Rowerowy świat

Tani licznik rowerowy: Test Sony Ericsson Arc S


Przystępując do tej serii, nie spodziewałem się, że poczciwy Sony Ericsson Arc S będzie idealnym kandydatem do roli rowerowego licznika. Po odpowiednim przygotowaniu, stał się groźnym konkurentem zaawansowanego Garmina, o czym możecie dowiedzieć się z niniejszego wpisu.

Testy

Arc S ma za sobą kilkanaście godzin testowych jazd, zarówno w terenie, jak i na szosie. Praktycznie nie było większego problemu poza jednym faktem: wybrałem chyba nie najlepsza porę roku na takowe testy (późna jesień), a niestety mamy do czynienia z niewodoszczelnym smartfonem.

ARC S + Finn

Pierwsze podrygi zimowej jesieni przyniosły sadź na testowanym ARC S. Oczywiście, ze przeżył ;-)

Początkowo miałem spore obiekcje z tego powodu, dlatego używałem Twonav na mostku, a Arc S wylądował w kieszeni plecaka rowerowego – były minimalne różnice, nieistotne dla końcowego wyniku. Z każdym kilometrem zaufanie rosło, włącznie z montażem telefonu za pomocą Finna.

Godzinny trening kosztował 8-9% akumulatora, wiec w teorii daje nam to niemal 10.godzinną wycieczkę rowerową – jest to wynik porównywalny z dedykowanymi urządzeniami gps dla rowerzystów. Oczywiście w trybie oszczędności (wyłączony ekran). Sporo zależy od stabilności działania aplikacji, która będzie odpowiadać za rejestrację tripu i/lub nawigacji w terenie.

Locus sprawdził się w obu przypadkach w 100%, a dodatkowym profitem (jak dla mnie) jest prawie zautomatyzowany eksport pliku gpx do Strava – potrzebne jest połączenie z Internetem i akceptacja wgranego treningu, np. na drugim smartfonie.

Zainstalowałem też dropsync, umożliwiający synchronizację plików między zasobami lokalnymi a zdalnym w Dropbox – dla własnego bezpieczeństwa. Aczkolwiek możemy wykorzystać serwis Tapiirik do backupów, przesyłania treningu do pozostałych serwisów.  Myślę, że warto zafundować autorowi dobre piwo za 2 USD.

tapirik

Tapiriik ma spore możliwości synchronizacji między różnymi serwisami sportowymi. Można też wykorzystać dropboxa do backupowania plików GPX / TCX

Wady

Zacznę nietypowo, bo od wad takiego urządzenia względem nieco droższych i dedykowanych urządzeń.

Obudowa

Szkoda, że urządzenie nie jest wodoszczelno- ani pyło- odporne jak jego kuzyni z nowej linii 2Xperia Z. Musiałem pomyśleć nad zabezpieczeniem portu Microusb i Mini jack. W przeciwieństwie do zrecenzowanych przeze mnie nawigacji, Arc S ma kiepską, plastikową obudowę, podatną na wszelkie uszkodzenia doznane w czasie wypadków.

Dotyk

Obsługa Arc S jest łatwiejsza niż w np. Dakota czy Twonav – szybka reakcja na dotyk, przesuwanie elementów, nawigacja po mapie. To zdecydowanie plus, ale szybko traci na znaczeniu, gdy trzeba go obsługiwać w rękawiczkach; Dakota czy Twonav bezproblemowo reagują na rękawice, podczas gdy Arc S nie rozpoznaje akcji.Różnica tkwi w zastosowanych ekranach: w Arc zastosowano ekran dotykowy w technologii pojemnościowej (reaguje tylko na materiały, gdzie występuje zjawisko przepływu elektronów – przewodzące prąd elektryczny). Zaś w Garminach i podobnych urządzeniach stosowane są ekrany dotykowe w technologii oporowej (nacisk na folię zew powoduje lokalnie zetknięcie się elektrod i zostają one zarejestrowane przez dekoder urządzenia).

Ekran

Nie ma doskonałego ekranu, który działałby przy pełnym nasłonecznieniu i to także dotyczy Arc S. Można sobie ustawiać większy lub mniejszy kontrast, ale nie przynosi to jakiś większych korzyści.

Brak dedykowanych uchwytów

Bieda z tymi uchwytami na rynku czy też brak rozeznania w potrzebach przeciętnego użytkownika smartfonu, a zarazem amatora rowerowych przygód. Chodzi głównie o brak dedykowanych / uniwersalnych akcesoriów z montażem na mostku – Garmin czy Twonav świetnie to rozwiązali. Finn to za mało, zdecydowanie.

Czas pracy urządzeń.

Przechodzimy do jednych z największych wad urządzeń: czas pracy na jednym cyklu ładowania oraz brak możliwości zmiany akumulatora na np. na zasilanie ze zwykłych paluszków AA. Ogólnie Arc S z systemem 4.0.4 radzi sobie dość przyzwoicie, ale nie jest to ten Android, jaki znamy z obecnego rynku. Nie do końca rozwiązano problemy z oszczędnym trybem pracy jednordzeniowego procesora, ale myślę, że na kilkugodzinną wyrypę w zupełności wystarczy. Ponadto warto mieć ze sobą zapasowego powerbanka, za którego nie trzeba wydawać dużej kasy. Wystarczą chińskie no-name’owe konstrukcje.

Zalety

Zdecydowanie tanie rozwiązanie.

Cena za używanego Arc S na rynku wtórnym wacha od 150 do 200zł w przyzwoitym stanie. To prawie 10x mniej niż za nowego Edge 1000 czy TwoNav Anima+. Czy warto?

Wszechstronność w konfiguracji.

Arc S działa na Andku 4.0.4, który jeszcze ma wsparcie google’wskiego sklepu, więc do dyspozycji jest cała gama apek z Bike Computer. Jedna aplikacja stanie się naszym nawigatorem, druga tylko licznikiem zapisującym ślad wraz z pulsem, kadencją czy pulsometrem. Zyskujemy niemal podobną funkcjonalność jak w Garmin Edge 810 1000 czy Twonav Anima+.

Szybka synchronizacja z serwisem.

To, czego brakowało mi w Dakota czy TwoNav Anima+, to właśnie możliwości synchronizacji wycieczek za pomocą WiFi ze Strava czy Endomondo bez konieczności podpięcia pod lapka. Wakacje, wyrypy – praktycznie nie zabieramy ze sobą lapka, a przyda się nam jakiś kontakt ze światem online.

ANT+.

Nie każde urządzenie czy smartfon posiada wsparcie dla ANT+, a tutaj Arc S zaskakuje pozytywnie i musze przyznać, że jest dokładny i sumiennie notuje każdą zmianę w ściśle określonym odstępie czasowym.

Dokładny GPS.

Mimo wieku – Arc S miał premierę w 2011 roku – wciąż ma dokładnego GPS’a, który fix’a łapie w ciągu kilku sekund od momentu odpalenia Locusa – niekiedy zawstydza dedykowane urządzenia.

Spis treści cyklu

  1. Tani licznik rowerowy
  2. Tani licznik rowerowy: Wybór urządzenia
  3. Tani licznik rowerowy: Test uchwytu rowerowego Finn
  4. Tani licznik rowerowy: Test Sony Ericsson Arc S
  5. Tani licznik rowerowy: Podsumowanie serii
Testy
Inteligentna opaska – Smartband SWR10
Rowerowy świat
Poznań Bike Challenge 2015
Testy
Żegnamy z Deezer po 15 dniach testów
  • Dawid Róż

    Jeżeli chodzi o akumulator – to często wgranie nieoficjalnego romu i kernela pozwala na modyfikacje parametrów oszczędzania energii i prędkości procesora = można wycisnąć z urządzenia więcej :) Ogólnie urządzenia mobilne do lokalizowania satelit GPS korzystają z Internetu (3G/wifi) więc idzie im to zwykle sprawniej niż zwykłym urządzeniom ;) Taka wodoodporna Xperia Z1 Compact to już niestety koszt od ok 500zł w górę :/

    • owszem ale np. takie jak Arc S czy Active to często groszowa sprawa, w porównaniu do dedykowanych urządzeń. :)

%d bloggers like this: