Lifestyle

Rok 2010 w pigulce


Tradycyjnie, pierwsze dni nowego roku to tak naprawde podsumowanie starego roku i oczekiwanie względem nowego. Nie inaczej jest u mnie, choć tak naprawdę miałem tego nie robić. Po prostu odpuścić, bo jednak co przeżyłem, to moje było.

Styczeń Luty Marzec

Miesiące te upłynęły pod znakiem pisania pracy inżynierskiej, ostatnich egzaminów na PWSZ Gniezno i w końcu dostania się na magisterkę na Politechnice Poznańskiej. Nie było łatwo, nerwów sporo ale także były sytuacje nie do końca logiczne i oczywiste, co sprawiło, że całym bałagnie można nieźle się pogubić. Efekt końcowy jest tu najważniejszy, co więcej – sprawił, że miałem co robić przez kolejne miesiące 2010 roku.

Ale nie tylko studiami żyłem. W międzyczasie testowałem nowe aparaty słuchowe. Wymiana była potrzebna z racji już nieco przestarzałych technologii w poprzednich parach oraz ze względu na nowe rozwiązania, ułatwiających nieco życie – głównie dzięki pilotowi.

Rozpocząłem długi sezon rowerowy, który stał się jednym z wielu ale jakże ukochanych zajęć, uprawiających w wolnych chwilach.

Kwiecień Maj Czerwiec

Szybko przyzwyczaiłem sie do codziennych kursów PKP na trasie Września – Poznań i z powrotem, również polubiłem tzw. poznańskie tempo. Uczelnia wymaga swoje ale miała takżę uroki – obiecałem sobie, że troszkę zaszaleję, że do pewnych spraw podejdę na luzie. Tak się stało, poznałem kilka fajnych osób – nie żałuję ani trochę :)

Niemniej w tym samym okresie doszło do trzęsienia na scenie politycznej. Nie trzeba przedstawiać wydarzeń z 10 kwietnia, gdzie zginęło 96 osób, w tym para prezydencka. Wydawało mi się wówczas, że to jest inpuls (kolejny po śmierci papieża), dający szansę na wielką zmianę mentalności, zmiany podejścia Polaków do wielu spraw. Nie kwestionując słuszność tygodniowej żałoby, nie podobało mi się miejsce pochówku pary prezydenckiej, która do dziś budzi kontrowersje. Katastrofa w Smoleńsku ożywiła na nowo karuzelę polityczną, grę na uczuciach ludzki, zwłaszcza gdy sami politycy z pewnego ugrupowania chcieli zbic kapitał na tej tragedii. Jakże trafne przewidzenia wielu komentatorów polityki były, że tym Polska żyć będzie i to brat prezydenta JK, będzie rezyserem tych wszystkich widowisk, do którego bez wątpienia doszło w późniejszych miesiącach.

W końcu zdecydowałem sie na zakup laptopa. Wybór był trudny ale opłacalny. To z kolei przełożyło na większe zainteresowanie technicznym sprawami wokół systemów linuksowych, głównie ubuntu. Blaszak, dotychczasowy wierny druch stracił pozycję na rzecz właśnie Rudego ale wkrótce znalazło się dla niego kolejne zadanie – bycie domowym serwerem/stacją roboczą (przeróbki filmów, nagrywanie, przechowalnia muzyki, zdjęc itp)- całość pod kontrolą Ubuntu 10.04.

Po drodze Juwenalia w Poznaiu, pierwsze zetknięcia z twórczością Grabaża (Strachy na Lachy), reggae’owej Alicetea czy pierwsza sesja na Politechnice. Nie zapominajmy także o masakrycznych powodziach, jakie nawiedziło południową część Polski – bylem świadkiem, co woda może uczynić. Paradoksalnie było epicko, choć nie wszystkim to bylo na rękę.

To także okres wiosenno-letniej intesywnej jazdy na rowerze, setki pokonanych kilometrów i poznaniu ciekawych ludzi i miejsc, o których pojęcia nie miałem. To była próba przekonania, że jestem od nikogo niezależny i że jeśli coś chcę, to mogę to osiągnąć – Rowerowy Długi Weekend.

Końcówka czerwca to spełnienie marzenia z dziecięcych lat – kilka dni na Bawarii. Pragnienie te wynikało z serialu “Doktor z alpejskiej wioski”, gdzie sceneria, życie głównych bohaterów i te niemieckie auta zaimponowało mnie. O szczegółach możecie przeczytac tu #1 tu #2. Zabrakło 3. części ale uznałem za mało sensowne, aby dalej o tym pisać.

Lipiec Sierpień Wrzesień

Siódmy miesiąc roku 2010 upłynał pod znakiem rowerka – w tym czasie podbijałem własne rekordy zyciowe, polubiłem wieczorno-nocne wycieczki, które zawsze dozowały mi niemałą adrenalinę. To wtedy poczułem nieco większą miłość do fotografii, co z kolei przełożyło na powstanie no-daily photoblog’a .

To także miesiąc moich imienin/urodzin. Wtedy poznałem M., z którą spędziłem prawie całe, następne półrocze. Dziękuje:).

Rowerem po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym (p.Oliwski)

Sierpień to kolejna tragedia powodziowa, okres intensywnych opadów deszczowych i koniec letnich upałów. No ale trafiła mi się kolejny RoadTrip, tym razem celem było Trójmiasto, który zwiedzaliśmy wraz z rodzinką i ich przyjaciółmi rowerami #1 #2.

Wrzesień poza kontynuacji sesji egzaminacyjnej (część przełożyłem z czerwca ze względu na wyjazd) nie był tak intensywny jak pozostałe miesiace. Większość czasu spędzałem albo w domu albo z M. – popracowałem nad większą kombatybilnością lapka z ubuntu, stosując tricki i rozwiązania znalezione w Internecie. Opłacało się, bo działa to wszystko do teraz :). Wtedy zauwazyłem, iż Internet nie działa tak, jak powinien – częste pady, ograniczona prędkość pobierania.

Pazdziernik Listopad Grudzień

Ostatni kwartał roku przyniósł kolejne zmiany w życiu i w podejściu do wielu nowinek technicznych. Problem z iPlusem stał bardzo widoczny wręcz wkurzający dla mnie i rozpocząłem batalię z konsultantami i działem technicznym o poprawę, a przynajmniej przywrócenie stabilności / funkcjonalności do poziomu z pierwszego półrocza. W międzyczasie podpisalem kolejną, tym razem roczną, umowę z plusem i w ramach tego mam 2x większy limit(14GB) oraz (o dziwo) bezpłatnie usługę iplusopobieracza 9. Nie wspomnę o tym, że potraktowali mnei jak idiotę, który nie wie na czym polega mobilny Internet (odp. na reklamację) oraz o tym, ze konsultant odmówił mi pomocy, ponieważ korzystam z linuksowego systemu – panie Madaliński, niech się pan kształci dalej. W końcu zmieniłem telefon. Nokia E50 to chyba największy twardziel, który wytrzymał wszystko to, co ja mu zafundowałem ale brat podarował mi nieco nowszego odpowiednika – E65. Krótko po tym skorzystałem z okacji i tak stałem się posiadaczem cegiełki z Androidem na pokładzie – LG GT540. Jak domyślacie, to sprawiło, że andek stał się kolejnym hobbym – źródłem nowych tematów na blogu. Jak zawsze w tych sprawach niezawodna była społeczność blipowa ale to jednak rady i rozmowy z Partyzantem są bezcenne – dzięki Kolego za wszystko.

Niestety z życiem prywatnym nie było najlepiej – koniec listopada bolesny, oznacza powrót do singlowania. Nie mam żalu ani tym bardziej pretensji, po prostu tak musiało być. Ale dziękuję.

Cały rok

Życie to nie bajka, każdy o tym wie. Wielką rzeczą jest znaleźć pozytywne akcenty pośród porażek, jakie niewątpliwie w tym roku przeżyłem. Nie pisałem o tym, bo nie lubię o nich wspominać ale z tego czerpię naukę. Cały czas czuję potrzebę rozwoju, wchłonięcia wszystko, co jest związane z moimi hobby ale niestety często to brak funduszy i wolnego czasu blokuje takie możliwości.

Specjalne podziękowania należą się grupie przyjaciół i znajomych, którzy są gotowi pomóc ale też nie odwrócili się ode mnie. Przepraszam, jeśli coś niefajnego było a ja nie wiedzialem o tym.

Rok 2010 przebiegał dla mnie bez komplikacji zdrowotnych, stabilizacji dla mojego słuchu. Owszem, po drodze były krotkie gorączki, przezębienia ale nie trwało to dlugo. Oby tak dalej.

Plany na 2011

Tym razem postanowiłem, że nie zdradzę szczegółów na ten nowy rok. Z prostego powodu – żeby nikt nie mówił, że nie było tego i tamtego. Po prostu trzeba być do przodu, robić postępy i patrzeć z optymizmem na przyszłość.

Przede wszystkim być sobą

Lifestyle
Po przerwie
Lifestyle
Śmierć na drogach!
Lifestyle
Być więźniem własnego smartfona
%d bloggers like this: