoskiego dziennikarza, że taka operacja to czyste barbarzyństwo. Tak, uważam to za barbarzyństwo, zwłaszcza gdy Jego wolą było być pochowany w ziemi, najlepiej ojczystej a tak się nie stało się. Co więcej, uznałbym to jako akt profanacji a już na pewno brak szacunku wobec świętej osoby. I dlatego za słuszne (ale nie jedyne) rozwiązanie uważam wydanie Nam ciała papieża w całości.

Pytanie takie, czy my jako naród zasługujemy na Jego ciało? A czy nie lepiej, abyśmy Jego nosili w sercu

Więcej
10 Kwi 2008
Kategorie: Prywatne,Studenckie życie | 6 komentarzy

Juwenalia2008 Poznań – wstępne informacje =)

Czym są juwenalia, tego nie muszę tłumaczyć a że wszyscy studenci lubią „czasem” zabawić się, to i te imprezy cieszą się ogromną frekwencją.

W zeszłym roku, dzięki współpracy samorządów studenckich z wszystkich poznańskich uczelni, Juwenalia udały się w 100%. Nie było niepotrzebnych konfliktów, typu na którą imprezę trza pójść, a dodatkowo czuć było podniecenie przede meczem na szczycie, czyli Lech – Legia, którą oczywiście lechici wygrali. Nie da się wyrazić słowami te emocje, których na Bułgarskiej  było multum.
LineUp był również bardzo ciekawy, zwłaszcza ten piątkowy (klubowa noc), kiedy to swoją obecnością zaszczycił Above & Beyond i Tocadisco (a także liczni poznańscy dj’e). Oczywiście była rockowa noc i reggie, ale są to gatunki najmniej mnie interesujące.

Tegoroczne Juwenalia również zapowiadają się ciekawie, tyle że nieco później się odbędą, a dokładnie ostatni weekend maja. Póki co, można znaleźć informacje nt. line-up, ale brzmią tajemniczo, co przedstawia poniższy screen:

Na podstawie informacji z forum, pewniakiem na piątkową (30.05) klubową noc są Marcel Woods,Deadmau5 i Stonebridge. Co dalej, to się okaze niebawem. =), ale warto zaglądać na stronę poznańskich Juwenalii.

Więcej
09 Kwi 2008
Kategorie: Ciekawostki,Ogólne,Prywatne,Studenckie życie | 2 komentarze

Berlin zdobyty cz.1

W rytmie Mattafix’a wspominam weekendowy wypad do Niemiec, okolice Berlina. Sam wyjazd był takim spontanicznym pomysłem przyjaciół, jednak do tego wyjazdu trzeba było się przygotować. Co prawda, wpis miał być już w poniedziałek, jednak na skutek nieprzewidzianych wydarzeń, musiałem opóźnić to.

To, co przeczytasz za chwile, może dla Ciebie okazać sie trywialne i oczywiste, jednak z wielu powodów postanowiłem jeszcze raz te kwestie powtórzyć. Możesz potraktować tą notatkę jako marudzenie, ale osobiście nadały mi inne, szersze spojrzenia na pewne sprawy.

Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to oczywiście trasa, która wynosiła około 300km w jedną stronę, czyli znacznie bliżej niż z Poznania do Warszawy. W ramach tego wyjazdu, skorzystaliśmy z autostrady A2, która kończyła się w Nowym Tomyślu. Autostrada, zaprojektowana za czasów Gierka, pozwoliła odciążyć inne, ważne drogi krajowe i wojewódzkie. Ale etap zaczynjący się od N.Tomyśla do Świecka nazwałbym koszmarem – jedno-pasmowa jezdnia, wyprzedzanie na „3” czy też niedziałające fotoradary a już nie wspomnę o stanie technicznym tych dróg, więc zachowam to do siebie.
W ramach umowy z Schengen, granice wewnętrzne UE zostały zniesione, dzięki czemu obywatele mogą przemieszczać sie pomiędzy krajami znacznie krócej, nie oznacza to, że nie ma kontroli granicznej. Otóż w ramach postoju na stacji Orlen w Świecku, zostaliśmy skontrolowani przez oficera policji i straży granicznej. Sama kontrola to rutynowa sprawa i przebiegała w serdecznej astmosferze, bez żadnych komplikacji.
Autostrady w Niemczech słyną z wielu legend, głównie za sprawą Polizei czy brawurowych akcji kierowców. Jednak zmierzając się z rzeczywistością, okazuje się, że obraz wiele się zmienił, stał się bardziej ludzki i podobny do polskich realiów ale różnią się z rozwiązaniami technologicznymi, chociazby b.dobry stan dróg. No właśnie, to marzenie polskich kierowców, które są nadal nie osiągalne.

Zjedzając do Wildau, można zaobserwować zupełnie inny, dotychczas znany charakter miasta. W Polsce, duże czy małe miasto zawsze jest pełne – nie licząc świąt. Natomiast podberlińskie miasta były puste, sporadyczna ilość aut do wczesnego popołudnia. Sytuacja zmienia się późnym popołudniem, kiedy to gęstnieje ruch, zwłaszcza w okolicach supermarketów czy sklepów. Wtedy uświadomiłem sobie, ze takowe miasteczka są sypialnią Berlina, o czym przekonałem się, spacerując z przyjaciółmi po okolicy i podziwiając domki, ogrody, ogólnie stan życia starszych obywateli RFN. Tak, to jest nuta zazdrości, bo żyją naprawdę na przyzwoitym poziomie życia, podczas gdy taki polski emeryt to schorowany często człowiek – wynika to z minimalnego progu wiekowego, w którym można otrzymać emeryturę.
Szczerze mówiąc nie znam się na niemieckich realiach, ale wydaje mi się, ze dominuje raczkująca w Polsce zasada odwróconej hipoteki. Chodzi o to, że osoba starsza mająca często ogromną posiadłość może sprzedać (zastawić) bankowi posiadłość, w zamian za dożywotnie mieszkanie (często jest ten sam dom) i dożywotnią emeryturę / rentę czyli coś, co by całkowicie spełniło w Polsce. Zastrzegam, iż mogę się mylić w tej sprawie. Tak czy inaczej, tak żyć na starość to mogę =).
Jeszcze jedna rzecz mnie zdumiała, aczkolwiek w Polsce staję się powoli modą, a mianowicie prywatne plaże i przystanie jachtowe. Otóż niektóre pod berlińskie miasteczka, zwłaszcza te położone na południu od stolicy, są położone w otoczeniu jezior i lasów, co z pewnością czynią je terenami atrakcyjnymi pod względem rodzinnego wypoczynku latem. Każda posiadłość w pobliżu wody posiadała przystanie jachtowe, a przy tym pięknie zadbane podwórze. W Polsce trudno jest coś takiego spotkać, chyba że na Mazurach, gdzie nie byłem jeszcze, co nie oznacza, że takie zjawisko nie występuje. Sam jednak nie mogę wyobrazić sobie prywatnych plaż nad jeziorami, gdzie niedawno można było bez problemu leżeć, ale jest to chyba nieuniknione, prawda ?

Niemiecki porządek. Każdy słyszał o tym, ale nie każdy miał okazję się z tym zmierzyć. Wystarczy spojrzeć na ulice miast, by zrozumieć o co chodzi. Tak, zadbane ulice, zadbane domy czy brak koszy na śmieci (!!) na ulicach świadczyć o dobrych zwyczajach, panujących tam. Żadnej psiej miny, żadnych stłuczonych butelek. Prawie idealnie. Nawet w parku trudno jest spotkać jakikolwiek bajzel pozostawiony przez istoty żyjące. Nic dziwnego, przez każdym wejściem do parku stoi taka, niczym wyróżniająca puszka z napisem „Hunde Toilette” czyli woreczki i pojemnik do odpadów po zwierzęcych „przyjemnościach”. Brzmi to jak absurd w polskich warunkach, trudna do realizacji bo w grę wchodzi kwestia mentalności Polaka, którą można (powinno) się zmienić.

Wracając do supermarketów, zrozumiałem jeszcze jedno, ważną rzecz, która w Polsce wciąż wywołuje dyskusje (miejscami niepotrzebną). W niedziele nie funkcjonuje żaden miejscowy sklep, supermarket (dyskont spożywczo-alkoholowy) a mieszkańcy albo udają się do swoich kościołów albo coś robią przed domem (tak, chociażby grzebiąc w przydomowym ogródku). Zakupy robią najczęściej w piątki w godzinach popołudniowych czy wieczornych czy też w soboty. Początkowo byłem przeciwny zamykaniom marketów w niedziela, uzasadniając niby laickim charakterze pańśtwa czy obywatelską swobodą, ale przekonałem się że takie rozwiązania mogą mieć obustronne korzyści. Dla siły roboczej byłoby to dzień odpoczynku, po 5/6 dniach pracy, co może pozytywnie przełożyć się na efektywność pracy, które są ważne dla pracodawców, ale sama idea sprzecza znów z polską mentalnością i często kojarzy się z prl’owskimi wspomnieniami o wolnej niedzieli dla robotników.

I w tym miejscu pozwolę przerwać dzisiejszą notatkę i zaprosić na kolejną, która ukaże się w najbliższym czasie. Będzie ona dotyczyła głównie samego miasta Berlina i systemu komunikacji, która działa niezwykle efektownie. Pozdrawiam.

P.s.: Zdjęcia z wyprawy przedstawię w 3ciej części notatki, zatem poproszę o cierpliwość :).

Więcej
06 Kwi 2008
Kategorie: Prywatne,Studenckie życie | 9 komentarzy

Berlin zdobyty.

Całkiem niedawno przyjechałem z okolic Berlina z ekipą na zaproszenie kumpla, który przebywa w ramach programu z UE. Ten weekend był niezwykle pouczający pod wieloma wzxględami, ale także pozwolił odpocząć od zobowiązań względem klientów i Internetu jako tako.
Dużo by pisać teraz, ale postaram wypunktować najważniejsze rzeczy zauważone przeze mnie, a które brakuje z pewnością w Polsce. Oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę, że to zupełnie inna kultura, inny świat, ale czy tak zupełnie inny świat? Się okaze.

Z tego miejsca chciałbym podziękować ekipie (Angeli, Arturowi i Jasiowi) a przede wszystkim gospodarzowi – Darkowi, za wspólnie spędzony czas. Oby takich niepowtarzalnych chwil było więcej :)

Więcej