23 Paź 2009
Kategorie: Ciekawostki,Rower,Września | 3 komentarze

LGD Tutaj Warto alias Z Nami warto

by me

Co za przewrotny tytuł prawda?! W zasadzie chodzi o Lokalne Grupy Działania, finansowane m.in z UE. Są to fundacje mające na celu aktywizację terenów wiejskich, poprzez agroturystykę, rozwój lokalnych firm, a wszystko po to, by podnieść standardy życia na wsiach i promować umiejętność podejmowania wspólnych decyzji a także oddolnych inicjatyw mieszkańców, na które można wyłożyć fundusze.

Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronach Leader+ a ogólną idee wyjaśnia artykuł z portalu organizacji pozarządowych. Natomiast skupię się nad lokalnymi LGD, które mają dość ciekawą historię a to jest trudno zrozumieć i zinterpretować rzeczywistość.

Więcej
29 Wrz 2009
Kategorie: Muzycznie,Prywatne,Września | 5 komentarzy

Mam talent

Mam talent w Polsce to chyba kolejny trafiony pomysł TVN-u, poszukujący prawdziwe gwiazdy, które mogą nieźle namieszać w polskiej sferze celebrytów. Wraz z końcem sezonu wakacyjnego, rozpoczęła się jesienna ramówka we wszystkich stacjach telewizyjnych, a wśród nich: druga edycja Mam talent, ci sami jurorzy i cel ten sam - poszukiwanie prawdziwego talentu nr w Polsce.

Więcej
06 Wrz 2009
Kategorie: Politycznie,Września | komentarz

E-dziennik - ciąg dalszy

W lipcu wspomniałem o skandalu związanym z e-dziennikiem w jednym z wrzesińskich szkół gimnazjalnych. Dopiero w ten piątek dotarł do artykuł Wiadomości Wrzesińskich o rozstrzygnięciu tej sprawy, jednak nie wyjaśnia kto i w jaki sposób poniesie konsekwencje

Więcej
29 Lip 2009
Kategorie: Prywatne,Września | 21 komentarzy

e-Dziennik w szkołach - rewolucja czy ewolucja?

Chyba każdy z nas słyszał o e-dziennikach w szkołach w Polsce, która ma na zadanie kontrolować postępy w nauce dzieciaków przez rodziców i nauczycieli. Zacna idea, połączona z wygodnictwem, bo nie trzeba co chwilę dzwonić do wychowawcy i pytać ani w drugą stronę, kiedy wychowawca ma trudności w kontaktowaniu się z rodzicami i przekazaniu bardzo istotnych informacji. Oczywiście nie zastąpi to całkowicie zebrań, ale ułatwia współpracę na linii Rodzice - Szkoła. Niestety nie jest bez wad, jak każdy system informatyczny, jest narażony na różnego rodzaju przecieki, awarie i próby włamań, a do tego musi być pod stałą kontrolą doświadczonego i wyszkolonego w tym celu administratora.

 E-dziennik teraz

Jak łatwo zauważyć, e-dziennik powinien podlegać ochronie danych osobowych i ze względu na to, powinno się stosować mocne zabezpieczenia, coś w stylu kont bankowych. Problem w tym, że dopiero teraz (tj. 21 lipca 2009r) wydano rozporządzenie w tej sprawie i w związku z tym należy liczyć się z większymi wydatkami m.in. na usprawnienie zabezpieczeń i przeszkolenie kadry nauczycielskiej w zakresie obslugi programów i umiejętności rozwiązywania ew.problemów, powstałych w trakcie ich użytkowania.

 Wymagania

A skoro mowa o wymaganiach, to m.in.:

  • selektywność dostępu do danych zawartych w dziennikach,
  • zabezpieczenie informacji w nich zawartych przed osobami nieuprawnionymi i przed zniszczeniem lub utratą
  • rejestrowanie historii zmian i osób je wprowadzających
  • zbiory danych powinno być w odpowiedni sposób archiwizowane i przechowywane.

Wspomniane dzienniki mogą być prowadzone wyłącznie w formie elektronicznej pod warunkiem, że wyrazi na to zgodę organ prowadzący daną szkołę lub placówkę (np. gmina). Warunek ten wynika z tego, że prowadzenie dzienników w formie elektronicznej może wiązać się z wydatkami.

 Upierd...prymusa czyli sprawy lokalne

Dlaczego wspominam o tym? Otóż w mojej okolicy doszło do dość kuriozalnych wydarzeń związanych właśnie z internetową wersją dziennika, która pokazuje jak bardzo jesteśmy do tyłu. W bieżącym wydaniu lokalnej gazety ( z dnia 24 lipca 2009r.) Wiadomości Wrzesińskich, ukazał się interesujący artykuł pt:"Upie... prymusa" autorstwa Tomasza Szternela - warto zapoznać się z pełną treścią.

A było to tak:

  • Gimnazjum nr 2 we Wrześni jako jedno z pierwszych szkół w powiecie korzysta z oprogramowania e-dziennika
  • Niedawno doszło do przeniesienia serwera na inny i w związku z tym są problem z logowaniem do owego panela
  • Dyrektor, na wyraźną prośby rodziców, podejmuje się przywrócenia prawdłowego funkcjonowania systemu
  • Tymczasowo wprowadzono hasło takie same dla wszystkich, przy zachowaniu indywidualnego loginu
  • Wychowawcy, za szczególną prośbą dyrektora, przekazali informacje uczniom, by z kolei oni poinformowali o tym rodziców.
  • Niektórzy połknęli haczyk i wbrew oczekiwaniu grono pedagogicznego, zajrzeli na swoje konto
  • Login, wg. informacji, skladał się z imienia i nazwiska rodzica,
  • Tą sytuację wykorzystał pewien chłopak, wchodząc na konto koleżanki i zrobił zrzuty ekranu; ponownie uczynił to po upływie 2 dni,
  • Zmiany były ogromne, kilka ocen dopisanych (celujące) i tez poprawione
  • Te zrzuty zostały umieszczone gdzieś na serwerze i za pośrednictwem opisu GG zostały udostępnione innym
  • Ostatecznie okazało sie, ze owa koleżanka została nr 1 w gimnazjum ze średnią 5.56
  • Na końcowym, pożegnalnym apelu, w/w koleżanka została wybuczona przez grupę uczniów.
  • Ujawniono źródło przecieku, chłopak przyznał się do winy i został ukarany obniżeniem zachowania ze wzorowego do nagannego.
  • Najprawdopodobniej rada pedagogiczna złamała prawo, o czym zostało powiadomione kuratorium przez matkę chłopaka, która również jest nauczycielem, w jednej ze szkół średnich.
  • Ostatecznie dyrektor powiadomił o popełnieniu przestępstwa przez chłopaka, ten z kolei otrzymuje dozór i jest przesłuchiwany przez prokuratora w charakterze oskarżonego.

 Pierwsza strona konfliktu - administrator

Tak w skrócie wyglądają fakty, a do jakich przestępstw lub zaniedbań doszło, widać gołym okiem. Na plan pierwszy wysuwają się zaniedbania związane z przechowywaniem i udostępnianiem hasła osobom nie powołanym - nie mogę zrozumieć, jak można ustawić hasło jednakowe dla wszystkich i nie poinformować bezpośrednio osoby, do których ta informacja powinna najszybciej dostrzec. Jedynie mogę zrozumieć, że zbliżały się wakacje i w związku z tym kontakt z rodzicami był bardzo utrudniony, a nauczyciele niekiedy z własnego telefonu zmuszeni byli korzystać (czyli szkoła nie płaciła za wykonywane połączenia), natomiast kwestię haseł już nie - już mogli z miejsca uruchomić jednorazowe generowanie haseł dla zainteresowanych.

Art. 19.
W razie stwierdzenia, że działanie lub zaniechanie kierownika jednostki organizacyjnej, jej pracownika lub innej osoby fizycznej będącej administratorem danych, wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w ustawie, Generalny Inspektor kieruje do organu powołanego do ścigania przestępstw zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, dołączając dowody dokumentujące podejrzenie.

zródło: Ustawa o ochronie danych osobowych 

Druga strona konfliktu - chłopak, domniemany przestępca

Istnieje także druga strona medalu, mowa o chłopcu, który niestety też dopuścił do przestępstwa, o ile ujawnione zrzuty zawierały dane osobowe koleżanki, a więc wystarczy tylko imię i nazwisko, ew. rocznik, w przeciwnym razie nie dochodzi do popełnienia przestępstwa - to już potwierdzi w/w prokuratura.

Ale należy przyznać, że chłopak obnażył niedoskonałość systemu, poprzez prosty przykład: wpisaniu loginu (składającego sie z imienia i nazwiska rodzica) i ujednoliconego hasła, udostępnionego publicznie na wyraźną prośbę pana dyrektora tego gimnazjum.

 Trzecia strona konfliktu - ojciec-dyrektor*

Ciosem poniżej pasa można określić zawiadomienie o przestępstwie przez dyrektora, tłumacząc, że nie miał wyjścia. Sam fakt włamania do systemu jest wątpliwy, ponieważ hasło zostało upublicznione znacznie wcześnie przez wychowawców na wyraźną wolę głównodowodzącego - czyli przyznał się do zaniedbania. Problem ten mógł pozostać wew. gimnazjum poprzez usprawnienie i aktualizację luk. Wydaje mi się, że sprawa zakończy się łagodnie dla obu stron.

Na lokalnym forum użytkownicy nie kryją niezadowolenia zarówno pod adresem dyrektora i jak administratora oprogramowania. Dzięki temu tematowi zostały ujawnione kolejne wady oprogramowania i jak całego systemu e-dziennika za sprawą absolwentów i jednego z rodziców - wiem, że gimnazjum korzysta z tego oprogramowania, który nie wygląda za dobrze i sprawia wrażenie, że autorem jest faktycznie jakiś GeniÓsz.

 Ale to już było

Pojawia się także, dobrze nam znanym, wątek edukacyjny - poprawianie ocen i faworyzowanie uczniów przez nauczyciela. Wg. mnie to sytuacja normalna, ponieważ to nauczyciel jest jednostka subiektywną, zdolną do oceniania postępu ucznia wg. przyjętych szablonów i wg. własnego systemu wartości. A przecież nieraz prosiło się o podciągnięcie w górę oceny bo coś tam brakuje do dobrej / świetnej średniej. To taka tradycja, co prawda zła, ale tak było, jest i będzie, lecz dopiero teraz mówi się o tym i mam nadzieję, że po tym ni zmieni się na gorsze.

Rewolucja czy Ewolucja ?

Tak, małymi kroczkami następuje rewolucja w polskim szkolnictwie, tradycyjne papierowe dzienniki zostaną zastąpione ich cyfrowymi odpowiednikami - to normalna rzecz, kolejny etap w ewolucji. Sama idea e-dziennika wydaje sie być fajna i pomocna dla zainteresowanych stron, narzędziem do (samo)kontroli postępów pociech. Rozporządzenie, które niebawem będzie działać, w znaczący sposób ułatwia tworzenie dobrej i bezpiecznej aplikacji. Niestety, jak dotąd, nie rozwiązano problemu archiwizacji i sposobu przechowywania całego archiwum.I jeszcze jednego - każdy system, tworzony do takich celów, powinien być certyfikowany przez GIODO i kontrolowany przez nich samych.

Póki co, mam wrażenie, że jest to bardziej utopia niż rzeczywistość.

Przeczytaj także:

* - Mowa o Stefanie Tomczaku, długoletnim już dyrektorze gimnazjum.

p.s.: Przy okazji, dokonałem małego re-designu bloga i mam nadzieję, że tym razem się podoba. wielkie dzięki dla Pawła bardziej znanego jako Ludwik za konsultację i doradztwo.

Więcej
23 Maj 2009
Kategorie: Września | komentarz

Najstarszy polski film fabularny

Najstarszy polski film fabularny

Wczorajsze wydanie Wiadomości Wrzesińskich było dość szczególne, a mianowicie dołączona była płyta DVD z najstarszym polskim filmem fabularnym - Cierpienia Polski, znane również jako Kultura Pruska. Zanim odkryto, pierwszeństwo miał "Antoś pierwszy raz w Warszawie".

Cierpienia Polski ("Les Martyrs De La Pologne") to niemy film, powstały na początku XX wieku i stworzony w kantorze kinematograficznym "Siła" Mojżesza Towbima w Warszawie - pierwsza projekcia odbyła się 22 października 1908 roku, jednak taśmy nie przetrwały. Kultura Pruska wkrótce została przez władze carskie ocenzurowana, ale i tak film pojawiał sie w Moskwie, we Włoszech i we Francji. I to właśnie we Francji znaleziono kopię w/w pozycji, opatrzoną w francuskie napisy i zmienionym tytułem.

Film opowiada o brutalnych metodach germanizacji w Wielkopolsce; Nawiązano do odmowy mówienia pacierza w języku niemieckim przez dzieci z Wrześni i ukarania rodziców za tą odmowę i strajk, a także słynnego wozu Drzymały. Należy podkreślić, że sprawa dzieci z 1901 roku poruszyła niemal całą Polonię w Europie i nie tylko; w Poznaniu stawiali się za strajkującymi, Maria Konopnicka i Henryk Sienkiewicz protestowali na arenie międzynarodowej, pisząc wiersze i publikując listy m.in. do cesarza Wilhelma II.

Odkrycia dokonali w 2000 roku profesorowie Małgorzata i Marek Hendrykowscy z UAM Poznań na podstawie wycinków warszawskiej prasy, którzy podkreślili, iż film był podstawą do dyskusji politycznej na arenie międzynarodowej o Polsce, kiedy to jej od 100 lat nie było na mapie. Natomiast burmistrz Wrześni, Tomasz Kałużny rozpoczął starania o pozyskanie kopii, a to już tak łatwo nie było:

- Kilka lat temu po przeczytaniu tych słów, postanowiłem dotrzeć do kopii filmu i zaprezentować go tutaj, we Wrześni - mówi Tomasz Kałużny, burmistrz Wrześni. Powodem była oczywiście fabuła filmu, a więc historia Strajku Dzieci Wrzesińskich - dodaje. - Po długich, kilkuletnich staraniach, w które angażowaliśmy zaprzyjaźnione z Wrześnią władze miasta Bruz, ambasadę polską w Paryżu oraz mieszkankę Wrześni, która znalazła się w stolicy Francji, udało się dotrzeć do Francuskiego Archiwum Filmowego, gdzie na początku XX w. trafiały kopie filmów z całej Europy i uzyskać zgodę na przekazanie kopii filmu do Polski - relacjonuje burmistrz. Niestety okazało się, że mimo szczegółowych ustaleń, kopię 35 mm filmu wysłano do FILMOTEKI NARODOWEJ w Warszawie a nie do nas do Wrześni. Minęło kolejnych kilka miesięcy na poszukiwaniu "zaginionej" kopii - tym razem w Polsce. Gdy okazało się, że "nasz" film znalazł się w Warszawie, wystąpiliśmy do Filmoteki Narodowej o przegranie filmu na płytę DVD. Film jest oczywiście niemy.

Nadmienię, że muzykę do tego filmu przygotował znany kompozytor - Krzesimir Dębski a prapremiera filmu odbyła się we Wrześni 30 stycznia br.

Warto zatem zapoznać się z przebiegiem strajku z 1901 roku (autorstwa pani mgr Heleny Mordal), opisane ze szczegółami na 100-lecie w 2001 roku a 8.minutowy film można obejrzeć za pośrednictwem StopKlatki. Nie ukrywam, że jestem pozytywnie zaskoczony tym dodatkiem w postaci płyty dvd, jednocześnie zastanawiam się, czy to nie jest element kampanii wyborczej pana burmistrza, który zarówno odbudowuje i jak psuje wrzesińskie tradycje ale o tym wspomnę później. Tymczasem jestem dumny, że zachowała się niemalże żywa pamiątka z tego okresu i że kopia przetrwała aż po dzień dzisiejszy.

p.s.: Jakby ktoś przejeżdżał przez Wrześnię lub A2 między Poznaniem a Koninem, to niech poświęci godzinę lub dwie na zwiedzanie miasta :P.

Więcej
21 Kwi 2009
Kategorie: Rower,Września | 4 komentarze

Września kiedyś i teraz

W ramach nabijania kolejnych kilometrów, postanowiłem troszkę pojezdzić po mieście i okolicy. Co prawda, te miejsca kilkakrotnie wczesniej zwiedzałem, to postanowiłem troszkę ofotografować te najciekawsze fragmenty. Są one dostępne standardowo w mojej galerii

I tak trafiłem nad Zalewem wrzesińskim, stworzonej w latach powojennych na 26 h. Z tym miejscem historia zrobiła co chciała, począwszy od miejsca niezwykle atrakcyjnego pod wzgledem lokalnej turystyki, poprzez zgromadzenie zanieczyszczeń z osiedla, by w końcu znów stała się miejscem spotkań rowerzystów, spacerowiczów czy nawet motocyklistów.

Kiedyś (źródło):

Kiedyś

Teraz:

Teraz

Zdjęcia mówią wszystko, to nie żadna nowość oczywiście. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć tęsknotę starszych obywateli miasta - nie ukrywam, że mają za czym.

Generalnie cieszy mnie fakt, że ta okolica staje się rajem, gdyż do niej prowadzi ściezka z drugiej strony miasta, omijając tłok, ruchliwe ulice (jedynie trzeba uwazac na przejsciach dla pieszych). Oby ta tendencja się dalej utrzymywała.

Więcej

Miniblog: Znów wpadka - nalot policji na DS w Poznaniu

Historia lubi się powtarzać, bo ponownie policjanci zafundowali wizytę w domu studenta nr 3 przy Politechnice Poznańskiej. I podobnie jak 2 lata temu łupem padły prawie 40 sprzętów, a więc akacja dość gruba.

I znów...

Całą tą sytuację opisuje nie jaki Mateusz Harasymczuk na swojej stronie domowej, a na końcu prosi o pomoc prawną. Z mojej strony dodam, że jest to sprawa dość beznadziejna, bo trudno jest przewidzieć finał takich spraw, ale jedno jest pewne - chłopacy muszą się pogodzić z stratą sprzętów, bo raczej ich szybko nie odzyskają. Dlaczego? Bo do tej pory nie rozstrzygnięto sprawy sprzed dwóch lat, a jeszcze trochę i sprawa ulegnie przedawnieniu (oby tak było).

Zaznaczam, że nie popieram przestępców, ale .. ciągle mam wątpliwości. Załóżmy tak: sieć w DS to sieć wewnętrzna (vel rodzinna) i jest możliwe udostępnienie na użytek wewnętrzny, to wówczas sprawy nie ma - chodzi głównie o zaufanie, akceptowanie przyjętych zasad w tym DS.
Niestety zjawia się konfident (może nie tyle konfident, co bohater) i psuje tą atmosferę - prawdopodobnie ktoś już namierzył, a co za tym idzie, może sam stać się ofiarą własnych decyzji, czego oczywiście też nie popieram. Opierając się na wielu opowiadaniach z tamtego wydarzenia, to ta osoba nie będzie miała łatwego życia na uczelni, a już na pewno nie w akademiku .

Sprawa ta ma drugie dno, historia niczego nie nauczyła, co było widać gołym okiem. Brak szyfrowania danych, połączeń itp to czysty debilizm, niestety. Mają za swoje koledzy i koleżanki. Ja współczuję im, ale także nie zazdroszczę sytuacji, w jakich znajdują się tzw. konfidenci - po prostu, nikt święty nie jest. 

Ciekawe linki


Dodaj Komentarz