Lifestyle

Jestem legalnym cyklistą – spotkanie trzeciego stopnia z policją


Jednym z podstawowych zadań policji jest wyrywkowa kontrola, zarówno na drogach jak i na ulicach miast. Niedawno miałem być ich “ofiarą” (w pozytywnym znaczeniu), jadąc rowerem z samego rana po Poznaniu. Ot, zabawna ale pouczająca historia, która uświadamia, że nie każdy policjant to totalny ignorant.

Taka sytuacja. Jadąc do koleżanki umówioną trasą na zwiedzanie północnej części terenów za Poznaniem, postanowiłem jechać nie chodnikiem aka ścieżką rowerową (i czekać na świało), a udeptaną alternatywną ścieżką, która przebiegała wzdłuż pobocza – to chyba nie jest nielegalne. W każdym razie musielibyście widzieć moją minę na widok zatrzymującego mnie radiowozu na kogucie tuż obok Polany Harcerza.

Lekki szok, ale szybko ogarnąłem i z uśmiechem do nich (tuż po przedstawieniu z imienia i nazwiska):

Ja: Coś nie tak? Za szybko czy ta ścieżka jest nielegalna?

Policjantka: Zatrzymujemy pana tylko do kontroli z uwagi na rower.

Ja: Rower?

Policjant: Tak, dość często kradną i chcielibyśmy sprawdzić czy pana nie jest.

Ja: aaa.. skoro państwo nalegają…

I tu musiałem podnieć rower na tylnym kole, kit z błotem który zalegał od spodu – numerek spisany. Za chwilę:

Policjant: Ma pan dowód osobisty?

Ja: Jak najbardziej

Policjant: To poprosiłbym. a telefon? też byśmy sprawdzili?

Ja: <z lekka zdenerwowany> Telefon? Czy ja aż tak źle wyglądam ?

Policjant: Po prostu rutynowa kontrola, ostatnio jest plaga kradzieży zarówno rowerów jak i smartfonów. Dostaliśmy odgórny przykaz, żeby takie dokładniejsze kontrole robić.

I tak “straciłem” około 10 minut, ale za to przekonałem się, że nie wszyscy policjanci są tacy źli. Nastąpiła wymiana zdań na temat jak jeżdżą inni, ubezpieczania drogich rowerów i co ciekawego w okolicy można zwiedzać. Absolutnie nie było żadnego problemu i wszyscy spełnili swoje obowiązki – oni zawodowy, ja obywatelski.

Nie ma czego się bać, skoro rower i telefon mam zakupione z legalnego źródła, a i też policjanci byli nastawieni pozytywnie. W przeciwieństwie do takich przypadków, to wczorajsze zdarzenie będę z przyjemnością wspominał, choćby dlatego (zapewne zabrzmi naiwnie) że robią coś dla środowiska cyklistów – zdaję sprawę, że to zdecydowanie za mało ale liczą się chęci.

[alert-box type=”success ” text=”Zastanawia mnie jedno, dlaczego akurat ja, skoro w okolicy byli inni cykliści? Czyżbym wyglądał za bardzo pro? ;-)”]

Zdjęcie: Flickr

Rowerowy świat
Subiektywna relacja z Bike Challenge 2017
Lifestyle
Matematyczny żart na weekend: 6:2(2+1) = ?
Rowerowy świat
Strive – nowa kampania Stravy
%d bloggers like this: