Z archiwum x

O seksie, dziewczynach i wierze.


Lubię piątki, nie tylko dlatego, że to początek weekendu, ale dlatego, że mogę liczyć od czasu do czasu na poważne rozmowy z przyjaciółmi, z ekipa. I w miniony piątek poruszaliśmy tematy związane z seksem, pierwszą miłością i z wiarą – dziwny wachlarz tematów prawda?

Seks jest nieodzownym elementem każdego związku, zbudowanego na wzajemnym zaufaniu i prawdomówności, ale nigdy nie może być czynnikiem decydującym. Może mam nieco przestałe podejście, nieco śmieszne i odbiegające od dzisiejszych realiów, w których rzadko która nastolatka jest dziewicą przed 18tym rokiem życia.
Moje życie nie jest na tyle barwne, abym stał się autorytetem, ale widzę jak niepotrzebnie ludzie psują resztę życia przez nieudolne decyzje lub ich brak, co w konsekwencji doprowadza do powstania nowych form patologii społecznej. Absolutnie nie jestem przeciwnikiem seksu, wręcz przeciwnie, lecz chcę aby te sprawy potraktowano bardziej dojrzalej.

Z dziewczynami problemów nie ubywa, a póki co, jestem singlem i od czasu do czasu ponarzekam sobie na moją samotność. W trakcie tej rozmowy padło pytanie, czy na pierwszej randce z dziewczyną poszedłbym do łózka – zastanawiające pytanie, aczkolwiek wiedziałem, że podpuszczają mnie. Moja odpowiedz to taka, że jeśli okaże się wartościową dziewczyną, to wolałbym poznać ją od strony psychologicznej, poznać jej inteligencję itp. A co później, życie pokazałoby.
Z drugiej strony, czemu nie korzystać z życia? Skoro ja mam ochotę i ona także na pierwszej randce, to czemu nie pójść do razu do przysłowiowego łóżka? Ha, w końcu to zabawa i każdy odpowiada za swoje czyny.  W tej kwestii za dużo myślę. Zdecydowanie.

Wiara. Temat – rzeka i wyzwalająca zdecydowanie najwięcej emocji w dzisiejszym świecie, niekiedy doprowadza do niechcianych tragedii. Główne pytanie brzmi: Czy wierzę w Boga? Wychowany w katolickiej rodzinie, choć z liberalnym podejście do wielu spraw, powinienem odpowiedzieć bez żadnego wahania TAK, ale tak nie jest. Nie znaczy to, że nie wierzę w Boga, ale mam ogromne wątpliwości w wielu wielu podstawowych kwestiach dotyczących miłości i prawd wiary.
Przykładów jest wiele, chociażby ksiądz, popełniający typowe ludzkie problemy i narażony na te same ułomności jak u nas – powiedzmy, że nie wszyscy popełniaja drastyczne błędy. I na jakiej podstawie ja mam zaufać takiemu księdzu (przy spowiedzi) i jakim prawem nakazuje ludziom, co mają robić. A potem wychodzi na to, że wykorzystując ludzką naiwność i szczodrość, bogacą się i stają się coraz bardziej chytrzy (panowie R z Torunia i J z Gdańska).
Kolejnym punktem zwrotnym to czy ja ochrze własne dziecko. Nie dałem jednoznacznej odpowiedzi, a moi rozmówcy przytoczyli kolejne argumenty za, które jeszcze bardziej pogrążyły. Argumenty takie: moje dziecko byłoby wytykane / odrzucone przez rówieśników, traktowane z pogardą przez  pozostałych, ba nie uczestniczyłoby w komuniach świętych (znaczy się nie dostawało prezentów z tej okazji). Czy nienawiść, pogarda do kogoś innego czy celowe poniżanie drugiej osoby to domena polskich wiernych? I czy dla takich powodów w/w mam ochrzcić moje dzieci? Bardzo zastanawiające.
Chciałbym, aby to dziecko w późniejszym życiu podjęło decyzję, czy chce należeć do Kościoła, w którym wychowali się rodzicie i dziadkowie, czy ewentualnie inną religię. Co prawda, dzisiaj istnieje możliwość wystąpienia z KK, ale sami duchowni na tyle utrudniają, że odechciewa się ludziom  i marginalizują problem.

Wszystkie wątpliwości, jakie ja posiadam, nie oznaczają, że przestałem wierzyć w Boga, ale sprawiają że oddalam się aniżeli przybliżam i czuję się nieco zagubiony. Powinienem coś z tym zrobić, ale …. No właśnie tak mi wygodnie albo nie mam odwagi na kolejny decydujący krok do przodu. Być może, jeszcze nie dorosłem do tego.

Dobranoc!

Z archiwum x
Moje pierwsze telefony
Z archiwum x
Skorzecin 3 lata później – Skoj dla młodych
  • A z tym seksem to też nie tak hop-siup. Na przykład u mnie w szkole jest kilka(naście) dziewczyn z takim oto nie wiem jak to nazwać szczęściem, dylematem? 17-18 lat i dziecko to chyba niezbyt dobra “decyzja” – kolejny kamień na barki rodziców, brak wolnego czasu i odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za tego małego człowieczka.

    Sam uważam, że na pierwszej randce nie ma co ;D Są inne sposoby, aby miło spędzić z tą wybranką czas. Od bardzo długiego czasu nie zmieniłem swoich uczuć co do jednej kobiety, a wiem że to już się nie zmieni, aczkolwiek wolę się wstrzymać dla dobra swojego, jej i tego uczucia ;]

    To się po nocy na wspominki zebrało…

  • Ja zamiast o seksie, napiszę nieco o dzieciach:
    Dzieci do pewnego wieku wręcz potrzebują religii (to jest właśnie jeden z problemów osób, które wychowują swoje w niewierze). Poza tym, według mnie to jest kpina z religii, kiedy powiedziane: proszę wybierz sobie, masz ich tyle. W końcu wiara to łaska.
    A tak w ogóle, to nie wiem czemu nienawiść, pogarda do kogoś innego czy celowe poniżanie drugiej osoby‘ przypisujesz do polskich wiernych. Tak zawsze jest kiedy ktoś jakoś różni się od innych, nie zależnie, czy ta grupa jest wierząca, czy nie.

  • Klaudia

    Uwielbiam takie szczere rozmowy w gronie najbliższych przyjaciół. Zawsze można się wielu interesujących rzeczy dowiedzieć i poznać sposób rozumowania innych, rozważyć pewne kwestie i spojrzeć na nie z innego punktu widzenia.

    Co do sprawy seksu, podzielam zdanie Paolo. I rzeczywiście jest to bardzo ważny element każdego związku, ale nie należy zbyt szybko wcielać go w życie. To nie od tego zależy uczucie, jakie żywimy wobec drugiej osoby. I dla dobra tego uczucia należałoby nie podejmować żadnych pochopnych, mogących zniszczyć wszystko, decyzji ;)

    Co do ochrzczenia dzieci… Przy chrzcie to rodzic zobowiązuje się do odkrywania przed swoim dzieckiem tajników wiary, do zapoznawania go z wiarą katolicką, do nauki modlitwy, etc. Dziecko może samo zadecydować, czy rzeczywiście chce wyznawać tę wiarę, nieco później. Bierzmowanie jest przecież oznaką dojrzałości religijnej i to przy bierzmowaniu wyrośnięte już nieco dziecko powtarza przysięgi, dane przez rodzica przy chrzcie, zgadzając się tym samym na pełną przynależność do Kościoła. Tak, więc… Wydaje mi się, że chrzcząc dziecko, w niczym go nie pokrzywdzisz, a jeszcze dasz mu możliwość późniejszego zadecydowania, czy to odpowiednia wiara dla niego.

  • Ja nie byłem ochrzczony i nikt mnie palcem nie wytykał… Przy okazji maratonu komunijnego też akurat tak się złożyło, że dostałem rower więc nie cierpiałem (:
    Wg mnie jeśli sam jesteś wierzący i chcesz wychowywać swoje dziecko w wierze to jak najbardziej należy je ochrzcić, w każdym innym przypadku byłoby to mniej lub bardziej obłudne.
    Chrzest można przeprowadzić zawsze, a brak chrztu nie oznacza wcale, że nie można dziecku o wierze/bogu/… opowiedzieć.

  • ronin

    “Wszystkie wątpliwości, jakie ja posiadam, nie oznaczają, że przestałem wierzyć w Boga, ale sprawiają że oddalam się aniżeli przybliżam i czuję się nieco zagubiony.”
    Chcesz się jeszcze bardziej oddalić? Polecam wejść na jakieś forum związane z religią np. fronda, wiara.pl. Robi niezłe wrażenie, zaczynasz się zastanawiać czy jesteś jedyną osoba która rzeczywiście robi użytek z mózgu.

    “Dzieci do pewnego wieku wręcz potrzebują religii”
    Bo?

    “Poza tym, według mnie to jest kpina z religii, kiedy powiedziane: proszę wybierz sobie, masz ich tyle.”
    Bo religię się boją samodzielnego myślenia. Raczej na pewno nie jesteś np. katolikiem, bo tak wybrałeś tylko dlatego, że twoi rodzice byli katolikami.

  • @ronin: Bo?
    Bo tak jest – poczytaj trochę, to się dowiesz.
    Oczywiście, że religia to nie jest rzecz rozumu, to jest kwestia wiary. Więc kiedy widzę człowieka, który mówi, ja jestem teraz buddystą, bo chcę mieć dużo wcieleń, to chyba jasne, że z wiarą to nie ma wiele wspólnego.

  • ronin

    “@ronin: Bo?
    Bo tak jest – poczytaj trochę, to się dowiesz.”
    Możesz podać tytuł gdzie mogę o tym poczytać?

  • Chyba znalazłem: http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,6554406,Gdy_dziecko_nie_idzie_do_komunii.html

    Ale co będzie, gdy dziecko powie nam: ty nie wierzysz ale ja wierzę?

    – To trudne, ale trzeba zrozumieć, że dzieci w ogóle są istotami wierzącymi. W tym wieku budują pierwszy obraz świata. A świat dla ośmioletniego dziecka jest tak ogromny, że musi mieć kogoś, kto wszystkim rządzi, o wszystko dba i spaja w całość. Dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa, sensu i ciągłości. Wiara w Boga, daje odpowiedzi na wiele zasadniczych pytań. Jeśli nie chcemy zostawiać dziecka samego z tymi pytaniami, musimy zadbać o bardzo dobry z nim kontakt i słuchać, rozmawiać o różnych sprawach a nie tylko o tym, czy zgadzamy się na komunię, czy nie.

    Inne linki o podobnej tematyce, jakie znalazłem:

    http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,6220266,Zarliwe_dzieci_niedowiarkow_.html
    http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96115,4682028.html
    http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79356,3283115.html
    (usunę zaraz mój komentarz wcześniejszy)

  • ronin

    Wiesz, że od stwierdzenia, że dzieci są istotami wierzącymi do stwierdzenia dzieci potrzebują religii jest bardzo długa droga. To rodzice mają być tymi którzy zapewniają bezpieczeństwo i tłumaczą jak działa świat.

    W tych artykułach które podałeś nie widać, żeby religia sama w sobie była ważna:
    “Najczęściej dziecku się podoba cała “komunijna” otoczka – stroje, prezenty, goście.”
    “W wieku 6-8 lat bardzo istotną rolę zaczyna spełniać nowa grupa odniesienia […] Chce być takie samo, jak jego koledzy.”

    Za to widać świetnie jak działa indoktrynacja od małego:
    “- Jakiego Pana Boga chcesz być bliżej?
    – Polskiego! Pana Jezusa.”
    “Potem babcia za wszelką cenę chce nauczyć przedszkolaka znaku krzyża i opowiedzieć historię o Jezusku w żłóbku”

    Gdyby ktoś mu zaczął opowiadać o Allahu, Krisznie to pewnie też by uwierzył tak samo jak małe dzieci wierzą w św. Mikołaja.

  • Paolo:
    Niestety takie sceny będą się coraz częściej pojawiać, bowiem polskie społeczeństwo nie jest świadome przemian, jakie się dokonuje teraz. Niby mówimy o tym już nie jako temat tabu, ale mimo wszystko córka nie ufa do końca mamie bo wie że ją opieprzy, a syn też nie spyta sie ojca, co i jak się z tym je, zatem wiedzę czerpią z Internetu czy z opowieści od znajomych. Dodatkowo Kościół Katolicki niejako przeciwstawił się środkom zabezpieczającym się przed wpadkami typu środki antykoncepcyjne czy prezerwatywy, co moim zdaniem wcale nie przybliża młodych osób do siebie.

    Sigvatr:
    Tak, zdążyłem zauważyć, że dziecko potrzebuje w coś wierzyć, w końcu musi nauczyć się różróżniać dobra od zła, by potem samodzielnie podejmować (nie tak do końca samodzielnie) decyzje. Niemniej to rodzic jest odpowiedzialny za wychowanie dziecka, prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy.
    Zadałeś pytanie czemu przypisuję nienawiść, pogarda do kogoś innego czy celowe poniżanie drugiej osoby polskim katolikom. Tak, bo to ona główną religią w Polsce i jej są podporządkowane wszelkie regulacje, czemu się nie dziwię, ponieważ w Polsce jest demokracja i liczy się głos większości. Jest taka tendencja bycia surowym wobec innowierców i karania za to, że nie należy się do większości. Podczas wspomnianej dyskusji zauważyłem, że trudno było im zrozumieć, że ktoś wierzy mniej lub wcale w Boga, gdyż to dla nich prawda absolutna, niczym kod zero-jedynkowy, ale gdyby uczciwie rozliczać się z ich czynów, czyli seks przed małżeństwem, brak uczestnictwa w Komunii Św. czy spożywanie alkoholu w piątki, to okaże się nie są wcale lepsi ode mnie.

    Klaudia:
    Czyli sugerujesz, abym był oportunistą dla dobra dziecka bo to jedyne rozwiązanie? W Polsce niestety jest brak ogólno-przyjętej etyki w kwestiach religijnych, których uczono by dzieci w szkołach – wrażliwość i tolerancja religijna to najważniejsze zasady. I pewnie ze względu na to, zgodziłbym się na akt chrztu dzieci, dając później możliwość wyboru drogi.
    Wspomniałaś o bierzmowaniu – problem jest bardzo podobny do Komunii Św. Niby jest to świadectwo dojrzałości każdego wierzącego, żołnierza Chrystusa, ale to tylko słowa, bowiem młody człowiek a wiec gimnazjalista, nie jest do końca świadomy tych słów i najczęściej z automatu przyjmuje takie zobowiązania. Nie żebym miał ciężko w domu, ale nie było innej możliwości niż przyjęcie sakramentu bierzmowania. Dopiero niedawno rodzice zrozumieli, że poszukuję właściwej drogi i aby ją odnaleźć, muszę sam chcieć.

    legalnycyklista:
    Tak, brak chrztu nie oznacza to, że mam wcale nie opowiadać o wierze, ale nie jest to na rękę mniej dojrzałym rodzicom.

    ronin:
    W wielu kwestiach zgodzę się z Tobą; religia sprawia, że człowiek zamiast myśleć, chłonie to, co się mówi z ambony, to co księdza mówią. A przydałaby się z pewnością lektura Biblii, z której rzekomo płyną mądrości.
    Co do mojego wyboru, owszem jestem Katolikiem, bo tak rodzice wybrali, ale nie znaczy to konieczności bycia. Zawsze jest alternatywa (bycie ateistą, poprzez wystąpienie z KK). Jak już wspomniałem w ostatnim akapicie, potrzebuję czasu, potrzebuję impulsu, by stać się w pełni dojrzałym.

  • W temacie seksu, nie zgadzam się z przedmówcami… Nie uważam, by miłość fizyczna w jakimś stopniu “niszczyła” te psychiczną, a wręcz przeciwnie. Nadaje jeszcze więcej bliskości, ale tyczy się to tylko osób już dojrzałych, które wiedzą co robią i traktują ten seks, jako dopełnienie swojej psychicznej więzi. Kiedy do łóżka? – Kiedy przyjdzie na to pora, nie ma żelaznego terminy: 2 lata chodzenie i idziemy się kochać, to jakiś bezsens.

    Religia? “Wierzący niepraktykujący” – jest coś takiego? Osobiście uważam, że żeby byś blisko Boga nie potrzeba do tego księdza, ani kościoła – wystarczy serce i chwila z Nim sam na sam. Ktoś powie, że mówię tak, bo mi wygodnie – owszem jest i w tym prawda, przyznaję się do tego, ale jak mam patrzeć jakie np. szopki są odstawiane w mojej nowej parafii, na wtrącanie się księży do polityki, to ja zdecydowanie dziękuję, za taki kościół. Z drugiej strony to sami ludzie robią taki obraz kościołowi, a ja przez rodziców wierzę w Boga, ale niekoniecznie w ludzi, którzy mają niby go reprezentować…

  • Banny:
    No widzisz, w tych sprawach mamy podobny pogląd. Cieszę się.

  • Ila

    Hm… Zgadzam się z Tobą… Ale… Nie jestem osobą szczególnie wierzącą, poglądowo wypadamy podobnie, jednak moim zdaniem dziecko warto ochrzcić. Podstawa jest obowiązkiem zaawansowania. Tak samo w tej kwestii… Bez chrztu zamyka się w pewnym sensie droga. Zgodnie z zasadą, że łatwiej jest coś zniszczyć niż zbudować- łatwiej jest trwać w wierze niż pojmować na nowo. Jeżeli dziecko zdecyduje, że nie chce być katolikiem to z tego zrezygnuje, ale należy je wspierać… A Ty zawsze masz zasłonę etyki i wartości, które narzuca społeczeństwo, co staje się wytłumaczeniem postępowania. Zresztą nieważna jest wiara, ważna jest rodzina i miłość….
    Co do związków i seksu… Hmm… Jestem związana od 11.2004 i nie wyobrażam sobie skoku w bok ot tak dla rozrywki… Nie wiem, ale jeżeli człowiek zazna szczęścia i myśli poważnie to nie podejmie takiej decyzji na hura… Wynika to z pewnych systemów, które działają u ludzi odpowiedzialnych… A na korzystanie z życia zawsze będzie czas – we dwójkę można wynieść znacznie więcej :)
    To tyle mojego ględzenia :P

    Pozdrawiam

  • Bobiko zgadzamy się, ale w pierwszej czy w drugiej kwestii? :)

  • Banny w drugiej również. bo ja nie potrzebuje księdza

  • Żeby zabierać się za seks trzeba być osobą odpowiedzialną. Odpowiedzialność nie oznacza tylko tego, że się wie, co się robi, ale także na gotowości poniesienia wszelkich konsekwencji tego co się robi.

    Czy nastolatek/nastolatka może być odpowiedzialna jeśli zabierają się za współżycie? Otóż nie. W razie tak zwanej “wpadki” potrzebne są pieniądze. Pieniądze na wychowanie dziecka (aborcja na życzenie jest w naszym kraju nielegalna, z tego co wiem). A nawet jeśli była by legalna, to i tak ktoś musiałby za nią zapłacić. Pytanie kto? Oczywiście rodzice, bo świeżo upieczeni rodzice nie mają źródła dochodów.

    Natomiast w przypadku osób dorosłych seks może być wspaniałym dopełnieniem miłości emocjonalnej. Ale znów potrzebna jest odpowiedzialność – za drugą osobę, za dziecko.

  • Przed przeczytaniem komentarzy napiszę tylko: Bobiko nie sądziłem, że jesteś taki :P
    Miałem Cię za dojrzalszego człowieka, szczególnie przeginka z tą pierwszą randką.

  • Hehe Mateuszu :) jak mam odebrać to, co dotyczy pierwszej randki?

  • Bardzo intrygujący wpis, poruszający kilka naprawdę ważnych kwestii w życiu każdego człowieka. Mnie najbardziej interesuje temat religii. Jeśli ktoś nie chce wierzyć to niech nie wierzy, może kiedyś doświadczy czegoś, co jednak zmieni mu tok myślenia. Ksiądz, teolog, z którym miałem niesamowitą przyjemność mieć zajęcia w klasie I LO uświadczył mnie wielu rzeczy, naprawdę wielu – najlepszy ksiądz jakiego w życiu spotkałem btw. W obliczu śmierci jakiś człowiek, kiedy on do niego przyszedł na spowiedź etc. przekleństwem wyprosił go z domu (chyba nic nie pokręciłem?). No i co tu więcej powiedzieć, czy taka osoba idzie do piekła i koniec? Ciężki temat. Poza tym jest tyle spornych kwestii, które zapewne wynikają z tego co ludzie z tym uczynili przez wieki – no bo co? Jak to tłumaczyć? Sam czasem nawet wątpię, wątpię i rozmyślam czy Bóg może nie istnieć… Ale zaraz dochodzą do głosu myśli, które są dowodem na to, że JEST – nie był, nie będzie – JEST bo czas to nasz wytwór. Oprócz tego nauka jest coraz bardziej skłonna do tego, iż jest we Wszechświecie jedno, które tym włada. Ciemna materia, czarne dziury, galaktyki, które istniały biliony lat temu, i widzimy jedynie ich światło, ich obraz jaki był – straszne, pomyśleć że tylko ludzie mogą istnieć, w co nie wierzę.
    Ludzie wszystko uosabiają, może im łatwiej inne sprawy zrozumieć, ale wtedy powstają różne spory. To wszystko jest takie wielkie, że przerasta ten mój mały mózg, mój umysł w którym to się wszystko dzieje. To tylko umysł. Wszystko jest harmonijne, idealne, co do cala. Może nigdy nie dowiemy się niektórych rzeczy, ale odkrywanie tej tajemnicy to świetna podróż, coś niesamowitego.
    Sam mogę powiedzieć: czasem głoszę normalnie herezję, no i co? Dziwne, bo choć każda religia ma coś niesamowitego i prawdziwego to i “szalonego” i dziwnego. Ma “plusy i minusy”. Generalnie jednak wszystko sprowadza się do Jednego, my nazywamy Go Bogiem, tak uważam, tak czuję.
    Mój znajomy mówi, poczytaj Biblię – tam jest wszystko. – I Tobie to polecam szczerze.

  • “Oprócz tego nauka jest coraz bardziej skłonna do tego, iż jest we Wszechświecie jedno, które tym włada.”
    Proszę o nazwiska naukowców, tytuły prac, albo chociaż link z artykułami potwierdzającymi
    “galaktyki, które istniały biliony lat temu”
    Ee…. Wszechświat ma około 15 miliardów lat, skąd niby by się wzięły?
    Tak z ciekawości, wiesz, kto napisał Biblię? Kto ją edytował?

  • Tak z ciekawości, wiesz, kto napisał Biblię? Kto ją edytował? – Wierzę, że mędrcy natchnieni.
    Ee…. Wszechświat ma około 15 miliardów lat, skąd niby by się wzięły? – Tak sądzą naukowcy, którzy nie mogą mieć nie wiadomo jakiej pewności, co do tego. Wszystko jest na oko. Poza tym zobacz, gdzie sięgają teleskopy, a gdzie nie sięgają i wtedy pomyśl, czy jest jakaś miara do tego :).
    Proszę o nazwiska naukowców, tytuły prac, albo chociaż link z artykułami potwierdzającymi – poszukaj info o Szypowie (dosć kontrowersyjne); Nie pamiętam nazwy książki, ale czytałem w takiej o tematyce mózgu- mózg kosmos – czy jakoś tak. Poza tym zajrzyj do wypowiedzi fizyków kwantowych. Nie ma tego oficjalnie, bo nie może być. To są wczesne etapy czegoś takiego. Słyszałem także, że potrafią nawet obliczać ilość bytów w danej odległości, oczywiście niewielkiej (w LO btw, info od dziekana uniwersytetu). Więc, coś jest na rzeczy IMO.

  • Ci natchnieni mędrcy, o ile byli tacy na początku, to nie uczestniczyli w późniejszych edycjach Biblii, która dziwnym trafem pasowała pod ówczesną politykę.
    Ty wyskakujesz z bilionami lat, a to już wiadomo, że to “tylko” miliardy. Tak, to oszacowanie, ale rząd wielkości jest znany.
    Szypow? Nie znam – zaglądam na wiki: “Gennadij Iwanowicz Szypow – rosyjski pseudonaukowiec, twórca nieuznawanej przez świat nauki i sprzecznej z podstawowymi prawami fizyki, nie popartej eksperymentalnie teorii rzeczywistości, zakładającej istnienie “siedmiu poziomów rzeczywistości”.” No, nie trafiłeś. Trochę tu offtopuje, więc może napisz notkę na swoim blogu, a ja tam będę ją komentował. Chyba, że autorowi tej nie przeszkadza.

  • Laska .

    Mmm , gorący temat .
    Sex .
    Mmm .

  • @Laska :> ciekawy temat, nie ma co :) zwłąszcza o tej porze ;)

%d bloggers like this: