O sobotniej fecie w Poznaniu

Jestem szczęśliwy, że w końcu Lech Poznań zdobył Majstra po 17 latach czekania! Wszystkim tym, którzy dołożyli cegiełkę do osiągnięcia takiego sukcesu, bardzo bardzo gorąco dziękuje. Zwłaszcza kibicom, którzy od lat nie opuszczają najważniejszych meczy, wyrażając swoje poparcie na stadionach (fenomenalny doping, fenomenalna oprawa meczu, wielokrotnie nagradzana) a stowarzyszenie Wiara Lecha, zrzeszająca ich, staje się strategicznym partnerem w podejmowaniu różnych sportowych akcji pod egidą Lecha.

Sobotnia feta z tej okazji pokazała, to co najlepsze w kibicach. Atmosfera uniesienia, radości udzielała się chyba wszystkim. No może nie wszystkim, ale o tym za chwile. Stary Rynek stał się centrum, gdzie podążał każdy, kto chciał świętować sukces poznańskiej Lokomotywy, gdzie oczekiwano na bohaterów z Bułgarskiej.
Niestety nie wszystko było w porządku ponieważ oprócz fety, kibice zniszczyli (specjalnie czy też nie) ciut pomniki i lokale- zaznaczam z miejsca, żę chodzi o pewien odsetek  ludzi, nie o ponad 20 tysięczny tłum). Ale wiecie co? Na szacunek zasługuje Wiara Lecha, która od razu zaapelowała o zbiórkę na rzecz zniszczenia..

Jednak Agorze to nie wystarcza i postanawia ten temat ciągle nawijać będąc w opozycji wobec kibiców. Tak, tych samych,z którymi pozostaje w ciągłym konflikcie. Publikuje listy od rzekomo zatroskanych Poznaniaków, jakoby są niezadowoleni z polityki miasta i z tego ze feta była, takie tam bla bla bla. Wychodzę z założenia, że prawdziwy rodowity Poznaniak, niekoniecznie fan piłki nożnej, wybaczyłby te wszystkie utrudnienia i niesmaki, a nawet ucieszyłby się z zdobycia tytułu. Tutaj odnoszę wrażenie, że odezwali się ci, którzy nie wczuli się w klimat miasta, są tzw. obcymi w mieście - bez urazy, takie odnoszę wrażenie. Sam z urodzenia jestem Wielkopolaninem i cokolwiek by nie było, będę kibicował Biało-Niebieskim.
Argument, jakoby poznańska Gazeta Wyborcza prowadziła krucjatę, jest  fakt, że publikuje tylko krytyczne listy, negatywnie nastawionych i przedstawia racji z innego punktu widzenia.

Przykłady?

W przypadku takiego tłumu, szkody są nieuniknione i należałoby zminimalizować ewentualne straty ale, co podkreśla policja, bylo nadzwyczajnie spokojnie i bez poważniejszych występków. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności, związany z Europejską Nocą Muzeów, powinna być nauczką na przyszłość dla organizatorów po obu stronach.

W kontekście Euro2012, taka feta była idealną okazja do wygenerowania pewnych scenariuszy zachowań kibiców, współdziałania odpowiednich służb i  daje bezcenne dane do opracowywania przedsięwzięcia pod względem logistycznym. To bezcenne doświadczenie.

I wiecie co? Nie obchodzi mi to, co robi GW, jak bardzo stara się uprzykrzać ludziom obraz z sobotniej fety czy też umniejsza historyczny sukces. A na koniec polecam lekturę pod tytułem Co boli redaktora Ż a także niezwykle zabawny wpis Jak powinna wyglądać feta kibiców.

Dodaj Komentarz

Miniblog: Znów wpadka - nalot policji na DS w Poznaniu

Historia lubi się powtarzać, bo ponownie policjanci zafundowali wizytę w domu studenta nr 3 przy Politechnice Poznańskiej. I podobnie jak 2 lata temu łupem padły prawie 40 sprzętów, a więc akacja dość gruba.

I znów...

Całą tą sytuację opisuje nie jaki Mateusz Harasymczuk na swojej stronie domowej, a na końcu prosi o pomoc prawną. Z mojej strony dodam, że jest to sprawa dość beznadziejna, bo trudno jest przewidzieć finał takich spraw, ale jedno jest pewne - chłopacy muszą się pogodzić z stratą sprzętów, bo raczej ich szybko nie odzyskają. Dlaczego? Bo do tej pory nie rozstrzygnięto sprawy sprzed dwóch lat, a jeszcze trochę i sprawa ulegnie przedawnieniu (oby tak było).

Zaznaczam, że nie popieram przestępców, ale .. ciągle mam wątpliwości. Załóżmy tak: sieć w DS to sieć wewnętrzna (vel rodzinna) i jest możliwe udostępnienie na użytek wewnętrzny, to wówczas sprawy nie ma - chodzi głównie o zaufanie, akceptowanie przyjętych zasad w tym DS.
Niestety zjawia się konfident (może nie tyle konfident, co bohater) i psuje tą atmosferę - prawdopodobnie ktoś już namierzył, a co za tym idzie, może sam stać się ofiarą własnych decyzji, czego oczywiście też nie popieram. Opierając się na wielu opowiadaniach z tamtego wydarzenia, to ta osoba nie będzie miała łatwego życia na uczelni, a już na pewno nie w akademiku .

Sprawa ta ma drugie dno, historia niczego nie nauczyła, co było widać gołym okiem. Brak szyfrowania danych, połączeń itp to czysty debilizm, niestety. Mają za swoje koledzy i koleżanki. Ja współczuję im, ale także nie zazdroszczę sytuacji, w jakich znajdują się tzw. konfidenci - po prostu, nikt święty nie jest. 

Ciekawe linki


Dodaj Komentarz

Agroshow 2k9 - Bednary

Wczoraj byłem na wystawie poświęconej branży rolniczej i koło-rolniczej (przetwórstwo itp), w której uczestniczyło ponad 600 wystawców. Liczba ta robi ogromne wrażenie, nawet w poweekendowy poniedziałek, gdzie zwiedzających było prawie wcale.

Mój tato reprezentował firmę, w której pracuje od lat i w związku z tym zabrałem się z nim, bo sam ciekawy byłem, jak i co na przestrzeni kilkunastu lat zmieniło się w rolnictwie - zwłaszcza wśród maszyn i sprzętu.
Elektronika bardzo służy rolnikom, ułatwiając im życie w wielu waznych miejscach, co przekłada na zwiększenie wydajności gospodarstw.

Moja fotorelacja znajduje się w mojej picasie - zapraszam!

Dodaj Komentarz

W podróży - Lubelszczyzna

Właśnie zbieram się spać po kolejnym, dobrze spędzonym dniu na Lubelszczyźnie. Nie spodziewałem się, że ten region ma tyle piekna w postaci zabytków, natury i przede wszystkim mieszkańców - starszych i młodych - bo początek nie nalezał do najciekawszych. O tym jednak wspomnę, jak już tylko wrócę do domu czyli jutro, ew. pojutrze.

Dodaj Komentarz

Windows....powód do wstydu?

Zauważyłem tendencję wśród użytkowników PC, iż wstydzą się z Windowsa. Do takiego grona ostatnio trafił Rafał aka ravicious. Pisze on w swoim poście, jakim to wspaniałym system operacyjnym jest linuks. Chcecie wiedzieć dalej, to polecam dalszy artykuł.

Wiem, że produkt z Redmont jest zawodny, dziurawy a i też bardzo popularny. I właśnie ta popularność powoduje, że staje się produktem masowo krytykowanym przez tzw. specjalistów i podatny na wszelkie ewentualne ataki z zewnątrz. Co by było, gdyby OS nr 1 była któraś z distro Linuksa i jakby reagowali niektórzy fanboy'e pingwina.

Windows da się lubić, po prostu kwestia cierpliwości i umiejętności dostosowania go do własnych potrzeb, tak jak z każdym innym.

Dodaj Komentarz