Dziś było mi dane obejrzeć film Bloody Foreigners – The Untold Battle of Britain za pośrednictwem Youtube i mogę powiedzieć jedno: cholernie miękko w sercu zrobiło mi się i przypomniały się uczucia, jakie towarzyszyły podczas lektury Dywizjonu 303 autorstwa Arkadego Fiedlera - mimo upływu kilkunastu lat, nadal są żywe i jestem z tego cholernie dumny.
Zamówione zaledwie tydzień temu wizytówki od Moo dotarły do mnie dzisiaj. Jest to wspólna akcja zorganizowana przez Facebook i Moo.com, polegająca na tym ze codziennie będą rozdawać 5k zestawów za darmo (czyli 100 zestawów na dzień). Podobno na ten cel przeznaczono aż 200 tysięcy zestawów - czyż nie fajna akcja? Klik »
W końcu wujek G zrobił sensowny użytek ze swoich szpiegowskiej satelity, aut, rowerów i stworzył coś, co bardzo mi się podoba. A mianowicie udostępnił mapę świata, którą możemy oglądać w wersji 3D dzięki technologii WebGL. Co prawda, nie wszędzie da się to zrobić ale grunt, że do tego doszło. Klik »
Ostatni dzień sierpnia to dzień żałoby dla dzieciaków i młodzieży, bo kończą sie wakacje. Ale to także Dzień Bloga (Blog Day) w ramach którego każdy zainteresowany może zarekomendować pięc pozycji, należących do ulubionych i najchętniej czytanych. Niekoniecznie muszą być blogi z branży, lecz różnorodne (takie są mile widziane). W przeciwieństwie do lat ubiegłych, nie miałem trudności przy wyborze W5. Może dlatego, ze ….
Zaintrygowany wpisami Lavinki i Meteora, zacząłem interesować się geocachingiem – taka geogrywalizacja w czasie rzeczywistym, mająca na celu zdobycie skarbów, ustawionych przez innych uczestników (tzw. właścicieli). Skarb to tak naprawdę odpowiednio zabezpieczone i wodoszczelne pojemniki, zawierajace drobne sprawunki i dziennik (ang. logbook), w którym znajdziemy wpisy poprzednich zdobywców. W ramach tego można dokonać transakcji, polegającej na wymianie rzeczy: np. smycz za geokreta. Idea jest bardzo prosta, wystarczy przestrzegać zasad, warto też podkreślić, ze w tym wszystkim chodzi o dobrą zabawę.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co słychać u innych np. dzisiaj, teraz, w tej chwili? Niekoniecznie w naszej strefie czasowej ale np. w Australii, w Japonii czy tez w Brazylii. Mając dostęp do Internetu,a tym samym do ogromnych sieci społecznościowych (FB, Twitter) jesteśmy w stanie to zweryfikować i osądzić. Dlatego też znani reżyserzy Ridley Scott i Kevin Macdonald poprosili użytkowników portalu YouTube o wzięcie udziału w globalnym eksperymencie filmowym – wystarczy nakręcić kamerą to, co sami uznamy za istotne 24 lipca.
Idea zapoczątkowana przez Mike’a Gunderloy’a, będąca inspiracją dla Filipa, Rafała, Franka i innych polegająca na opisaniu narzędzi, z którego korzysta się na co dzień do pracy nad projektami, do surfowania po www czy też słuchaniu muzyki. Fajna sprawa, po przeanalizowaniu kilku postów na ten temat, można znaleźć wiele ciekawych programów i rozwiązań, z którzy korzystają inni. Czas zatem na prezentację z mojej strony. Temat ten podzieliłem na 2 części; w pierwszej przedstawię oczywiście laptopa, natomiast w następnej stacjonarkę – obecnie czekam za kartą graficzną, by móc uruchomić i zaadoptować jako domowy serwer zdjęć / filmów itp.,o czym już kiedyś pisałem.
Dzisiejszy dzień sponsorują tematy związane z międzynarodowym świętem bloga (blogosfery) – BlogDay 2010! Dzięki temu dowiadujemy się o mniej znanych a zarazem ciekawych blogach, należących do różnych kategorii, który jest warty naszej uwagi. Biorę w tym udział po raz 3. (porzednie edycje: 2008, 2009) i podobnie jak w latach ubiegłych, nie zabrakło ciekawych pozycji, które chciałbym podzielic się z Wami.
Już w zeszłym roku pisałem, że lubie podróżować i zwiedzać ciekawe rejony w naszym kraju – mowa o tzw Road Trip. Tym razem wraz z przyjaciółmi rodziców, na specjalne zaproszenie państwa Reiber, pojechaliśmy zwiedzać południową Bawarię a miejscem noclegowym był świeżo wyremontowany hotel Reiberhof w Bernbach k.Aichen (+/- 30-40km od Augsburga).Nie ukrywam, że byłem ogromnie zaskoczony tym zaproszeniem a zarazem ucieszyłem się, że spełni się jedno z marzeń z dziecinnych lat a wszystko przez kochany serial „Doktor z alpejskiej wioski„.
Dawno nic nie pisałem, w planach miałem zamiar podzielić się z Wami wrażeniami 5-dniowego pobytu w południowej Bawarii ale od wczoraj (a w zasadzie dzisiejszej nocy z czwartku na piątek) nurtuje mnie zagadka, jaką znalazłem na stronach motoryzacyjnej Interii.