Motoryzacja

Diagnostyka aut – refleksje


from Flickr

Dzisiejsze nowe samochody są zupełnie inne niż te sprzed 10-20 lat, bardziej komfortowe i znacznie przyjemniej się nimi jeździ – do czasu, kiedy komputer samochodu nie zgłosi problemu. Tak, samochód to nie tylko silnik mechaniczny, koła czy hamulce ale także niezwykle skomplikowany układ elektroniczny wyposażony w liczne sondy, moduły czy czujniki by przeciętny Kowalski mógł dojechać zawsze do celu. Sam się przekonałem, jak to mieć zablokowane autko w ostatnią sobotę.

Elektronika = komfort?

To oczywiste, że konstruktorzy dążą do kompromisów takich, aby finalny produkt był zarówno wygodny, bezawaryjny i całkiem prosty w obsłudze dla potencjalnego właściciela. I niestety taki właściciel nie jest świadomy tego, jakim kosztem to się odbywa ale o tym później.

Elektronika w aucie to niczym inteligenty stwór, stojący na straży porządku i stabilnego działania w całym znaczeniu tego słowa. M.in.: odpowiada za poziom spalania paliwa, za prędkość czy czujnik cofania, a o ABS i podobnych systemach już nie wspomnę. Kto dziś wyobraża tak naprawdę jazdę bez klimatyzacji czy wspomagania kierownicy? Za to wszystko odpowiada puszka, znajdująca się w silniku i to ona jest tzw. czarną skrzynką auta, o którą należy zadbać.

Diagnostyka źródłem dochodu

W jaki sposób? Diagnostyka aut, która ostatnimi czasami bardzo się rozbudowała i urosła do rangi jednej z najważniejszych rzeczy w mechanice pojazdowej. Nie wiem czy w szkole zawodowej uczą mechaników takich rzeczy, ale wiem jedno – to naprawdę dobre źródło dochodów.
Dlaczego? Przykładowo taki diagnostyk zażąda 50zł za wjazd i 20zł za każdy zlokalizowany błąd i naprawę takiego błędu (czyli tak naprawdę chodzi o kasację błędów z pamięci takiego komputera) a czas pracy to często max 60 min. Takie rzeczy może zrobić każdy właściciel auta, który ma podstawową wiedzę o elektronice i mechanice pojazdowe a o zawartości portfela już nie wspomnę.

W praktyce

Jednak daleko mi do specjalisty od aut, bo nim nie jestem ale przemyślenia te powstały na wskutek zdarzenia z ostatniej soboty i obserwacji pracy pana – amatora (?) od diagnostyki ( bo miał interfejs?).
Najpierw w skrócie opiszę całą problematykę.

  • Jak w sobotę, należałoby umyć i posprzątać w aucie więc przez 2h chodziło radio + transmiter FM (taki z mp3jkami)
  • Po w/w czynnościach postanowiłem wprowadzić autko do garażu i pojawił się problem
  • Pojawiły się kontrolki typu: EPC, ABS + hamulec ręczny, silnik i raz po raz akumulator
  • Nie można było odpalić za cholerę, kierunkowskazy raz po raz mrugały a komputer wydawał 3krotne sygnały dźwiękowe.
  • Sprawdzaliśmy akumulator, niestety zaśniedziałe klemy i ciut rozładowany akumulator
  • Na początku wraz z ojcem z bratem postanowiliśmy odłączyć akumulator i przeczekać
  • Po n-tych minutach ponownie włączyliśmy a błędy nie ustąpiły i nadal nie można odpalić
  • Przełożyliśmy z innego autka 44Ah 12V i cud – autko odpaliło lecz błędy pozostały – wskazana wizyta speca z interfejsem
  • Po znajomości znaleźliśmy ktosia i zweryfikowaliśmy 3 błędy (P0606, P0638, P2101) po czym skasowaliśmy
  • Stary akumulator został podłączony do prostownika
  • Nazajutrz naładowany stary akumulator został ponownie zamontowany ale po jakimś czasie wystąpiły problemy z odpalaniem.
  • W końcu kupiono nowy akumulator i sytuacja się unormowała

Przyglądałem się temu gostkowi i doszedłem do wniosku że wystarczy poczytać co nieco na forach, zainwestować w odpowiedni sprzęt i literaturę, a następnie testować. Nie ukrywam iż mnie to troszkę nakręciło i być może dokonam takiego z zakupu, choćby dlatego że jeśli będę miał auto, to tylko w miarę nowe ale i używane. Po raz kolejny cieszę się z tego że to się wydarzyło pod domem i można było we własnym zakresie dokonać weryfikacji błędów i podjąć się ich eliminacji, bo gdyby stało się to na trasie, 300zł na bank by nie starczyło na to wszystko.

Pierdołki a jakie ważne

Niby akumulator a problemy ogromne – analogicznie w starszych autach też takie problemy zdarzały, ale nie było przy tym komplikacji z komputerem, który na domiar złego nie pozwoli na rozruch.
Aż boję się pomyśleć, co się stanie, gdy człowiek straci kontrolę nad najważniejszymi rzeczami w aucie – nawet zwykła pierdułka w postaci niepoprawnego odczytu jednej z sond, spowoduje awarię auta i jego znieruchomienie (przyczyn może być wiele choćby przekroczenie jakiegoś tam zakresu wartości).

To jest cena, jaką należy płacić za wygodnictwo i łatwą obsługę aut a znajomość pojazdu ogranicza się do umiejętności prowadzenia za kierownicą. Kiedyś wystarczył młotek i odpowiedni klucz, dziś trzeba mieć odpowiedni sprzęt do diagnozowania i dopiero wtedy może mechanik ruszyć do napraw. I faktycznie zaletą tego wszystkiego jest szybkie rozwiązywanie problemów techniczny autkiem.

Taka mała uwaga

I na koniec warto poczytać instrukcję obsługi, która jest dołączana do każdego salonowego autka przez salon, gdyż można się wiele rzeczy dowiedzieć. Choćby to, że przy odłączeniu akumulatora najpierw trzeba zdjąć minusowy zacisk a dopiero dodatni. Odwrotnie jest, w momencie ponownego zamontowania – najpierw plus a potem minus. Taka prosta rzecz, a może faktycznie rozpieprzyć układ w aucie. Heh – człowiek uczy się przez całe swoje życie.

PS Warte poczytania Diagnostyka OBD II

Motoryzacja
Fuelio – dziennik pojazdów na android
%d bloggers like this: