Od podpisania umowy ACTA przez panią ambasador w Japonii upłynęły zaledwie kilkanaście godzin a już teraz obserwujemy pierwsze plony ACTA i smród, jaki roznosi się wokół niej. W Polsce trwa w najlepsze propaganda sukcesu rządu i stowarzyszeń, stojących na straży tzw. praw autorskich a w międzyczasie obywatelskie nieposłuszeństwo wypowiedziało setki tysięcy młodych ludzi. To dopiero początek! Klik »
„I ty, Brutusie przeciwko mnie?” Walka z cenzurą nabiera kolorytu, bowiem okazuje, że i Europa szykuje zamach na tzw. wolność słowa w Internecie. Mowa oczywiście o ACTA, którą polska prezydencja uznaje za swój sukces a nic tak naprawde o niej nie wiadomo. Konsultacje publiczne były utajnione, infrmacje prasowe opublikowane na podrzędnych stronach, niezwiązanych z tematyką problemu czy w końcu milczenie polityków zwłaszcza eurodeputowanych z różnych opcji politycznych. Czy to synonim nadchodzącego końca świata? Klik »
Niewątpliwie dzisiejszy dzień przejdzie do historii Internetu, w którym garstka serwisów o potężnym znaczeniu postanowiła zaprotestować przeciwko amerykańskim ustawom SOPA i PIPA. Wprawdzie mało spektakularny sukces ale grunt, żeby uświadomić ludziom, zwłaszcza po drugiej stronie Atlantyku, ze sami sobie stryczek tworzą. Klik »
Od kilku dni w strumieniach najpopularniejszych serwisów społecznościowych można zauważyć reklamę Marszu Niepodległości, który ma się odbyć 11 listopada czyli za niecałe 3 tygodnie. To niezwykle ważne wydarzenie w historii naszej ojczyzny i powinniśmy to uczcić w sposób radosny a nie zadumy i w skupieniu. Niestety po przeanalizowaniu idei i uzasadnień organizatorów owego marszu, obawiam się, że skończy się to jednym wielkim burdelem w stolicy.
Wczoraj niezwykle udany debiut miał Ludovic Obraniak, majacy polską (ba, wielkopolską!) krew po dziadku, utalentowany piłkarz i jeden z czołowych w lidze francuskiej.Nie mam zamiaru pisać kolejnej charakterystyki samego piłkarza, ale chcę podkreślić, że taki pomocnik będzie i jest asem dla naszej reprezentacji.
Potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna.
Włodzimierz Cimoszewicz
Po latach tzw suszy i względnego bezpieczeństwa od wody, znów mamy w Polsce wielkie powodzie, niesprawne systemy wałowe i wielkie straty finansowe zarówno wśród instytucji użyteczności publicznej i prywatnych osób. Natomiast z pewnością o wiele lepiej działały akcje ratownicze, antykryzysowe sztaby na każdym szczeblu władzy.
Zastanawiający jest fakt, że nowe osiedla jednorodzinnych domków i nie-osiedla są budowane na terenach zagrożonych powodzią, zwłaszcza tej największej, z 1997 roku. Kto tu zawinił i kto powinien odpowiedzieć za to wszystko. TO CHYBA jest logiczne, że skoro istnieje zagrożenie, chociażby na podstawie wydarzeń z przeszłości, to powinno się ubezpieczać z miejsca albo wydzielić te tereny od sprzedaży developerom i zwykłym szarym ludziom.
I potem widzimy zdjęcia uszkodzonych domów stojących nieopodal rzeczki, która zamieniła się w potok. Zupełnie nonsens.
A tak na marginesie, powinno na nowo ustanowić jakieś normy budowlane, ubezpieczeniowe i wypadkowe, tak by sytuacje, jakie miały miejsce w tym roku, zdarzały się jak najmniej, a bynajmniej ograniczyć do minimum straty. Oczywiście pogoda jest nieprzewidywalna, a katastrofy będą się zdarzać, tyle że zjawiska takie jak powodzie, wichury i tornada oraz susze w ostatnich latach występują u nas coraz częściej i nie oszukujmy się – większość z nas jest na to nieprzygotowana a tracąc dom, tracimy cały dorobek życia.
Aczkolwiek przyznam się, że z pełnym podziwem patrzę na tych co stracili dorobek życia a mimo to twardo się trzymają i wierzą, że uda im się z pomocą innych (przede wszystkim!) czy bez uda im się podnieść z zgliszcza.
Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego weszła w ostateczną fazę. PiS dogania PO, PSL i inne ugrupowania pozostają w tyle, a ja wciąż nie wiem na kogo głosować.
Największym jak dotąd sukcesem Solidarności było bezkrwawe przejęcie władzy parlamentarnej (zwłaszcza w Senacie) 4 czerwca 1989 roku, bez użycia przemocy, manipulacji – tego nie da się usunąc z historii Polski, Europy Środkowo-Wschodniej. Niestety nie udało się uniknąć błędów, wpadek a także kontrowersji wokół wielu wielu spraw, do dziś aktualnych.