Lifestyle

Przepraszamy ale tu kart nie przyjmujemy!


Ile razy byliscie w sytuacji, kiedy w okienku dowiadujecie sie o braku mozliwosci placenia karta a nie macje wystarczajacej gotowki ze soba? Na pewno nie jeden raz i to w krytycznych momentach, prawda? A Biedronka, oficjalny sponsor Reprezentacji Polski, to już totalnie olewa klientów, przyzwyczajonych do płacenia kartą. W związku z powyższym, mam obawy, czy na pewno jesteśmy (jako kraj) przygotowani na najazd zagranicznych gości – klientów w ramach czerwcowego Euro 2012?

Przepraszamy, uszkodzony termnal, płatność tylko gotówką

Od pewnego czasu do pracy dojezdzam do pracy pociagiem z mojego miejsca zamieszkania –  oszczednosc czasu i korzystnie wplywa na moje finanse. I zdarzylo mi sie, ze nie mialem wystarczajacej gotowki przy sobie i chcialem zaplacic za bilet karta. Niestety pani  Krysia z okienka raczyla poinformowac, ze nie przyjmuja tego typu platnosci kart i wskazala nawet informacje na wydrukowanej kartce, wiszacej na szybie okienka. Chwila chwila…. taka intormacja wisiala jeszcze za czasow studenckiego inzyniera w Gnieznie czyli raptem ponad 4 lata!! Z oburzeniem zapytalem sie dlatego nikt do tej pory nie zajal sie ta sprawa, tym bardzie ze za chwile euro2012.  Co ciekawe, obok okienek  PKP’owych stał bankomat pewnego banku, wiec rozwiązanie skuteczne ale zastępcze.  Opisywana sytuacja miała miejsce do połowy maja, ponieważ ku mojemu zdziwieniu, bankomat zniknął ale za to jakimś cudem terminale płatnicze odżyły. Jak widać, cuda się zdarzają. Pytanie brzmi…na jak długo ;).

Biedronka – sieć dyskontów, w którym nie zapłacisz kartą

Dzisiejsza Biedronka jest jednym z najwazniejszych sponsorów Reprezentacji Narodowej w piłce nożnej, mająca największą ilość otwartych sklepów na terenie kraju, w których nie zapłacisz kartą, jak w innych sieciach. Niewątpliwie zakupy, które robimy w biedrze, należą do jednych z najtańszych a wiec generują ogromne zyski z tego tytułu (przyznaję otwarcie, że nie mam wiedzy na ten temat).  Ostatnio odświeżono jej wizerunek, tytułowa biedronka stała się ładniejsza, zmieniono cykl reklam ale nadal nie można płacić kartą! I podobnie jak w przypadku PKP, nie zawsze mam okresloną gotówkę przy sobie  i niekiedy zdarzyło się, ze zabrakło 10-50gr, zeby zapłacić za towar o wartości (przykładowo) 104.55 zł. Skoro nie moge zapłacić, to musiałem z czegoś zrezygnować – czasem z jednego produktu a czasem całkowicie z zakupu jako wyraz niezadowolenia.  Wiem, ze kasjerzy sa tu najmniej winni i moja podstawa jest niesprawiedliwa ale .. powinni poprzeć stanowisko klienta, prawda?

Tym bardziej, ze do jasnej anielki, to oficjalny sponsor Repry.. a więc będzie poniekąd wskazówką dla zagranicznych gości, ze warto kupować. Osobiście to nie widze obcokrajowca, który płaci gotówką i to polską, zwłaszcza że nie może zapłacić za to kartą. I jestem przekonany, że w porównaniu do innych marek (takich jak: Kaufland, Lidl, Netto, Piotr & Paweł itp), to Biedronka najwięcej ma do stracenia.

Możliwość płacenia kartą za zakupy powyżej 20zł to barbarzyństwo

Takie PKP czy Biedronka to pryszcze w porównaniu  do tego typu  punktów handlowych,  w których nie wiemy czy możemy płacić kartą, niezależnie od kwoty, czy też żądają np. od 30-40zł. A takich jest niestety dużo więcej w Polsce ale powoli zmienia się na korzyść klienta.

O ile małe sklepiki są usprawiedliwione, o tyle kilkakrotnie większe już nie.  Nie oszukujmy się, wynajem i obsługa terminali kosztuje krocie, praktycznie nieraz całą kwotę zakupu do 10-20zł. Miałem okazję zrobić dwukrotnie zakupy w jednym z sklepów rowerowych; jedno za 65 a drugie za 15zł. W pierwszym przypadku bezproblemowo mogłem zapłacić karta i nikt mi nie marudził na koszty, o tyle w drugim sprzedawca miał jakiś problem i musiałem zeskrobać jakieś drobne – akurat zależało mi na tej rzeczy przed nieco dłuższą wycieczką rowerową oraz niekłamana szczerość sprzedawcy w tej sprawie.

Jestem w piwiarni i zamówiłem sobie pepsi z lodem  (nie piję procentów od dłuższego czasu). Znajomy poprosił o rachunek i chciałem zapłacić kartą. Został uprzedzony, ze płatność kartą jest możliwa powyżej 20zł a piwo kosztowało koło 8zł, wiec wtrąciłem się i zadałem pytanie, o informacje o tym fakcie. Odpowiedziała, że nie ma przy barze ani w menu i była wyraźnie zniecierpliwiona, że “jeszcze” jej nie zapłaciliśmy. Nie spodobało się to znajomemu i poprosił o rozmowę z kierownikiem, w której wyjaśnił swoje niezadowolenie z obsługi i jakości piwiarni, kończąc wyraził nadzieję, że następnym razem sytuacja się nieco poprawi.

Dosyć niedawno była wpadka z restauracjami (chyba Gesslerowej ), które do rachunku doliczały sobie 10% napiwek (obowiązkowy), nie uprzedzając o tym klienta. Na szczęście ja nie miałem z napiwkami  problemów, bo jeśli obsługa była  na wysokim poziomie, kelnerka była na tyle fajna ( czyli zjawiskowa, uśmiechała się i była szczera), to duży napiwek  należał  się zdecydowanie.

Gotowość na Euro2012

Sprawa z płatnością za pomocą kart jest podyktowana z zbliżającym się Euro2012 w Polsce i na Ukrainie i próbą podjęcia oceny gotowości  pod różnymi względami, chociazby jak obsługa zagranicznych klientów (zakładając, że znajdzie się garstka ludzi, chcący bawić sie za możlwie optymalną kwotę w PL). To będzie bardzo interesujący okres dla nas wszystkich, bo wtedy się przekonamy na ile otwarci na świat jesteśmy.  Nie mówię o umiejętności mówienia  w językach obcych, bo  to w interesie zagranicznych gości leży próba podjęcia rozmów w naszym języku – mnie osobiście razi jak ktos po niemiecku mówi do sprzedawcy małego sklepiku na zadupiu, to tak jakbym na Bawarii gadał cały czas po polsku.

Nie zrozumcie mnie źle, daleko jest mi od poglądów nacjonalistycznych (Broń Boże) ale tak powinno być, skoro przybywamy do obcego kraju, powinniśmy zaznajomić sie z jego kulturą oraz językiem (chociażby wyposażając w rozmówki).

Co Wy o tym sądzicie? :)

Lifestyle
Samsung Galaxy S3 z popękaną szybką
Lifestyle
Rowerzysto, ty batmanie!
Lifestyle
STOP ACTA!
  • za każdy produkt zapłacony kartą, bank sobie coś nalicza, więc jak myślisz, co się bardziej opłaca – terminale czy bankomaty, których coraz więcej w biedronkach – dyskontowi, którego podstawową cechą, na której buduje swój marketing, jest “taniość”?

    • bobiko

      nie zgodzę się z Tobą w kwestii tzw. taniości. Sieć, która odnotowuje ogromne zyski, nie powinna zignorować istoty płacenia kartą. DLa przykładu, wiele marketów takich jak kaufland, lidl i netto, mają z reguły tanie rzeczy ale nie brzydzą się płatnościami kartą. i gdzie tu problem?

      • Dlaczego mają nie ignorować płatności kartą? Śmiem twierdzić, że doskonale to przekalkulowali. Po co mają wydawać pieniądze na terminale, ich obsługę i infrastrukturę i do tego jeszcze prowizję dla banku, skoro mogą wydzierżawić miejsce pod bankomat, i nie tylko koszty transakcji poniesie bank, ale jeszcze na tym zarobią? I zwyczajnie nie jesteś grupą docelową dla Biedronki. Kupuj w Piotrze i Pawle, tam bez problemu zapłacisz kartą za gumy do żucia.

        Swoją drogą praktycznie nigdy nie płacę kartą – wolę wybrać z bankomatu przy wejściu do sklepu. A już totalnie wkurza mnie usilne promowanie mało bezpiecznych transakcji na odległość, czyli słynne “mogę bezprzewodowo?”. Cóż z tego, że bardziej ryzykowne i że ryzyko ponosi klient? Jest minimalnie szybsze, więc w większym *markecie uda się urwać etat, albo chociaż pół…

        A cudzoziemcy i tak muszą mieć gotówkę – większość automatów, w tym toalety i automaty biletowe wymaga gotówki. Polskiej. Poza tym, bilon i banknoty to też trochę artyzmu i przyczynek do zainteresowania się historią odwiedzanego kraju…

      • bobiko

        @rozie: powtórzę to: w moim mieście mamy 3 biedronki i w żadnej nie ma bankomatu a najbliżej jest oddalony o co najmniej 1km. Więc argument z bankomatami w biedronce jest poniekąd nietrafiony. Jeśli nawet, to ilekroć słyszę komentarz kasjerki ze nie ma wydać z 50zł – odpowiadam jej, ze to wina tego bankomatu, bo taki najmniejszy nominał wydaje. I jestem docelową grupą Biedronki i jak wielu innych marketów. Powiedz mi tak z czystej ciekawości: czemu nie płacisz kartą? wolisz zapieprzać na drugi koniec miasta i wypłacić a potem wracać? CZyżby Twoja pedantyczna podstawa względem bezpieczeństwa mówiła, że to jest niebezpieczne? Skoro tak, to nie powinieneś wypłacać w bankomatach – prawdopodobieństwo, ze padniesz ofiarą fałszywego bankomatu niż fałszywego terminalu w sieciach dyskontowych, jest o wiele większe. :)

        I chciałbym, aby obcokrajowcy poznali nasz kraj z nieco lepszej strony, poprzez własnie kulturę i historię ale nie łudzmy się – będą tu z jednego powodu.

      • @bobiko: No cóż, po prostu mieszkałem i mieszkam w miejscach, gdzie bankomaty stoją dość gęsto. Ba, nawet specjalnego problemu z dostępem do “mojego” bankomatu (euronet/wbk) nigdy nie miałem.

        I nie, bankomaty nie muszą dla mnie stać w samym sklepie – kwestia elementarnej organizacji. Kilometr brzmi groźnie, ale c’mon, mówisz o 10 min spacerze (pewnie statystyczny obywatel dalej ma do pracy i mija kilka bankomatów po drodze) i z “drugim końcem miasta” ewidentnie przesadzasz.

        Jeśli przedkładasz wygodę nad cenę, to śmiem twierdzić, że nie jesteś grupą docelową Biedronki. Oni głupi nie są, dobrze przeliczyli, co im się bardziej opłaca. Jasne, mogą wprowadzić terminale, ale spowoduje to wzrost kosztów z powodów o których wyżej. Który przerzucą na klientów. Którzy chcą płacić jak najmniej.

        Czemu wypłacam? Dwie sprawy: lepsza kontrola wydatków i bezpieczeństwo. Fałszywy banknot jest IMHO mało prawdopodobny (i pewnie do wykazania z dużym prawdopodobieństwem, skąd przyszedł), prędzej napadu rabunkowego wypłacający w bankomatach i ganiający przez “całe miasto” powinni się obawiać. Natomiast nie chodzi mi o fałszywy terminal w sklepie, tylko o podglądnięcie PINu (i np. późniejsza kradzież/klonowanie karty – zero szans na zwrot kasy) i wałków na bezprzewodowych kartach (pole do popisu IMO spore). Ataki na bezgotówkowe płatności są dużo atrakcyjniejsze możliwość automatyzacji, praca zdalna, a nawet, jeśli jest część fizyczna, to można ją odsunąć w czasie (nawet o czas retencji nagrań z ew. monitoringu), co zmniejsza ryzyko wpadki.

        Last but not least – będzie jechało spiskową teorią dziejów, ale IMO prowadzona jest masowa akcja mająca odrealnić pieniądz w oczach ludzi, polecam http://www.zeitgeistmovie.com/ (drugą część, czyli Addeneum). W bardziej przystępny sposób pokazują to, czego uczą na studiach ekonomii. Polecam też przemyślenie, czemu niektóre religie zabraniały lichwy, z czym wiąże się możliwość wymiany pieniądza na coś realnego i jak łatwo można klonować rzeczy niematerialne. Jeśli pieniądz będzie zawsze czysto wirtualny, to nigdy nie ma problemu, że wszyscy naraz przyjdą do banku i wybiorą, prawda?

  • Co do ograniczenia kwoty powyżej której można płacić kartą – jest to zakazane w umowach bodajże z MasterCardem ale i Visa sie temu sprzeciwia – za takie praktyki można stracić terminal, gdyż zarówno Visa jak i MasterCard uważają, że skoro na sklepie jest ich logo to sklep nie powinien ustalać minimalnej kwoty transakcji.

    • bobiko

      Dzięki za informację. Jeśli koleś będzie wyjątkowo upierdliwy, to będzie inna gadka. :)

  • Kuba, śmiem twierdzić, że upraszczasz. Strasznie upraszczasz spoglądając na sytuację wyłącznie z perspektywy kupującego.

    Problem z terminalami płatniczymi jest taki, że prowizje są dość wysokie w porównaniu z resztą Europy.

    JM stwierdziło, że nie da zarobić “bandziorom” i dlatego stawiane są bankomaty. Bo mniejszym kosztem jest udostępnić zasilanie, miejsce i podłączenie do Internetu niż oddać ~3% od swoich dochodów (nie zysków i z tego, co wiem, to nie tylko od tych, które spłynęły przez karty płatnicze).

    I o ile mi też nie odpowiada ta perspektywa (tylko gotówka w chrabo), to całkowicie rozumiem decyzję Jeronimo Martins.

    • bobiko

      Ok. Bankomaty w biedronkach to jednak rzadkosc. We wrzesni mamy 3 biedrybi w zadnej nie ma bankomatu. A zeby dojsc do wbk lub pko to trza wiecej niz 1kg

  • Marcin

    Skoro mowa o biedronce: u mnie za każdym razem jak coś kupuję jest sytuacja, że kasjerzy nie mają jak wydać reszty. Nawet mają pretensje, że płacę np. banknotem 50 zł za produkt warty 5. A co w tym dziwnego skoro sami postawili bankomat przy wejściu?

    • bobiko

      Dokładnie to i niestety sytuacja w jednym z gnieznieskich biedronek powtarza sie nader często.

  • Oj, jak mnie denerwuje limit dla płatności kartą to brak słów. Visa i Mastercard zabraniają w umowach ze sklepami takich praktyk, ale spotkałem się nawet z limitami na poziomie 25zł! Gdy spotkam się z tego typu limitem staram się później wybierać inne sklepy. Jeszcze pół biedy jak wisi kartka z informacją, ale jak jej nie ma to AFAIK sklep ma obowiązek przyjąć płatność.

    • bobiko

      Może i to zachowanie typowo godne bucom, ale to chyba właściwie podejście. Jeśli nie jedyne.

    • Wystarczy ładnie poprosić o rozmowę z kierownikiem, a jeśli jest bucerstwo to można zgłosić swojemu bankowi, ten prześle dalej do MC/Visa i będzie jakaś kara, czy odebranie terminala.

  • Dudi

    Limity płatności kartą np. od 10zł są sprzeczne z regulaminami operatorów transakcji bezgotówkowych i za takie coś sklep może stracić umowę. Na szczęście ludzie są coraz bardziej uświadomieni w tej kwestii i proceder ten powoli zanika i od jakiegoś czasu w takim lidlu czy żabce można płacić już od 1zł (wcześniej odpowiednio 20 i 10 zł). Co do biedronki… Może dożyję czasu, kiedy nie będę musiał lecieć do bankomatu idąc po żarcie do biedy pod domem ;)

    • bobiko

      Ja mam nadzieję, ze pass-pay i NFC będzie powszechnie znane w naszym kraju za jakis czas ;)

  • Jan Klausa

    No tak, bo transport, przechowanie i depozyt gotówki jest darmowy, c’nie

  • Biedronka jest sponsorem Reprezentacji Polski, a to oznacza, że podczas EURO 2012… nikogo to nie będzie obchodzić. Nie jest oficjalnym sponsorem turnieju, więc ich reklamy nie pojawią się na koszulkach, stadionach ani w ich okolicach ani przez sekundę. Sponsor reprezentacji ma medialne fory przed turniejem, wpływ na zagranicznych gości podczas turnieju raczej minimalny.

    Brak obsługi kart w tych sklepach to może faktycznie pewne utrudnienie dla klienta, ale też wykalkulowana strategia firmy i w żaden sposób ich do zainstalowania terminali nie zmusisz. Robiąc tam zakupy od czasu do czasu wiesz, że nie obsługują kart, więc logika podpowiada żeby albo zaopatrzyć się w więcej gotówki albo kupić mniej produktów żeby mieć zapas. Pewnie gdy jeszcze trochę się rozwiną i wynegocjują w końcu bardziej korzystne warunki obsługi terminali, to pojawi się możliwość płatności kartą. Na razie można płacić tylko gotówką, a i tak zawsze tam pełno ludzi, a zyski wciąż rosną.

    Na Facebooku poruszyłeś też temat nieobsługiwania przez tę sieć płatności w EUR. Fakt “oficjalnego sponsora reprezentacji” już poruszyłem wcześniej. Nie słyszałem żeby np. Tesco czy inne markety w UK podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich miały zacząć przyjmować EUR. Przyjeżdżasz do jakiegoś kraju, więc musisz się liczyć z tym, że nie wszędzie zapłacisz kartą i trochę lokalnej waluty będzie niezbędne.

    Wiem, że to by super było, gdyby nagle na czas Euro 2012 wszyscy mówili biegle w kilku zagranicznych językach, a kartą można było bezproblemowo zapłacić nawet za pół kilo truskawek na targowisku. Ale patrząc realnie: no nie da się. A przynajmniej jeszcze nie teraz.

    • bobiko

      Ok, faktycznei za bardzo pośpieszyłem się z łącznieme funkcji sponsora Repry z całym turniejem, dzięki za uwagę. Ale czy nie będzie miało wpływu na gości? W to akurat wątpię, gdyż reklamy na zewnątrz będą dobrze widoczne, więc poniekąd gość może (ale nie musi) kojarzyć to z polecanymi rzeczami przez nasz kraj.
      Na G+ rozwineła się dyskusja od strony sprzedawcy, który musi obsłużyć terminal, pokrywając wszelkie koszta z tym związane. I rzeczywiście, nie jest kolorowo pod tym względem, tym bardziej ze firm w PL jest jak na lekarstwo. To dotyczy małego przedsiębiorstwa i jestem to w stanie zrozumieć ale nie mogę zaakceptować, że taka Biedronka nie pozwoli sobie na wynegocjowanie innych warunków – być moze takie rozmowy trwały ale niekoniecznie zakończyły sie pozytywnie.
      Odnośnie waluty euro, ponoć jestesmy krajem aspirującym do wspólnej polityki walutowej (na co osobiście się nei zgadzam), to i powinniśmy się przygotować na takie ewentualności.

      Przyjeżdżasz do jakiegoś kraju, więc musisz się liczyć z tym, że nie wszędzie zapłacisz kartą i trochę lokalnej waluty będzie niezbędne.

      I podobnie powinno być z językiem obcym .
      Kończąc komentarz, osobiście to chciałbym widzieć jak Niemiec czy Francuz bądź Brytyjczyk stara się mówić po polsku w polskim sklepie czy na targu ;)

      • reklamy na zewnątrz będą dobrze widoczne, więc poniekąd gość może (ale nie musi) kojarzyć to z polecanymi rzeczami przez nasz kraj.

        I tak samo nasz kraj poleca wszystkie napoje, gazety, szlifierki kątowe, wkładki higieniczne, samochody, pakiety SMS-ów i inne cuda widoczne na billboardach za oknami? No chyba to nie tak działa, nie?

  • Ja tam kartą za truskawki w lokalny warzywniaku zapłacę. Bez żadnych durnych ograniczeń. Więc się da.

  • Brak możliwości płacenia kartami w dyskontach to normalna sprawa. Za naszą zachodnią granicą również nie zapłacisz kartą w ALDIku czy Penny.

  • Maggie

    Jako osoba ktora mieszka w UK nie wyobrazam sobie sytuacji pojscia do sklepu i nie zaplacenia karta. Nie pamietam kiedy ostatnim razem placilam gotowka, wszystko jest robione elektronicznie, jedynie gdzie mialam problem to w (!) malym polskim slepie gdzie maja minimum chyba £10. Nie wiem jak mozna zyc placac non stop gotowka ja bym ciagle wszystkie pieniadze gubila, a tak gdzie nie pojde czy maly sklep na rogu czy duzy supermarket to zawsze karta i tyle. Jesli chodzi o jezyk w jakim sie powinno poslugiwac to ok, rozumiem ze mozna by chciec zeby starali sie mowic po pl, ale jak dla mnie wszedzie powinno sie miec mozliwosc porozumiewania po ang, jednak gdzie nie pojedziesz to ok starasz sie mowic w ich jezyku ale jak cos wazniejszego to mowisz po ang i wszystko jest ok.

    • bobiko

      Ustosunkuję się do tego angielskiego. Wiadomo, że współczesna łacina to właśnie angielski i praktycznie zawsze znajdziesz kogoś, kto choć trochę gada po angielsku ale przybywasz do kraju, np. … do Kenii bądź Czech, to zapewne poznajesz kulturę tych krajów oraz kupujesz jakąś tam książeczkę z rozmówkami ;), prawda?

  • Ja tam w “osiedlowym” zawsze 2x się zastanawiam zanim zapłacę kartą. Lubię “dziadka” i żal mi go wiedząc, że jak zapłacę kartą to on straci przynajmniej 2%.

    • @matipl: Zupełnie niepotrzebnie – dziadek sobie odbije za moment podnosząc ceny… Koszt obsługi jest przerzucalny na klienta.

  • Bracki

    Od dwóch lat nie płacę kartą w żadnym polskim sklepie. Raz, że nie lubię zostawiać za soba ogona danych na co wydaję swoje pieniądze a dwa – łatwiej mi kontrolować na co wydaję pieniądze, nie mam w portfelu = nie wydaję a nie że podaję kartę to tu to tam. Podobnie nie daję się skusić na żadne karty “lojalnościowe”, czyli Ty nas informuj cały rok co kupujesz, kiedy, ile i za ile a my ci damy śmieszne bony za masę Twoich danych statystycznych.. Co do możliwości czy raczej niemożliwości płatności kartą, to przypomnę że jeszcze nie tak dawno w McDonaldsach w PL też to było niemożliwe.
    Temat plastikowego pieniądza to wcale nie jest takie ach och dobrodziejstwo, ani ekonomiczne (polecam zgłębić temat w makroskali a nie tylko pisać nt płatności w Biedronce) ani indywidualnego bezpieczeństwa ciężko zarobionych pieniędzy.
    PS. Czytając komentarz Maggie można się przerazić jak jej myślenie banki urobiły w temacie plastikowego pieniądza. Wygoda, nie wyobrażam sobie, bym gubiła.. 20 lat temu kart płatniczych w takich ilościach jak dziś nie było i nikt nie płakał nad ich brakiem.. I oczywiście wszyscy gubili pieniądze na prawo i lewo.. :D

  • Nie rozumiem tego jak można dawać progi placenia na poziomie 10-20 zł … Chciałem ostatnio kupić wodę za 2 zł i nie mogłem bo jedyny otwarty sklep w promieniu kilku kilometrów przyjmował płatności za minimum 10zł :/

  • Jako osoba, która osobiście obsługiwała obcokrajowców, pozwolę sobie na wtrącenie, choć sama nie wiem, którą kwestię poruszyć najpierw.
    Płacenie kartą w sklepie jest dla właściciela bardzo niekorzystne. Płaci prowizję za wynajęcie i obsługę terminala, internet, który do działania terminala jest niezbędny, za każdą transakcję (czasem nawet do 5% transakcji) i za coś tam jeszcze. W sumie uzbiera się z tego spora sumka, która, w przypadku niskiej marży, stanowczo obniża rentowność sklepu. Dlatego często mniejsze sklepiki nie mają terminali bądź ustanawiają nielegalny limit, choć zrobienie zakupów na większą sumę oznacza też większą prowizję za operacje kartą i tak w kółko.
    Biedronka dobrze wie, co robi. Faktycznie operacje kartą w ich sklepach generowałyby ogromne koszty. A prawda jest taka, że większość klientów Biedronki (z różnych względów) robi zakupy do 50zł. I wszyscy dobrze wiedzą, że tam się kartą nie zapłaci – może nie odwiedzałam Biedronki codziennie, ale nigdy nie spotkałam się z sytuacją, by ktoś się awanturował, czy domagał możliwości zapłaty kartą.
    Obcokrajowcy, którzy odwiedzali mój sklep (w Starym Browarze) w 95% przypadków płacili w złotówkach (pod koniec Euro2012 mieli sporo monet, których chętnie się pozbywali, gdy o nie zapytałam :)). Dosłownie dwa razy(!) zapytano, czy można płacić w euro, a gdy odpowiedziałam, że nie, to nie było problemu z wyciągnięciem PLNów. Kartą płaciła część – jestem skłonna stwierdzić, że płacili pieniądzem elektronicznym z taką samą częstotliwością, jak polscy klienci. Tylko jedna karta w naszym terminalu nie zadziałała – na szczęście pan został poratowany przez współtowarzysza gotówką.
    Co do języka, w jakim się porozumiewano – oczywiście angielski. Ogarniam, radzę sobie z nim na tyle, że potrafiłam każdego obsłużyć wg zapotrzebowania, pomóc itd. Owszem, może i przyjeżdżając do nas powinni łyknąć polskiego – wielu mówiło dzień dobry i do widzenia, ale, nie oszukujmy się, wielu tu do nas nie wróci, więc po co mieli sobie łamać język, skoro można użyć języka ogólnoświatowego? Najgorzej było, jak zwykle, z Francuzami. Zaskakuje mnie ten naród niesamowicie. Rozmawiałam z Anglikami, Chorwatami, Irlandczykami, Włochami i Rosjanami – po angielsku, bo tak było najłatwiej, choć ci ostatni nieszczególnie sobie z nim radzili ;) Każdy mnie rozumiał, a co najważniejsze, wiedział, ile ma zapłacić, gdy powiedziałam kwotę (te nasze głupie monitorki pokazują sumę i resztę, gdy klient już zapłaci :/). Francuzi, oczywiście, nie rozumieli nic! Tak, wielkim panom musiałam pisać na kartce, ile mają do zapłaty, bo moje 3-krotne powtarzanie nic nie dawało – nie rozumieli i koniec. To dopiero ludzie, którzy świata poza swoim ukochanym krajem nie widzą (notabene wszyscy mieli niesamowicie ciemną karnację – prawdziwi, rodowici, z dziada pradziada Francuzi!).
    A, no i ostatnio klienci nie chcą płacić dotykowo (zbliżeniowo). Nie, nie ze względu na niebezpieczeństwo (moi drodzy, gdy macie kartę umożliwiającą płacenie zbliżeniowo, to ktoś, kto się chce dobrać do Waszych pieniędzy musiałby “terminal” przyłożyć Wam do portfela). Terminale “dotykowe” są tak zrobione, że transakcja nie pójdzie dwa razy, bo za długo/dwa razy machnięto kartą blisko terminala – jak terminal załapie kartę, to się blokuje, blokuje się też, gdy dojdzie do transakcji “chipowo”). Ludzie nie płacą dotykowo, bo banki za późno “nanoszą” te transakcję na rachunku i może się okazać, że kilkoma takimi transakcjami przekroczycie limit dzienny/zrobicie sobie debet.
    Chwilowo chyba to wszystko, co mam do powiedzenia ;)

  • Ja jako klient jestem w tym wszystkim poszkodowana, bo mając kartę czuję się trochę jakbym nie miała pieniędzy jednak. Po co mi ona skoro nie mogę z niej korzystać i czemu sklep udziela informacji, że mogę w nim zapłacić skoro tak naprawdę nie mogę…. Jeśli macie takie samo podejście co ja zobaczcie moją akcję, która stworzyłam w związku z zaistniałą sytuacja http://www.cardfriendlyplaces.com , pozdrawiam

    • bobiko

      I jak idzie akcja? jest jakiś odezw?

  • Powoli, ja po prostu wprowadziłam oznaczenia, które wskazują miejsca w których faktycznie można płacić kartą. Szanuje miejsca, które rezygnują z posiadania terimnala, bo to nie wprowadza klienta w błąd i wiem, że jeśli coś chce kupić tam to muszę mieć ze sobą gotówkę. Tutaj można ją śledzić – zapraszam. To jest kampania społeczna, robię ją non profit, dla siebie. Od razu zaznaczam na wszelki wypadek, żeby nikt mi nie zarzucał, że pracuję dla jakiegoś banku, czy firmy produkującej karty http://www.facebook.com/CardFriendly

%d bloggers like this: