Rowerowy świat

Strajk kolejarzy Przewozów Regionalnych to pomyłka


Od dłuższego czasu staram nie korzystać z usług PKP czy PR, często z ich winy. Ostatnio w mediach zahuczało od zapowiedzi generalnych strajków kolejarzy Przewozów Regionalnych, tym samym grozi paraliż komunikacyjny w Polsce. Nie zapominajmy ze 29. czerwca to początek wakacyjnych wypadów dla dzieci i młodzieży.

Przewozy Regionalne są niezależne od PKP, bowiem należą do samorządów wszystkich województw w Polsce. Są największym kolejowym przewoźnikiem pasażerskim w Polsce – za wikipedią. Oprócz tego działają także samorządowe spółki kolejowe, jak np Koleje Wielkopolskieczy Koleje Dolnośląskie, będące często konkurencyjną alternatywą wobec Przewozów Regionalnych.

Poczciwy Kibel Kolei Dolnośląskich nie robił problemów z transportem rowerów ale niestety rozwiazanie średnio sprawdza się w takich warunkach.

Nie będę wnikał w szczegóły powodów, dla których chcą podjąć generalny strajk w Polsce, ale faktem jest to, że w większości przypadków to oni są sami sobie winni. Z racji tego, że na gospodarce się nie znam, to ograniczę się do spraw, z którym osobiście zetknąłem jako pasażer podróżujący z rowerem oraz bez niego.

Przykłady z własnego podwórka

Przewozy Regionalne (w sukurs idzie Samorząd Województwa Wlkp) kilka lat temu zawiesiły połączenia na linii kolejowej nr 281, które były bardzo ważnym i często jedynym środkiem komunikacji dla lokalnej społeczności, głównie dla uczniów. Pozbawieni tej możliwości, musieli skorzystać z droższego PKS i prywatnych aut. Przewozy Regionalne przywróciły na chwilę wspomniane połączenie, by znów je zawiesić do odwołania z powodu niskiej frekwencji. Nie dziwi mnie, tym bardziej, że sam kupiłem samochód, bądź zacząłem korzystać z PKS. Well done, PR. Teraz ponownie rozważa się uruchomienie linii kolejnowej nr 281 ze względu na zapotrzebowanie pracowników z innych regionów województwa czy kraju, w kontekście budowy fabryki VW. Niezła farsa.

Problemy w całej Polsce – klasyka

poprzednim temacie wspomniałem o problemach turystów na Helu, którzy zostali siłą wyproszeni z pociągu, choć kupili legalnie bilety. Winę ponoszą zarówno kasjerki, jak i sam przewoźnik, ale niestety ofiarami są rowerzyści, sakwiarze, czyli po prostu turyści, którzy zapłacili za dodatkowe bagaże, a co za tym idzie, mają prawo do skorzystania z usług. Przewozy Regionalne kilka lat temu promowały przewozy rowerów za zryczałtowaną i symboliczną złotówkę, niezależnie od długości wycieczki. Po jakimś czasie przestali, bo wystraszyli się rosnącej popularności dwóch kółek, a ponadto mieli problem ze swoim przestarzałym i nie dostosowanym do przewozu rowerów taborem kolejowym.

Konsekwencje

Wszystko sprowadza się do jednego: zaniechania korzystania z usług przewoźnika kolejowego, tym samym, utraty rentowności na danych odcinkach kolejowych, łącznie z tymi, które są dotowane przez samorządy.

Przykładów nie trzeba szukać daleko, widzę to po sobie i moich rowerowych znajomych. Na tegoroczną majówkę udałem się swoim samochodem, który, nie tylko było tanią, ale przede wszystkim mniej stresującą alternaywą. Oczywiście, koszt użytkowania auta to inny temat, ale należy zwrócić uwagę na skutki idiotycznych decyzji i zachowań kolejowych przewoźników w Polsce.

Alternatywy wobec kolei?

Nie ma realnych alternatyw dla wspomnianych przewoźników, większość prywatnych komunikacji samochodowych nie oferuje wygodnego transportu rowerów, wręcz stronią oni od pakowania w formie dużego bagażu. PolskiBus niby nie robi problemu z przewozem rowerów – tak wynika z dyskusji na wykopie – ale trzeba podkreślić, że zależy to od stopnia załadowania luki bagażowej czy humoru kierowcy.

Więc albo pozostaje mieć własne 4 kółka, albo zarezerwować więcej czasu i dojechać do celu na dwóch kółkach. A Państwu ze spółek kolejowych życzę szybkiego powrotu po rozum i za stery pociągów.

Na marginesie przypomniałem sobie stary temat odnośnie kolei w Polsce. My rowerowi terroryści dotyczyło idiotycznych przepisów bądź propozycji, na które trzeba uważać, będąc na polskich dworcach kolejowych, żeby nie narobić sobie kłopotów.

Recenzje
Papierowa prasa: Rowertour i Szosa
Rowerowy świat
Tani licznik rowerowy: Test Sony Ericsson Arc S
Rowerowy świat
Dookoła Powiatu Wrzesińskiego
  • Michał Górka

    Nie wozić się pociągiem, jechać wytrwale do celu. :P Tylko wtedy czuć, że naprawdę samodzielnie pokonało się całą drogę. Wiem, wiem, trzeba mieć czas… A gdyby tak kupić składany rower taki jak Dahon, który można przewieźć spokojnie każdym autobusem lub pociągiem?

%d bloggers like this: