Z archiwum x

Cimoszewicz miał rację.


powódź

Potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna.

Włodzimierz Cimoszewicz

Po latach tzw suszy i względnego bezpieczeństwa od wody, znów mamy w Polsce wielkie powodzie, niesprawne systemy wałowe i wielkie straty finansowe zarówno wśród instytucji użyteczności publicznej i prywatnych osób. Natomiast z pewnością o wiele lepiej działały akcje ratownicze, antykryzysowe sztaby na każdym szczeblu władzy.

Zastanawiający jest fakt, że nowe osiedla jednorodzinnych domków i nie-osiedla są budowane na terenach zagrożonych powodzią, zwłaszcza tej największej, z 1997 roku. Kto tu zawinił i kto powinien odpowiedzieć za to wszystko. TO CHYBA jest logiczne, że skoro istnieje zagrożenie, chociażby na podstawie wydarzeń z przeszłości, to powinno się ubezpieczać z miejsca albo wydzielić te tereny od sprzedaży developerom i zwykłym szarym ludziom.
I potem widzimy zdjęcia uszkodzonych domów stojących nieopodal rzeczki, która zamieniła się w potok. Zupełnie nonsens.

A tak na marginesie, powinno na nowo ustanowić jakieś normy budowlane, ubezpieczeniowe i wypadkowe, tak by sytuacje, jakie miały miejsce w tym roku, zdarzały się jak najmniej, a bynajmniej ograniczyć do minimum straty. Oczywiście pogoda jest nieprzewidywalna, a katastrofy będą się zdarzać, tyle że zjawiska takie jak powodzie, wichury i tornada oraz susze w ostatnich latach występują u nas coraz częściej i nie oszukujmy się – większość z nas jest na to nieprzygotowana a tracąc dom, tracimy cały dorobek życia.
Aczkolwiek przyznam się, że z pełnym podziwem patrzę na tych co stracili dorobek życia a mimo to twardo się trzymają i wierzą, że uda im się z pomocą innych (przede wszystkim!) czy bez uda im się podnieść z zgliszcza.

foto (cc) jersonik

Z archiwum x
Skorzecin 3 lata później – Skoj dla młodych
Lifestyle
Nie popieram marszu
Lifestyle
Stop dla SOPA & PIPA
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dandys
Gość

„TO CHYBA jest logiczne, że skoro istnieje zagrożenie, chociażby na podstawie wydarzeń z przeszłości, to powinno się ubezpieczać z miejsca albo wydzielić te tereny od sprzedaży developerom i zwykłym szarym ludziom.” Ciekawe, w ten sposób masę wsi byś wyciął. I myślę, że problem w dużej mierze leży w zabezpieczeniu przed powodziami: porządne wały i regulacja rzeki to podstawa. Tam, gdzie rzeka była uregulowana, woda za wałem sięgała co najwyżej po kolana. A nie tak, jak u mnie, gdzie Wisła płynie jak chce: z brzegu ma parę metrów głębokości, a przez jej środek możesz przejść w krótkich spodenkach. Nie mówiąc już o tym, że ma ona szerokość ponad 600 m. I uwierz, że Ci, którzy mieszkają nad wodą nie są tacy głupi. Niedaleko mnie, we wsi położonej praktycznie parę metrów od brzegu Wisły, gdzie zalewa co… Czytaj więcej »

bobiko
Gość

@Dandys
Oczywiście masz rację. Nie określiłem dokładnie o co mi chodziło tak naprawdę – Głównie o to, że dziś developerzy zbudowali na terenach o podwyższonym stopniu ryzyka zupełnie nowe osiedla, pomimo ze np. w 1997 roku było ponad metr wody.
W twoim przypadku, to fakt dokonany i należałoby pomyśleć o lepszych zabezpieczeniach, a w tym wypadku najprostsze rozwiązanie to ubezpieczenie. Z drugiej strony, firmy ubezpieczeniowe podnoszą stawkę, jaką należy pokryć. Coś za coś.

Goorsky
Gość

Po pierwsze regulowanie rzek powoduje osuszanie gleby. Nie bez przyczyny jak w Egipcie wylewa Nil to wszyscy się cieszą. Rzek nie wolno regulować. Poza tym zwiększa to ryzyko w przypadku awarii tamy czy wału dużo większej katastrofy. Jeśli w jednym miejscu zaczniesz regulować to niszczysz naturę i musisz wyregulować prawie każdy centymentr. Słaby pomysł. Po drugie nie wolno zabraniać ludziom budowania czego chcą na swojej ziemi i kupowania domu tam gdzie chcą go kupić. To jest ich dom, ich dobytek i ich prawo. Możemy im współczuć, wszystko. Siłą nic nie zdziałasz tylko ogłupisz kolejne pokolenia. Po trzecie państwo nie może pomagać ludziom poszkodowanym przez powódź bo wtedy oni zawsze będą się tam budować, a na pewno nie będą mieli większych oporów. (zawsze mogą popłakać, że im źle… Czytaj więcej »

Dandys
Gość

Goorsky: Nil od kilkudziesięciu lat nie wylewa, więc nie wiem, o czym mówisz z tym „cieszeniem się”. Poza tym, wnioskuję, że nie za bardzo wiesz, na czym polega regulacja rzeki.

bobiko
Gość

Jedno jest pewne – trzeba sie pogodzić z tymi zjawiskami przyrodniczymi, ale także przygotować się na ich nadejście.

Goorsky
Gość

@Dandys Nil jeśli nie wylewa to występuje coś takiego jak niski poziom wody i wysoki. Jak jest wysoki to ludzie się cieszą, a nie płaczą bo cała delta nilu jest nawadniana i namulana (maiłeś może kiedyś historię starożytnego Egiptu w szkole?). Gydby tak nie było to cała historia z deltą nilu by nie istniała. Co do regulacji rzek jeśli wyregulujesz górny odcinek to woda spływa niżej co powoduje, że jej ilość się nie zmniejsza i grozi to zalaniem niżej położonych terenów. Poczytaj może trochę jakie skutki spowodowała regulacja rzek i tworzenie tam np. w USA.

1. http://www.komunalny.pl/index.php?name=archive&op=show&id=3535 (choć Zielonych niespecjalnie lubię to mają tu rację)
2. http://zb.eco.pl/zb/114/woda.htm dział „złe skutki regulacji”

narazie powinno wystarczyć, ale bezproblemowo znajdziesz więcej materiałów

Dandys
Gość

Goorsky: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Tama_Asua%C5%84ska
A mówiąc o regulacji rzek nie miałem na myśli tam. I nadal uważam, że regulacja w miejscach, gdzie bez niej rzeka wylewała co rok całą wieś po pas, jest wskazana. Bo o ile mówisz o zamulaniu w delcie Nilu, gdzie zalewane były tylko pola, o tyle zalanie całego domu, podmoczenie fundamentu i zamulenie murów już takie fajne nie jest.

Goorsky
Gość

@Dandys sam sobie zapodałeś odpowiedź, gdzie masz napisane o tej tamie jakie powoduje problemy z nawadnianiem delty nilu. Już lepiej było przenieść te zabytki zamiast jej budować, albo spisać je na straty. Mało to zabytków w polsce zbombardowano a się żyje. Z przyrodą naprawdę nie warto igrać. Tamy to taka nieco większa regulacja niż wały. Sieją większe spustoszenie Co nie oznacza, że wały tego nie robią bo sumą budowania tych wałów wychodzi na jedno z tamami. Trochę marginalujesz, imputując że ja jestem przeciw regulacji np. w miastach gdzie rzeka musi być regulowana bo przepływa środkiem i już. A jak zalewa wiochy to trudno, niech sobie domy postawią na 5m palach. Więcej zachodu i zniszczeń w przyrodzie niż to warte dla ocalenia 5 domów i potem kolejnych 5 100km… Czytaj więcej »

Dandys
Gość

Niedaleko mnie jest wieś nad Wisłą na ponad 300 numerów. Nadal uważasz, że nad wodą budują się tylko pojedynczy menele, żeby problem zmarginalizować?

KosciaK
Gość

Dandys – cały problem w tym, że naturalnym stanem dla rzeki jest meandrowanie i wylewanie co spowalnia jej bieg. Nienaturalne dla rzeki jest zapieprzanie z dużą prędkością uregulowanym korytem (już nie wspominając o wybetonowanym).
A co do zalewania wsi. Jeśli wylewa co roku to trzeba pomyśleć a nie budować kolejną chałupę jeszcze bliżej rzeki (często nielegalnie) i potem płakać, że znowu zalało.

Dandys
Gość

Nikt tam nie wybudował nowego domu od bodajże 20 lat – wtedy takie cuda z zalewaniem zdarzały się raz na kilkanaście lat. I nie mówię, że ktoś płacze, bo ludzie się ubezpieczają. Ale mimo wszystko, byłoby miło, gdyby nie zalewało takiej ilości domów.

Goorsky
Gość

@Dandys a niech sobie będzie i te 300 domów, życie. Taniej jest naprawić skutki powodzi niż skutki jakie wyrządzi się w ekosystemie. Bo te są nieodwracalne często. Trudno, trzeba się z tym pogodzić. To, że Tobie byłoby miło jest żadnym argumentem.

Dandys
Gość

To dlaczego twierdzisz, że te kilka miast, nad Wisłą na przykład, ma zrozumiale regulowaną rzekę? Przecież gdyby zalało, to „życie”. A ludzi na wsiach po drodze jest więcej niż w tych kilku miastach.

Goorsky
Gość

@Dandys jakbyś nie zauważył miasta zalewa pomimo tego, że mają uregulowaną rzekę w centrum. To, że rzeka jest regulowana w środku miasta czy wsi to chyba normalne. Jak jest powódź to koryto tak nabiera, że to nie ma większego znaczenia bo w miastach nie budujesz wałów, zwykle dlatego żeby ludzie sobie mogli pójść na bulwar. Zobacz jakie duże miasta zalało w ’97 roku. To, że wyregulujesz rzekę na odcinku 1,5km w centrum wsi niewiele zmienia. A ja jestem jedynie za takim regulowaniem. Napisałem to, bo zaraz spodziewałem się zarzutu, że koryt w miastach być nie powinno. Sam pochodzę z małej miejscowości, gdzie była powódź a strumyk (to są góry) ma normalnie głębokość 15cm. Po bokach masz 3m koryto z betonu. A jak była powódź to „fala” miała nawet i 6m. Także o kant dupy… Czytaj więcej »

eRIZ
Gość

Fajnie, że wszystko jest takie różowe – gdy już ktoś się zdecyduje, to firmy ubezpieczeniowe odmawiają ubiezpieczeń, gdyż budynek/działka znajduje się na terenie podwyższonego zagrożenia powodziowego. I tyle z Cimoszewicza.

rADIO zET cHŁAM i bZDEt
Gość

Widzę, że bardzo jesteś wrażliwy więc zapodam raz jeszcze mój elaborat już bez brutalnych emocyj: Cimoszewicz budował Polakom SOCJALIZM, a sobie i swoim szczeniętom chałupy w Ameryce, stąd ludziom brakuje. Gierek za fundusze ze składek emerytalnych zbudował fabryki które Balcerowicz opylił za pół-friko cwaniakom z zachodu, a Ty wyjeżdżasz z mądrościami chamów i złodziei z PZPR. Moim zdaniem potrzebujesz mocniejszych aparatów słuchowych bowiem wiele faktów do Ciebie NIE_Dociera! Poza tym ZDROWIA!

%d bloggers like this: