Z archiwum x

Jak dostać/oddać* mandat w PKP


* niepotrzebnie skreślić

Nieraz powtarzałem sobie i innym, że życie potrafi zaskakiwać zarówno pozytywnie i jak negatywnie, inaczej byłoby zdecydowanie nudno. Dzisiejszy poranek z pewnoścą nalezał do tych niekoniecznie miłych.

Jak wiadomo, na stacjach w małych miejscowościach kasy biletowe są zamknięte i dlatego pasażerowie PKP powinni udać się do wagonu nr 1, czyli na sam początek ciapociągu. Szczerze mówiąc, niedługo minie 3.rok od kiedy zacząłem dojeżdzać pociągiem na uczelnię, z racji czysto ekonomiczno-logistycznych. Jako że przede mną kampania wrześniowa długa i męcząca, postanowiono na roku, żeby wspólnie rozwiązywać zagadnienia i stąd właśnie wynikła potrzeba korzystania z usług jedynej, jakimi są Polskie Koleje Państwowe. I jeszcze nigdy w życiu nie miałem do czynienia z takimi kanarami, z którymi miałem przyjemność spotkać.

A zaczęło się dość niewinnie, bo wraz z koleżankami wsiadłem do wagonu, do którego, jak zauważyłem, zmierzał pan konduktor w swoim „cudownym” niebieskim uniformie i postanowiliśmy wspólnie poczekać za nim. I w pewnym momencie, nawet pociag nie ruszył, wyskoczyli z kapelusza panowie – jak ujmę – z specnazu kanarów i zarządzili bileciki. Zaczął się dramat, tłumaczylismy, że pan konduktor idzie, dziewczyny prosiły o darowanie itp. Panowie jakby roboty, wciąż powtarzali że złamaliśmy regulamin, że nie poszliśmy od razu do pierwszego wagonu a konduktor sobie patrzył i patrzył – cóż biedak nie wiedział co zrobić.
W zasadzie powinno być tak, że ci kontrolerzy powinni zadziałać w połowie drogi do następnej stacji, a było 6km….

Kolejny problem jaki wynikł z naszego wspólnego meetingu to ujawnianie danych osobowych. Bo skoro żądają od nas dowodu osobistego, to my jako pasażerowie powinniśmy ich wylegitymować i tak też postąpiłem. I jeden z specnazu pokazywał identyfikator, tłumacząc że nic muszą przedstawiać bo mają na wierzchu szmycz z jakims plastikiem. No tak, tyle że takie identyfikatory mogą mieć uczniowie szkół średnich a w ich przypadku nawet nie powiedzieli ładnego „dzień dobry, nazywam Jan Kowalski (…)” Generalnie takich rzeczy uczy się w przedszkolu, ale widocznie na przyzwoitość z ich strony nie można liczyć.
Ujawnienie danych – o to może poprosić jedynie policjant, żołnierz-żandarm i nikt poza tym. I w sumie zacząłem z nimi negocjować, że nie powinienem pokazywać mojego plastiku bo akurat takich uprawnień nie posiadają, co wyraźnie zadziałało na ich nerwy. I padło magiczne słowa „czy mam jakieś zastrzeżenia?”. Jak się domyślacie, oczywiście takowe były, ale pan oczywiście ich nie zanotował bo sszkoda mu było czasu i długopisu ;) – czasu, gdyż specnaz spakował się do innego pociągu, jadącego jeszcze dalej. Wcześniej zapytawszy ich, czy mogę się odwołać, jeśli tak to gdzie i jak to zrobić – zostałem pouczony że na tyle dokumentu jest podany adres, nr telefonu i nr konta firmy zajmujacej się z windykacją należności – oczywiście kolejna firma-siostra.

Po 4h godzinach dyskusji, udałem się do w/w biura i chciałem po prostu wytłumaczyć zdarzeniem i tym samy anulować karę, z powodu uniemożliwienia dokonania zakupu biletu i złego potraktowania mnie przez panów z specnazu.

Morał jest taki, że tacy dojeżdni albo niech kupią bilet miesieczny z góry, albo niech cierpliwie czekają za konduktorem w pierwszym wagonie spodziewając się słow typu:

  • Ja do pana podejde za chwile, niech pan siada
  • Nie mam drobnych, a dokąd pan jedzie? łee.. spokojnie.. (jak wyzej)
  • No i po co pan tutaj czeka skoro szedłem od końca.

To są przykłady z życia wzięte. Taaa, ponad dwuletnie praktyki w pkp to już naprawdę długa historia. A czy to się zmieni? oj nie… i tak zamiast 60/150 zł zapłaciłem 6zł.

I w tym miejscu pragnę podziękowac blipowiczom, zwłaszcza ^lichurec a także niezwiazanej z jakimkolwiek serwisem, Anecie :)

Rowerowy świat
Trójmiejski spontan
Z archiwum x
Skorzecin 3 lata później – Skoj dla młodych
Z archiwum x
Moje pierwsze telefony
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HeavyGunner
Gość

Tak, to jest właśnie nasza cała Polska ;D.

l00natyk
Gość

Chyba z 5 lat temu zdarzyło mi się wracać z woodstocku bez biletu (chyba nikt w tym pociągu nie miał biletu) podstawioną piętrówką, ludzi było tyle że siedziałem wciśnięty gdzieś pod umywalką czy czymś podobnym (nie pamiętam), zwyczajnie nie dalo się nawet tam wytrzymać. Co wtedy? Wpadła „renoma” i sprawdziła dosłownie cały pociąg przy okazji wypisując kredytowe. Żeby tego było mało to jeszcze próbowali to ściągać :D. Tak właśnie wygląda PKP’owy specnaz. W przypadku konduktorów jest tylko ‘drużyna kielecka’ która ma podobne odchyły. Kiedyś jak wsiadłem do pociągu z ogromną potrzebą automatycznie udałem się do kibla, zanim pociąg ruszył koleś już stukał w drzwi. Oczywiście bileciku nie było a poza kredytowym zamiast w Radomiu wywalili nas chyba w Skarżysku (a ponoć do domu muszę dojechać). Znana… Czytaj więcej »

lavinka
Gość

Te nasze kanary to s numery.. a PKP to ju mnie nawet nie dziwi :)

mały_kwiatek
Gość
mały_kwiatek

To i tak lepsi agenci od niektórych kanarów w autobusach MZK miasta O. … ci to są dopiero misjonarze… i wierz mi, na „proszę pokazać bilecik” czasem się nie kończy;)

x
Gość
x

l00natyk: Jeździsz bez biletu i jeszcze marudzisz (i nikogo nie obchodzi, że miejsce jest pod umywalką – nie musisz jechać pociągiem, rower sobie kup albo miejscówkę).

Buractwo renomy nie zwalnia z obowiązku posiadania biletu i postępowania zgodnie z regułami (pierwszy wagon etc), a nie własnym widzimisię.

adas
Gość

l00natyk: Na stacji do ubikacji? A fee…

l00natyk
Gość

x: a pewnie. chyba żaden konduktor nie miał by sumienia i chęci sprawdzać biletów w takiej sytuacji. z życia wiem że jak są jakieś problemy, pociąg jest bardzo przeładowany lub/i ma drastyczne opóźnienie czyli panuje ogólny dyskomfort to konduktorzy odpuszczają i już nie dobijają ludzi jeszcze bardziej.

adas: na stacji to wsiadlem ale jakoś tak było że ekspres i zaraz ruszył.

edit:
lol, wydało się. nie dość że na gapę to jeszcze ekspresami :D szkoda że nie pierwszą klasą.

Void
Gość

@adas: nie wiem jak było w tym przypadku, ale w tej chwili większość ekspresów i IC ma nowe kible, gdzie jest zamknięty obieg (zwykle jest wtedy naklejona informacja w samej toalecie) i można spokojnie korzystać z toalety nawet na dworcu.

lsr
Gość

Miałem kiedyś też przejścia z dzwońcami z Renomy. Skończyło się na tym, że zgodzili się anulować karę, żeby uniknąć procesu. Ale na tym się nie skończyło. Jeździłem pociągiem bardzo często i znałem te ekipy. Gdy tylko wkraczali na pomost, mówiłem tak, że słychać mnie było w dwóch przedziałach „A witam panów kontrolerów, już daję bilecik, a w tym momencie zawsze pojawiało się kilku ludków, którzy pospiesznie opuszczali pociąg. Specnaz był wściekły, ale g***o mi mogli zrobić. :D

Aneta
Gość
Aneta

Polska Kraina Cudów ;D

Klops-mops
Gość
Klops-mops

Postąpiłeś jak upierdliwiec domagając się od kontrolerów pełnej procedury. Ja im po prostu spieprzyłem. Pociąg się zatrzymał na stacji to wyrwałem wypisującemu swoje dane i strzała w nieznane mi miasto. Też śmigałem na uczelnię… „Przygoda, przygoda…każdej chwili szkoda…”

bobiko
Gość

@Klops-mops problem w tym, że ja nie miałem gdzie uciec, bo dopiero co ruszyłem z mej wioski…

Łukasz
Gość

Ja kiedys wsiadłem do innej klasy niz miałem bilet :) nie dostałem mandatu kazano mi sie przenieśc do klasy niższej , oczywiście musiałem się tłumaczyć :)

%d bloggers like this: