Lifestyle

Google Calendar vs “Jutro swieto? Jakie?!”


Głupie pytania, prawda? Są powtarzane jak mantra w dniu jakiegokolwiek święta w Polsce, niezależnie czy to katolickie czy też państwowe, podkreślające zarówno niezadowolenie i jak zdziwienie. O ile to pierwsze jestem w stanie zrozumieć (nie każdy przecież jest wierzącym obywatelem), o tyle drugie wyśmiewam a zarazem współczuje, gdyż świadczy o braku wiedzy na temat kultury kraju, w którym mieszkamy. O tym kilka linijek poniżej ale przedtem chciałbym wskazać ciekawe rozwiązanie w postaci gCalendar. 

Lekarstwo na zapominalstwo?

Jak najbardziej i to z pomocą Wielkiego Wujka G. Większość ma konta założone w google mail, a  tym samym ma dostęp do darmowych usług, takich jak Kalendarz czy Dysk. W ustawieniach Kalendarza możemy znaleźć pozycję Inne Ciekawe Kalendarze i odpowiednio utworzyć przypominanie o najważniejszych świętach roku 2012. Nic prostszego a do tego niezwykle funkcjonalne i dostępne dla każdego przeciętnego posiadacza smartfonów i mniej rozbudowanych telefonów.

  1. Logujemy się do Kalendarza,
  2. wchodzimy w ustawienia,
  3. klikamy na link “inne ciekawe Kalendarze”,
  4.  akceptujemy wybór.

Bolało? ;)

WTF?!

Dokładnie tydzień temu były Zielone Świątki (właściwa nazwa to Zesłanie Ducha Św., odsyłam do Wikipedii), oznaczało to, że wszelkie centra handlowe, sieci dyskontowe itp, były zamknięte, zgodnie z przyjętymi normami prawnymi (dni wolne ustawowo).  Lecz nie każdy był tego świadom i w internecie można było zaobserwować jedno wielkie larum z tego powodu  i po raz kolejny marudzono na KK.  Dlaczego? Bo nie mogli kupić jedzenia, picia  czy ciuchów (ogólnie rzecz biorąc spędzić niedziele na zakupach, zamiast np. nad jeziorem).

Rozumiem, że ludzie w ciągu tygodnia nie mają czasu na tego typu przyjemności i zapasy na tydzień robią w sobotę i/lub w niedzielę. Ale nie mogę nadziwić reakcji z powodu Zielonych Świątek. Może dlatego, że wypadło w niedzielę (hmm, zawsze tak wypada, w ostatnią niedzielę miesiąca) i nie było okazji do dłuższego weekendu (podobnego do majowego)?   Zresztą, małe osiedlowe sklepy, restauracje i bary były otwarte i pełne klientów. Co więcej, z mojej obserwacji wynika, że jedno- lub kilku- dniowe święta służą Nam wszystkim; choćby więcej czasu spędzamy z rodziną, kręcąc km na rowerze, leząc na plazy z przyjaciółmi itp. Same pozytywy.

Atakując w Kościół Katolicki, niewiele zyskają, ponieważ święta, wprawdzie większość ruchome, są powszechnie znane od co najmniej kilkudziesięciu lat. Padają argumenty, że takie jak Zielone Świątki nie są tak popularne jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie, więc nie powinno być dni wolnych. Proszę was , nie rozśmieszajcie mnie.

To tyle na ten temat. 

Aha, pamiętajcie, ze w najbliższy czwartek jest Boże Ciało – zatem sklepy są zamknięte!

 

Konsument
Paczkomaty – świetna alternatywa na święta
Lifestyle
Rowerzysto, ty batmanie!
Lifestyle
Śmierć na drogach!
  • Drobny szczegół. To, że “Zielone świątki” przypadają w ostatnia niedzielę miesiąca to zbieg okoliczności. Formalnie Zesłanie Ducha Świętego przypada 50 dni po Wielkanocy (a ta przypada w pierwsza niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca)

  • larx

    Twój wpis jest wyjątkowo stronniczy, lubię czytać Twoje wpisy, ale tym razem przesadziłeś. Mam wrażenie, że chciałbyś nakazać wszystkim robić to co Ty. Jakieś kompleksy, czy syndrom Polaka?

    • bobiko

      Mógłbys wyjaśnić mi na czym polega owy kompleks / syndrom Polaka?

  • Akurat Zielone Świątki to raczej jedno z tych mniej znany dni świątecznych, która raczej kojarzy się z jakimiś tradycyjnymi obchodami na wsi.

    Sam się na nie natknąłem, jak o 2245 chciałem iść do Żabki a tam wywieszka iż dziś otwarte do 1900

  • Post mnie ciutkę zniesmaczył, bo, jak zauważył ^larx, jest wyjątkowo stronniczy. Wolne w Zielone Świątki ucieszyło mnie tylko z powodu zamknięcia na ten dzień mojego miejsca pracy – mogłam wreszcie pojechać do domu (ale z drugiej strony straciliśmy w ten dzień możliwość wypracowania planu miesięcznego i ostatecznie zabrakło nam 3% – tak, te 3% spokojnie wyrobilibyśmy w tę jedną niedzielę. Ależ ze mnie materialistka, prawda?)
    Nie, dla mnie po prostu to “święto” nie ma żadnego sensu. Jak do tej pory, zanim ustawa wprowadziła dzień wolny, można było spokojnie świętować i całe to zamieszanie nie było potrzebne. Co się zmieniło? To dzień, który cały spędza się na klęczkach, na grochu, czy o co chodzi? Naprawdę pytam, po co to?

%d bloggers like this: