Mini podsumowanie sezonu rowerowego
Nie wiem w jakim czasie pisać o sezonie rowerowym, który jeszcze trwa, ale skoro kończy się październik, toteż postanowiłem niejako podsumować i podzielić się z wrażeniami.
WięcejNie wiem w jakim czasie pisać o sezonie rowerowym, który jeszcze trwa, ale skoro kończy się październik, toteż postanowiłem niejako podsumować i podzielić się z wrażeniami.
Więcej
Co za przewrotny tytuł prawda?! W zasadzie chodzi o Lokalne Grupy Działania, finansowane m.in z UE. Są to fundacje mające na celu aktywizację terenów wiejskich, poprzez agroturystykę, rozwój lokalnych firm, a wszystko po to, by podnieść standardy życia na wsiach i promować umiejętność podejmowania wspólnych decyzji a także oddolnych inicjatyw mieszkańców, na które można wyłożyć fundusze.
Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronach Leader+ a ogólną idee wyjaśnia artykuł z portalu organizacji pozarządowych. Natomiast skupię się nad lokalnymi LGD, które mają dość ciekawą historię a to jest trudno zrozumieć i zinterpretować rzeczywistość.
WięcejW ramach nabijania kolejnych kilometrów, postanowiłem troszkę pojezdzić po mieście i okolicy. Co prawda, te miejsca kilkakrotnie wczesniej zwiedzałem, to postanowiłem troszkę ofotografować te najciekawsze fragmenty. Są one dostępne standardowo w mojej galerii.
I tak trafiłem nad Zalewem wrzesińskim, stworzonej w latach powojennych na 26 h. Z tym miejscem historia zrobiła co chciała, począwszy od miejsca niezwykle atrakcyjnego pod wzgledem lokalnej turystyki, poprzez zgromadzenie zanieczyszczeń z osiedla, by w końcu znów stała się miejscem spotkań rowerzystów, spacerowiczów czy nawet motocyklistów.
Kiedyś (źródło):
Teraz:
Zdjęcia mówią wszystko, to nie żadna nowość oczywiście. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć tęsknotę starszych obywateli miasta - nie ukrywam, że mają za czym.
Generalnie cieszy mnie fakt, że ta okolica staje się rajem, gdyż do niej prowadzi ściezka z drugiej strony miasta, omijając tłok, ruchliwe ulice (jedynie trzeba uwazac na przejsciach dla pieszych). Oby ta tendencja się dalej utrzymywała.
Postanowiłem zrealizować jedno z wielu postanowień na ten rok - chodzi oczywiście o wycieczki rowerowe po całym regionie, w którym mieszkam. Przyznam szczerze, że złapałem rowerowego bakcyla i jest mi z tym dobrze, pozwala dbać o kondycję, minimalizowanie stresu do niezbędnego poziomu a przy tym dobrze się bawić. Co prawda, jestem amatorem, posiadam rower wcale nie z średniej półki, choć prawidłowo zadbany starcza w zupełności.
Trasę, którą pokonałem wraz z kumplem, liczyła koło 81km i była to jedna z najdłuższych tras, jaką pokonałem w życiu i przebiegała w większości na terenie powiatu wrzesińskiego - zahaczyliśmy także malutką część powiatu średzkiego, lecz nie mieliśmy za dużego wyboru, patrząc na dostępne drogi lokalne w regionie.
Sama wycieczka została nazwana "Września - Pyzdry - Września", tereny niezwykle malownicze i powiedzmy szczerze - w sam raz na wycieczki rodzinne. Murzynowo Kościelne, Winna Góra, Miłosław a także Warta (k.Nowej Wsi Podgórnej), Pyzdry, już nie wspominając lesie, parkach - wszystko to zostało uwiecznione na zdjęciach, które dostępne są w mojej galerii na PicasaWeb.
Jak widać, trasa była dobrana tak, by było jak najmniej ruchliwej trasy a sporo wiejskiej a spokojnie i bezpiecznie było. Natomiast droga powrotna drogą nr 442 była podyktowana zbliżającym się wieczorem, chłodnym i niestety dość niebezpiecznym (w końcu to trasa z Kalisza do Poznania).
Ogólnie jestem zadowolony, pełno wrażeń, pogoda niezwykle sloneczna a wiatr lekko dokuczał (raz pomagał, raz przeszkadzał), tylko tylne koło odmówiło współpracy na samym koncu :P. Zastanawia mnie jedna rzecz, oznaczenia tras rowerowych. Jak mi wiadomo, to na terenie powiatu wrzesińskiego przebiegają kilka, jeśli nie kilknaście oznaczonych roznymi kolorami - powinny a tak nie jest. Przy dzisiejszej mobilnej technologii w postaci gps, google maps uzupełniają się całkowicie w moim przypadku, ale dla każdego innego, kto mieszka spoza, bez podstawowej wiedzy o regionie, to takie oczywiste juz nie jest.
Niedbalstwo organów odpowiedzialnych m.in. za rekreacje i turystykę regionalną troche przeraża a spora wycinka drzew znajdujących blisko dróg (rozumiem, ze to ze względu na bezpieczeństwo uczestników) powoduje ze całkowicie zniknie oznakowanie tras, a przy tym całkowicie ucierpi lokalna turystyka. Oby nie było za późno.
A ja już mam zaplanowany kolejny weekend, kolejne kilometry i również ciekawy fotoreportaż.
p.s.: Z tego miejsca pozdrawiam Dorotę i Jolkę za gościnność :)
Historia lubi się powtarzać, bo ponownie policjanci zafundowali wizytę w domu studenta nr 3 przy Politechnice Poznańskiej. I podobnie jak 2 lata temu łupem padły prawie 40 sprzętów, a więc akacja dość gruba.
Całą tą sytuację opisuje nie jaki Mateusz Harasymczuk na swojej stronie domowej, a na końcu prosi o pomoc prawną. Z mojej strony dodam, że jest to sprawa dość beznadziejna, bo trudno jest przewidzieć finał takich spraw, ale jedno jest pewne - chłopacy muszą się pogodzić z stratą sprzętów, bo raczej ich szybko nie odzyskają. Dlaczego? Bo do tej pory nie rozstrzygnięto sprawy sprzed dwóch lat, a jeszcze trochę i sprawa ulegnie przedawnieniu (oby tak było).
Zaznaczam, że nie popieram przestępców, ale .. ciągle mam wątpliwości. Załóżmy tak: sieć w DS to sieć wewnętrzna (vel rodzinna) i jest możliwe udostępnienie na użytek wewnętrzny, to wówczas sprawy nie ma - chodzi głównie o zaufanie, akceptowanie przyjętych zasad w tym DS.
Niestety zjawia się konfident (może nie tyle konfident, co bohater) i psuje tą atmosferę - prawdopodobnie ktoś już namierzył, a co za tym idzie, może sam stać się ofiarą własnych decyzji, czego oczywiście też nie popieram. Opierając się na wielu opowiadaniach z tamtego wydarzenia, to ta osoba nie będzie miała łatwego życia na uczelni, a już na pewno nie w akademiku .
Sprawa ta ma drugie dno, historia niczego nie nauczyła, co było widać gołym okiem. Brak szyfrowania danych, połączeń itp to czysty debilizm, niestety. Mają za swoje koledzy i koleżanki. Ja współczuję im, ale także nie zazdroszczę sytuacji, w jakich znajdują się tzw. konfidenci - po prostu, nikt święty nie jest.