Z archiwum x

Magia pendrive'ów


flickr

Tak patrzę na kilka takich mini-urządzeń, leżących na biurku i zastanawiam się, co by było, gdyby tego nie było. Zapewnie wciąż królowały by cd’s i dvd’s.Niemal każdy traktuje ten nośnik pamięci jako rzecz osobistą i nosi go praktycznie wszędzie, a tu film, a tu muzyka, a to zdjęcia, czy też praca z uczelni. Czysta praktyka.

Moje królestwo

Osobiście posiadam sporo tego, 8gb, 2gb czy też 1gb i każdy z nich ma ma inne zastosowanie. Ten największy tradycyjnie służy jako nośnik wszelkiej maści dokumentów, prezentacji czy też przenośnych programów, które odpalam sobie na uczelni i z nich korzystam. Przede wszystkim Pidgin, Firefox, notepad++ czy też bank haseł – zwłaszcza ten ostatni sprawdza się ostatnio, ze wzlędu na liczne kontrowersje związane z przechowaniem haseł w wielu serwisach.
Jest to kingstonik datatraveler DT110 – zależało mi na bardzo dobrych parametrach odczyt/zapis przy w miarę normalnych cenach. Jedynym mankamentem jest obudowa, która w krótkim czasie rozleciała się ale jest mi to na ręke ze względu na gabaryty – po prostu nie dało się włożyc 2 obok siebie.

Jako AudioCD? Czemu nie 

Dostałem z powrotem mojego pierwszego, 1gb kingstona DT1, który sobie poużywał brat. Teraz służy jako ‚dysk’ dla mp3’ek do samochodowego radio-odtwarzacza – pośrednikiem jest transmiter FM, kupiony praktycznie za grosze i wykorzystujący napięcie z zapalniczki. Naprawdę jest to ułatwienie, bo nie muszę nagrywać płyt audio / mp3 a tylko wystarczy wrzucić.

512mb za 5zł?!

Kiedyś w MediaMarkt była niezwykła promocja, wyhaczona została przez kumpla. Wyobraźcie sobie 512mb za …. 5zł?! Dokładnie za 5zł – tyle ile kosztowała paczka fajek :D. Kurcze nie mam żadnych zdjęć, ale długość nie przekraczała 3cm. Originalny pomysł.

Houston! Mamy problem! 

Niestety pendrive to takze źródło problemów w postaci złośliwego oprogramowania – przede wszystkim szpiegowskie. Dzięki USB, praktycznie w każdym miejscu można skorzystać z zawartości przenośnej pamięci, ale wówczas większość nie jest świadoma, że naraża kolejne komputery na kolejne infekcje.
Odnoszę wrażenie, że najczęście zawirusowane pendrive wracają zawsze po pracy z Vistą, po włożeniu do własnego kompa, wyskakuje monit o szpiegu w autostarcie. Wtedy najbardziej potrzebny jest antivir. Ale i tak to jest pikus, bo czasami zdarzają się sytuacje, że nośnik jest sformatowany i nie ma żadnego pliku, pomimo że fizycznie dysk był zajęty w ileś tam %. Miałem taki przypadek, dość przykry, bo miałem jedyną kopię haseł właśnie na nośniku. Na szczęście było to formatowanie proste (szybkie), fizycznie pliki te istniały i za sprawą programu do odzyskiwania danych, po prostu najwazniejsze pliki zostały przywrócone.

Pendrive to zagrozenie dla firm

Używanie pendrive w miejscach pracy to także zagrożenie dla bezpieczeństwa danych firmy / instytucji finansowych / publicznych. Tutaj administratorzy mają twardy orzech do zgryzienia i muszą znacznie ograniczyć działanie portów usb poprzez blokady dostępu, wyłączenie ich w zasobie fizycznym. Jest to często jedyne rozwiązanie.

Bez ograniczeń? Niestety

Tak jak we wszystkich urządzeniach, istnieją również techniczne bariery. Przede wszystkim pamięć Flash nie są pamięcią trwałą, posiadają limity w postaci cykli – jeśli zostanie osiągnięty, to już po pendrive, aczkolwiek można skorzystać z gwarancji. Kolejnym to oczywiście odpowiednie napięcie w USB – zdarzało się tak, że włożony na przodzie pen-drive wybuchł (spalił się) albo też nie mógł poprawnie działać, z powodu niskiego poboru prądu. Pamiętam, że pewien laborant na uczelni opowiadał o tym, jak stracił zabawkę – wtedy wydawało się śmieszne, ale nie chciałbym od tak stracić wszystkiego.

Ale i tak „żondzi”*

Pomimo tak poważnych uchybień związanych z bezpieczeństwem systemów operacyjnych i firm, to pamięci te są po prostu niezastąpione. Owszem można skorzystać z dysków zewnętrznych, posiadających pamięć z rzędu 0.5 – 1TB, również działających na usb, ale to i tak nie jest ani użyteczne ani też praktyczne. Nieużytecznie z powodu chociazby wielkości i wagi (taa, trudno nosić w kieszonce, niepraktyczne, ponieważ przeważnie potrzebują 2.portów usb bądz dodatkowego źródła zasilania. W miejscach publicznych tego po prostu nie widzę.

Przykłady zastosowań?! Proszę bardzo

Można wykorzystać w wieloraki sposób; Dla ciekawskich, możemy wykorzystać w celu uruchomienia OS w trybie live, czyli takim, że rezyduje wówczas tylko w pamięci ram i wykorzystać go do np. do przywrócenia waznych danych z zainstalowanego ale uszkodzonego OS. 
Z kolei ja sobie chwale PortableApps, posiadajacy coraz większą bazę programów, uruchamiających się z nośnika. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż od pewnego czasu można używać programy, mające zamknięte źródła, np. skype. De facto warto zainwestować w szybsze urządzenia.

Dyskietki?!

Dyskietki całkowicie odeszły do lamusa, sam też wyłączyłem w kompie stację dyskietek (niepotrzebnie hałasuje) ale ku pamięci, przechowuje kilka ważnych dla mnie (np. Ski Jump). Naturalna kolej rzeczy.
Naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez tych gówienek, inaczej miałbym stos niepotrzebnych cd/dvd, używanych tylko raz, bardzo wrażliwych na przypadkowe upadki, ryski… A taki mały plastik wiele potrafi. Nobel dla konstruktorów!

Pomysłowy design

zdjęcia pochodzą z flickr’a, głównie od pana Tansekai

* – oczywiście, napisane z jajcem.

Z archiwum x
Skorzecin 3 lata później – Skoj dla młodych
Z archiwum x
Moje pierwsze telefony
%d bloggers like this: