Testy

Spotify w Polsce – pierwszy tydzień za mną


Nareszcie coś się ruszyło na polskim rynku streamingowym, czego symbolem są trzy nazwy: Deezer, Wimp oraz bohater wpisu – Spotify. Analizując ceny za te ostatnie, bez chwili zastanowienia zdecydowałem się na wykupienie sobie konta Premium.

Dzień bez muzyki? Nie, to nie przejdzie

Nie wyobrażam sobie dnia bez słuchania muzyki przy śniadaniu, w drodze do / z pracy, a przede wszystkim w pracy – i to pomimo mojej poważnej wady słuchu. W przeszłości codziennie słuchałem audycji (radioshows) wielu znanych dj’ów ze sceny trance/house, stąd bardzo często ściągałem sety czyli dwu-godzinne nagrania, natomiast od jakiegoś czasu słucham tylko i wyłącznie internetowych stacji radiowych, typu DI.FM, AH.FM czy Laidback Radio, rekomendowane przez znajomego z pracy – być może z powodu lenistwa.

Wimp? Deezer? SPOTIFY!

Kiedy Play zaprezentował Wimpa, zacząłem poważnie zastanawiać się nad tą ofertą – w końcu 20zł to niedużo jak na spore możliwości nowej usługi w Polsce. Byłem bliski założenia  dla testów konta, aż nagle dotarła  informacja, że groźny i lepiej znany konkurent (Spotify) miał lada chwila wystartować w Polsce. Już na wstępie wspomniałem, że wykupiłem sobie konto premium (20zł), a póki co korzystam z 30dniowego okresu testowego, z którego w każdej chwili mogę zrezygnować, bez podnoszenia dodatkowych kosztów.

Dlaczego tak?

  • Po pierwsze bardzo cenię inteligentny tryb radia w Spotify – wybierasz kilku ulubionych artystów, każdy kolejny utwór będzie odtwarzany zgodnie z naszymi sugestiami. Coś fenomenalnego.
  • Po drugie, subskrypcje playlist, np. Armada Stream 40, Bilboard 100, UK Charts 40 etc oraz aplikacje, urozmaicające naszą bibliotekę muzyczną, choćby SharedMyPlaylists, Last FM – wszystko od słuchaczy dla słuchaczy.
  • Po trzecie natywne appki, zarówno dla Androida jak i Linuksa (Ubuntu o dziwo ;) – aczkolwikiek androidowa aplikacja zostaje w tyle w porównaniu do odpowiednika pod iOS.
  • Po czwarte uwielbiam porządek w bibliotece muzycznej, a Spotify to gwarantuje, łącznie z aktualnymi okładkami dla konkretnych utworów.
  • Po piąte jednym prostym klikiem mogę mieć aktualną bibliotekę na andku a potem podpiąć mini-jacka do radia w samochodzie i nic więcej nie potrzeba. Nawet internetu.
  • Po szóste nie muszę już piracić muzyki ani szukać jej po YT czy warezach – bajka. Ale gorzej jak się nie ma solidnego łącza internetowego :/

Spotify w samochodzie

Wspomniałem o słuchaniu muzyki w aucie. I wcale nie żartowałem, ale stało się to dzięki bratu.

Phone of the year

Załatwił mi nowe radio, które odtwarza mp3 z pendrive, karty pamięci oraz … ze smartofona za pomocą minijacka. A radio? Nie musi być drogie, bo nawet te z Biedronki dają radę i nie specą tak kokpitu, jak inni mówią.

Codziennie nowe rzeczy

Na chwilę obecną jestem zauroczony Spotify, odkrywając codziennie coś nowego dla siebie i dlatego nie wystawię jednoznacznej oceny za wykonanie usługi. Zapewne zastanawiacie się, dlaczego nie skorzystałem z Deezera, który zapewnia półroczną darmową zabawę, czy z Wimpa, zapewniającego swobodne odsłuchiwanie muzyki korzystając z transferu w Play bez obciążania konta danych. Odpowiedz jest prosta – wystarczyły mi rekomendacje kilku osób, pełna fejsbukowa integracja (kopiowanie / powielanie społeczności).

Muzyka niszowa? Tak, też się znajdzie

Wielokrotnie padała argumentacja, że na Spotify będzie głównie muzyka popularna, światowa czyli taka, jaką można usłyszeć w mainstreamowych radiostacjach. W końcu największy kapitał można zbić na znanych zespołach i utworach / albumach, królujących na światowych listach przebojów.
Nie zmienia to faktu, że można znaleźć niszowych artystów z ich niszowymi albumami czy pojedynczymi utworami. Dla porównania, w poprzedni weekend (15-17.02.2013) przygotowałem sobię playlistę, opartą o Listę Przebójów Trójki  (notowanie nr 1620)

Efekt? Lista na Spotify została uzupełniona w 80%, co jest wynikiem całkiem dobrym, jak na międzynarodowy charakter usługi. Sprawdźcie sami i jak macie uwagi, to wypiszcie je. Nie jest tak źle, prawda?

Z czystej ciekawości postanowiłem sprawdzić czy znajdziemy: Czesława Niemena i Luxtorpedę oraz Dżem w zasobach Spotify, WimpDeezer. Jeśli tak, to jakie albumy. Efekty są nastepujące:

  • Czesława Niemena znajdziemy tylko i wylącznie na albumach, w których wystepuje gościnnie – we wszystkich wymienionych serwisach.
  • Luxtorpeda w ogóle nie istnieje, a szkoda.
  • O dziwo, Dżem prezentuje się znakomicie w Spotify i Deezerze, a w Wimpie trzeba wpisać nazwę bez polskiego znaku ż.

Kilka uwag na zakończenie

Ponarzekam na mobilną appkę, która niemile mnie zaskakuje. Przede wszystkim brakuje trybu krajobrazowego, który utrudnia przeglądanie zawartości biblioteki w trakcie prowadzenia (postoju na światłach, ofkors) auta, a także brak specjalnego oznaczenia aktualnie odtwarzanego utworu. I ogólnie odnoszę wrażenie, że całe UI jest nie do końca przemyślane.

Spotify w Androidzie

Czy rzeczywiście porzucę moją muzyczną bibliotekę z dysku?  Chciałbym, ale nie mogę, gdyż nie mam stałego łącza, ba ostatnio iplus daje o sobie znać, zwłaszcza w godzinach wieczornych. Po drugie, polskie zasoby w w/w serwisach są ubogie i przez dłuższy czas tak będzie – głównie przez ZAIKS i politykę rodzimych wytwórni, nie przejętych przez światowych odpowiedników (konkurentów). A po trzecie, fizyczna obecnośc w postaci albumów na krążkach CD/DVD jest cholernie ważnym dodatkiem w pokoju, choćby dla moich rodziców, zwłaszcza taty, długoletniego melomana i fana gwiazd pokroju Niemena – do dnia dzisiejszego posiada winyle i pocztówki.

Jestem ciekaw, jak rynek muzyczny zareaguje na tego typu w nowości w naszym kraju i czego należy spodziewać się w najbliższych latach? Rewolucji czy bardziej ewolucji? Piractwa w Polsce to na pewno nie zwalczy, choćby z powodu jakości audio w postaci mp3 (melomani wolą utwory w jakości lossless).

Ilustracja

Lifestyle
Klubowe Radio Shows sprzed kilku lat – stan na dziś
Rowerowy świat
Kross b4 Level – rok z 29er
Testy
Samsung Galaxy Note #1
%d bloggers like this: