Blogosfera

Grudniowe myśli o polskiej blogosferrze


Jak zapewne zauważyliście, wiele ostatnio słychać o polskiej blogosferze, a właściwie tej mainstreamowej, w gwiazdorskiej obsadzie. M.in.: stało sie to za sprawą wpisu tej blogerki, opisującej przygody z Nikonem, przy okazji wywołujący niezłe poruszenie w polskim social media. Jeszcze wcześniej, zajrzałem do opuszczonego przeze mnie czytnika RSS, z którego wyłania smutny widok – ponad połowa obserwowanych pozycji albo przestała pisać bądź w najlepszym przypadku zmieniła totalnie tematykę, zmieniając przy okazji adres www.  Pytanie dokąd ta cała blogosfera dąży? Czy to jest jej schyłek czy raczej dojrzewa i najlepsze przed nią?

Segritta vs Nikon

Segritta vs Nikon

Segritta słusznie wystawia karnego kutasa / penisa przedstawicielowi marki Nikon w Polsce za totalny brak komunikacji między klientką a nimi, a już totalnie brak dotrzymania ustnej umowy, do jakiej doszło w trakcie rozmowy telefonicznej. W ramach rozmowy ustalono, że podejmą się serwisu naprawczego za darmo. W gruncie rzeczy, byłaby to świetna reklama, bo w końcu Segritta to znana blogerska marka. Resztę historii doczytajcie ze zrozumieniem na jej blogu. Trzeba mieć tupet, żeby po ponad 2 miesiącach odezwać się, nie z przeprosinami, a z informacją, że nie są w stanie opłacić naprawy aparatu ale… co najwyżej mogą pomóc przy wyborze nowego. Jawna kpina, czyż nie?

Kryzys powyższy obnażył kilka wad z polskiego blogerskiego grajdołka, co bardzo fajnie opisała Hatalska w “Jestę blogerę czy Jestem blogerem”. M.in wspomina o rozszczeniowej podstawie blogerów wobec firm, oferujacych współpracę oraz przy okazji niezobowiązujące prezenty (co uznaje się to za brak szacunku, gdyż oznaczałoby to, że bloger jest sprzedajny). Trudno nie wspomnieć o kryptoreklamach i szantażach – w końcu najlepsi posiadają status uznanej marki w Polsce. W każdym razie odsyłam Was do jej wpisu.

Sytuacja jest dość rozwojowa i warta wielotygodniowej obserwacji, gdyż jak do tej pory druga strona nie zareagowała. Być może robiąc dobrze, gdyż przeczeka całą podnietę i na spokojnie ubije jakiś interes – mam nadzieję, że nie jest to kryptoreklama. No właśnie, jaka jest pewność, że dana sytuacja miała miejsce? Czy może jest to celowa zagrywka pijarów? I dlatego podzielam obawy Macka (rzetelna współpraca między  blogerem, a firmą, weryfikacja zobowiązań, komplikacja procedur na wypadek np. zatajonej współpracy z konkurencją etc.), o czym też pisze wspomniana Hatalska. A Paweł zadał słuszne  retoryczne pytanie, czy nam jako blogerom, się w dupach nie poprzewracało.

Porządki w czytniku

RSS

W miniony wtorek w Poznaniu odbyło się pierwsze spotkanie poznańskich blogerów – BLOGtey. Niestety z pewnych względów nie mogłem w nim uczestniczyć i bardzo tego żałuję. Cóż następnym razem. I właściwie w rozmowie z Anią z Poznania, doszedłem do wniosku, że nadszedł czas na uporządkowanie burdelu, jaki powstał w czytniku RSS.

Zapewne zadacie pytanie, po co mi czytnik, skoro obecnie to fanpejdże pełnią rolę kuriera w dostarczaniu treści z blogosfery. Macie racje, przeważnie tak jest, ale to dla mnie marnotrawstwo cennego czasu, zwłaszcza w godzinach pracy – wtedy co najwyzej mogę skomentować. I poza tym RSS to sama wygoda, zwlaszcza gdy się korzysta z takich dodatków jak Feedly i Pocket oraz Evernote do zaznaczania odpowiednich fragmentów.

Wróćmy do meritum. Dwa dni temu poświęciłem cały wieczór na przegrupowanie całego katalogu obserwowanych blogów.  I w ten sposób wyleciało ponad 30-40 pozycji, dodanych na przestrzeni kilku lat – wiele z nich miało status obiecującujego, dobrze rokującego bloga / serwisu a skonczyło się na … kilku wpisach i braku weny twórczej.

Z drugiej strony, gros autorów postanowiło zrestartować blogi lub zacząć od nowa pisać od nowa. Przykłady?: Konradpisze.pl, ZeroZeroSiedem Pawła Lipca, Szósta Trzydzieści Partyzanta, kończąc na Zombie Samurai Pawła Opydo.  Jak widać, na brak ciekawych artykułów i powodów do komentowania nie można narzekać :). Zaś technologicznie jest dość różnie, ale najważniejsze, że dostosowane sa do różnorodnych urządzeń, zgodnie z ideą Responsive Web Design.

Nowe blogi, nowe wyzwania

Jako, że natura nie znosi próźni, wolne miejsca szybko uzupełniłem kilkoma pozycjami, zwłaszcza z poznańskiego podwórka. I muszę przyznać, że niektóre bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Zatem na brak ciekawych artykułów narzekać nie powinienem, zwłaszcza przy dłuższej przerwie śniadaniowej w firmie.

Blogerski grajdołek dynamicznie się rozwija, powstają nowe marki, bardziej lub mniej znane. Wraz z nimi zaś nowe problemy, które należy na bieżąco rozwiązywać. Kryzysy, takie jak z Nikonem, będą zdarzać się bardzo często, zwłaszcza że wiele z nich poszło na współpracę z kilkoma przedstawicielami tejże blogosfery.  Nikon, Panasonic, Nokia czy Samsung a nawet niegdyś LG (tak, ja wygrałem telefon). Boję się jednego – utraty wiarygodności, którą łatwo stracić, a wizerunek ciężko odbudować.

Blogosfera
BlogDay 2016
Blogosfera
BlogDay 2014
Blogosfera
Pięć pytań do … Tomka Fiedoruka
  • Czytałem właśnie o tym że po tym ataku Sergitty na Nikona ( słusznym ) zaczęła sie nagonka na blogerów . Może nie którzy z blogerów czasami przeginają i wykorzystują swoją popularność ale tu akurat bez dwóch zdań nie ma to miejsca . To Nikon w chamski sposób chciał wykorzystać blogerkę .

  • A z tego co widzę, to sam zmieniłeś szablon.

    • bobiko

      Dalej modyfikować bedę :)

%d bloggers like this: