Lifestyle

Refleksje przedświąteczne.


Niebawem zasiądziemy do wigilijnego stołu, będziemy uśmiechnięci i jak gdyby nic, będziemy jeść i rozmawiać o wszystkim z najbliższymi. Z obserwacji z social-stream (FB, Blip, Twitter) wyłania się zupełnie inny obraz, pełen nienawiści do świąt (to żadna nowość, wiem) i z braku alternatyw po prostu ludzie je obchodzą. Narzekanie to tradycja narodowa, dlatego mnie to nie dziwi, podobnie też nie dziwią mnie odczucia innych, jakoby nie czuli tych świąt, tej “mięty”, którą pamiętają z lat dziecinnych. Nie będę wyróżniał się wśród tłumu i też ponarzekam.

Kiedyś to były święta

Nie wiem w którym momencie straciłem wiarę w magię Świąt Bożonarodzeniowych, należących do jednych z najpiękniejszych a zarazem najbardziej komercyjnych w dziejach ludzkości. Nie ma sensu porównywać dzisiejszych czasów do tych z dzieciństwa, choć wierzę, że większośc chciałaby na chwilę wrócić do tych beztroskich chwil, cieszących z każdej, nawet błachej, rzeczy. Teraz patrzymy na to wszystko nieco dojrzalszym okiem, widzimy zmaterializowany świat, gonictwę za pracą i zaciskamy pasa, żeby starczyło. Tym bardziej podziwiam dziadków i rodziców za to, za te prezenty z dzieciństwa..Skarpetki, pidżamy czy czekolady – niby takie rzeczy oczywiste ale jednak niezrozumiałe dla innych. To niestety efekt powszechnej komercjalizacji świąt..

Komercjo, dlaczego?

To ona sprawiła, że wszyscy za czymś gonimy, wydajemy kasę na prezenty, czy nawet dajemy samą kasę, przez co albo czujemy się zmęczeni tymi świętami. A gdzie jeszcze przygotowania?! Najczęściej ludziska idą na skróty, mając gotowe produkty, od razu stawiając je na stole. Parę dni temu przeczytałem świetny artykuł, w jakimś tygodniku, o Annie Dymnie i jej przygotowaniach do świąt. Pokreślała ze nie rozumie ludzi, którzy spędzają przedświąteczny czas w marketach, galeriach w poszukiwaniu prezentów zamiast skupiać się na samych przygotowaniach i co najważniejsze – byciu z najbliższą rodziną. Pomijmy kwestię posiadania sztucznej/żywej choinki, jej ubioru. ROzmawiałem o tym z tatą, zupełnie przypadkowo bo w trakcie zakładania oświetleń na zewnątrz. Stwierdził, że nie widzi w tym radości, że to bardziej taka oczywista rzecz. Opowiadał o perypetiach z żarówkami do starych kompletów, ile rzeczy działo się na ostatnią chwilę, zeby te święta były.

Niestety nie każdemu jest pisane być z rodziną w tym samym czasie, są tacy, co nie chcą spedzać jej w otoczeniu rodziny ale też są tacy, co doskwiera samotność. Zasada, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach, nabiera szczególnego charakteru w tych dniach. Dawne porachunki, brak wpsólnych tematów do rozmów czy wstydliwa przeszłość.

Recepta

Wciąż sie zastanawiam nad receptą, pozwalająca cieszyć się Bożonarodzeniowym weekendem. Może po prostu skupmy się na rodzinie i przygotowaniach (tak dziś wigilia) do wieczerzy, ograniczając do zbędnego minimum wszystkie stream, odkładając komórki, wyłączając tv (Kevin, sorry ale nie tym razem). Po prostu żyjmy tą chwilą.

Rodzinę się ma jedną i choćby dlatego warto próbować. Celowo pomijam religijne aspekty, choć to one odgrywają największą rolę – nie kazdy jest Chrześcijaninem.

Tak swoją drogą, dlaczego ludzie robią problemy z karpiami? przecież to tylko ryba…

ŻYCZENIA!

Korzystając z okazji, chciałbym życzyć wszystkim pogodnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Obyście przeżyli w miłej atmosferze i nie narzekali na wzrost wagi :D

Lifestyle
Przed 25. finałem WOŚP
Lifestyle
Być więźniem własnego smartfona
Lifestyle
Co z tą Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy?
  • Swięta stały się komercyjne, tego właśnie nie lubię, ale dalej mają swój urok.
    Nie wiem na jakiej podstawie piszesz że ludzie są pełni nienawiści do świąt.

  • Nikt nie znalazł jeszcze dobrej recepty na prawdziwe święta. Prawdziwe – znaczy bogate w ciepło rodzinne.

    Nie mogę się zgodzić, że najważniejsze są aspekty religijne. Najważniejsza jest rodzina. Święta Bożego Narodzenia, to czas spotkań z tymi, z którymi nie utrzymujemy dobrego kontaktu na co dzień, to czas rozmów, to czas przebaczenia. To przecież Jezus przyszedł na świat, aby pojednać ludzi. Idźmy za jego przykładem i pojednajmy się z bliźnimi.

    A Tobie życzę właśnie tego pojednania. Aby wszyscy ludzie potrafili się z Tobą pojednać, abyś miał powodzenie w życiu, abyś był zawsze sobą i nie zmieniał się nigdy, bo takiego Cię uwielbiam :) I Twój blog też. Wszystkiego dobrego :)

  • W kościele Ci powiedzą, że to narodziny Chrystusa i czas odkupienia; gdzie indziej, że czas rodzinny. I jedno i drugie się ze sobą wiąże i w sumie uzupełnia, ale tak jak ^bobiko napisałeś… “wszystko jest robione na siłę”. A ja mam proste pytanie, po kiego grzyba? Bo to tradycja? A cóż to za tradycja, robiona z przymusu, wyzwalająca złe uczucia i emocje.

    Sama komercjalizacja to już swoją drogą. Cały kalendarz gregoriański stał się niczym marketowy timetable, a myślę, że będzie jeszcze gorzej, bo większość ma na to głęboko wylane.

    Tobie Jakubie chciałbym życzyć zdrowia i odnalezienia szczęścia w sobie, abyś miał je bez względu na dzień, w którym żyjesz :).

    PS. Tak, jak napisał Custom, również uwielbiam Twojego bloga, piszesz od serca i bardzo to sobie cenię :D.

  • @Wild dog – widać to po wielu wpisać w internetowym wpisie, zwłaszcza tu, na joggerze.
    Może z nienawiścią przesadziłem ale reszta się zgadza.

  • Świstak35

    Kevin sorry – jak możesz być w tym roku 25 a nie 24 grudnia? : D

    A tak serio, co do świąt – dla mnie byłyby to lepsze święta, gdyby cała rodzina nie wtrącała nosa w nieswoje życie. ; |

  • @swistak35 tego nie zmienisz, jeśli chodzi o rodziców – zawsze będą bo taka ich rola.

  • Hryztóz

    dajcie sobie po buziaku

  • Może cała dramaturgia tych świąt polega na tradycyjnym biernym dopasowywaniu się do standardów globalnych – ubieramy choinkę nie dlatego, że sprawia nam to radość ale dlatego, że inni ją ubierają. Ja prawdziwie cieszę się ze świąt ale moja radość jest daleka od chrześcijańskiego ideału radości świątecznej. Po prostu cieszę się z wolnego czasu, z kilku dni wytchnienia, z możliwości zajęcia się swoimi zainteresowaniami i odpoczynku od uczelnianych obowiązków, stresu, problemów, dedlajnów, kartkówek, laborek, sprawozdań i liczby punktów brakujących do upragnionego zalicznia przedmiotu. Moja radość jest prosta i egocentryczna ale za to prawdziwa. Nie potrafię w te dni ubrać choinki jeśli nie mam na to ochoty – to tylko dekoracja, nie staram się być wyjątkowo uprzejma i miła – to tylko powierzchowność. Daję sobie trochę luzu aby na codzień gdy znów zacznie być ciężko nie być kwaszoną kapustą ;P Taki jest mój nietypowy sposób na święta ;)

%d bloggers like this: