niby olimpiada
Kolejny dzień zmagań olimpijskich za nami, bez jakich rewelacji, poza oczywiście męską siatkówką i szczypiornistami, którzy swoje mecze wygrali w doskonałym stylu. Zaś pozostali jakoś bez koloru, ale nie o tym dziś mowa.
Trzeba zaznaczyć, że wraz z olimpiadą pekińską, zaczęła się wojna na Kaukazie, niezwykle ważnym terenie dla środkowo-wschodniej Europy i samej Rosji. Chodzi o Gruzję, która jako nieliczna wśród państw byłego Związku Radzieckiego, przeciwstawiła się rosyjskim wpływom, w wyniku czego ponosi konsekwencje społeczno-polityczne.
Społeczne, bo spory odsetek mieszkańców Gruzji stanowią rosyjscy obywatele, co jest jednym z głównych powodów interwencji rosyjskiej w Abchazji, w zbuntowanym prorosyjskim regionie oczywiście nie licząc się z pozostałymi nacjami, ofiarami tego konfliktu. Już teraz nieobce są obrazy zniszczonych budynków, aut, setki ofiar pozbawionych domu.
Polityczne, bo trudno jest walczyć z mocarstwem rosyjskim, podczas gdy pozostałe republiki kaukaskie są prorosyjskie, ale z pewnością prezydent Gruzji może liczyć na wsparcie prezydentów nadbałtyckich, w tym szczególności Polski, gdzie już podjęto pierwsze decyzje i złożono deklaracje. Na ile okażą się słuszne, czas pokaże. Natomiast Azrael Kubacki dokonał analizy podjętych decyzji przez polskich rządzących pod wieloma względami i jak się okazuje, są one niestety prawdziwe i smutne.
Nie oznacza to, że my jako obywatele wolnej Europy, mamy biernie się przyglądać jak Gruzja staje się drugą Czeczenią i staje się kolejnym regionem Rosji. Jeśli by spojrzeć na geopolitykę i interesy poszczególnych państw, to można wywnioskować jedno – konflikt interesów. Przykładem są oczywiście Stany Zjednoczone z Unią Europejską na czele. Dlaczego? Chociażby polityka energetyczna, ogólna poprawność polityczna i dobre stosunki z Rosją, wymiana gospodarcza i ewentualnie sprawy związane z Iranek itp. Zatem wychodzi na to, że dla dobra sprawy warto poświęcać małe państwa takie jak Gruzja, czy zapominania przez zachodnie media Czeczenia, byle było dobrze i obie strony zadowolone.
Ciężko jest cokolwiek pisać o Gruzji, bo jako tako polityką wschodnią nie interesowałem, wyjątkiem była Czeczenia, zwłaszcza niezwykłe relacje Waldka Milewicza, niezmordowanego dziennikarza TVP. To on pokazywał prawdziwą Czeczenię i ich mieszkańców na co dzień i dzięki czemu jego dzieło jest dzisiaj widoczne. Niemniej sytuacja od tego okresu się niewiele zmieniła, a ludzie wciąż cierpią. Gruzini mają tą świadomość, że los może nie być łaskawy i świat może również o nich zapomnieć. Świat w sensie najważniejsze osobowości czyli USA, Francja, UE czy będące od dawna w stagnacji ONZ.
Pytanie takie, co my możemy zrobić? Niestety już nic.
