Strefa techniczna

Kindle 7 2014


Stałem się posiadaczem małego kundelka – znaczy się Kindle. Wreszcie mogę zacząć czytać e-booki zakupione wcześniej w ramach różnych promocji eKsięgarni. Początkowo podchodziłem sceptycznie do tego zakupu, ale im więcej czytam, tym bardziej rozumiem magię takiego urządzenia.

Niewinny początek

A zaczęło się od jednej książki, upolowanej na upolujebooka, które wysłało mi alert o obniżce ceny. Następnie książkę wrzuciłem w wersji mobi na telefon i zacząłem czytać.

[caption id="attachment_4337" align="aligncenter" width="772"]kindle 7 upolujebooka Screen maila z upolujebooka, informującego mnie o obniżce ceny. Moim zdaniem, warto z takiej uslłgi korzystać[/caption]

Niesamowicie mnie to wciągnęło, ale niestety telefon miał w sobie za dużo rozpraszaczy, przez co często byłem brany za osobę uzależnioną od smartfona. I tak dojrzałem do zakupu eczytnika. A propos książki, to trafiłem na nią dzięki recenzji na pracujzwinnie.pl

Pierwsze zetknięcie z eczytnikami miałem w trakcie szpitalnych badań, podczas których przeczytałem 2 książki z serii Marines, ale nie mogłem znaleźć dobrych źródeł, skąd mógłbym nabyć kolejne pozycje z tej serii.

Nieco rozczarowany tym faktem, odpuściłem temat zakupu czytnika.

Wielki comeback

Sprawa wróciła w Nowy Rok, kiedy to pojawiły się potężne obniżki cen na Ebookpoint oraz zupełnie przypadkowo natknąłem się na obniżkę ceny Kindle, a konkretnie modeli PW3 i Touch 2014. Oczywiście, przez chwilę zastanawiałem się czy w ogóle warto kupić czytnik na Amazonie, gdy istnieją dobre alternatywy za mniejsze pieniądze z dużo większymi możliwościami.

Jednakże rozmowy z posiadaczami czytników utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie ma po co kupować kolejnego kombajnu multimedialnego – nie chcę, aby urządzenie kusiło mnie swoimi dodatkowymi możliwościami, które będą mi zbędne, a mimo to, będę tracił na nie czas. Podstawowym zadaniem czytnika jest po prostu czytanie, wyświetlanie treści książki i takiego urządzenia potrzebowałem. Jedynymi rzeczami, nad którymi warto się zastanowić to możliwość podłączenia czytnika do sieci Wi-FI oraz podświetlenie ekranu.

Z różnych opowiadań wiem, że Amazon ma legendarny program wymiany zepsutego urządzenia na nowe w ramach gwarancji. No i posiada rozbudowaną infrastrukturę dostarczenia książek – na szczęście nie jest to zamknięty format.

Zamówiłem!

Więc…zrobiłem to, zamówiłem Kindle  w niemieckim Amazonie. Wydałem prawie 73 €, co wówczas w przeliczeniu wychodziło coś ponad 306 zł.

[caption id="attachment_4338" align="aligncenter" width="914"]kindle 7 amazon.de Screen zamówienia z amazon.de – jak widać, niespecjalnie należy się bać interfejsu w jezyku niemieckim[/caption]

Jest to kwota konkurencyjna w stosunku do polskich źródeł, ale ostatecznie bank odjął z mojego konta niecałe 326 zł – wpłynął na to niekorzystny kurs euro i koszty przewalutowania. Mimo to, wciąż się opłaca, a paczka przyszła po 3 dniach UPSem, bez większych problemów.

[ecko_alert color="orange"]Pierwszego dnia była blokada na kwotę ok 316 zł, następnego przy rozliczeniu było już 10 zł więcej. Niestety, takie jest ryzyku zakupów w zagranicznych serwisach i możliwe, ze jednym z najlepszych rozwiązań jest posiadania walutowego konta.[/ecko_alert]

Jaki ten Kindle jest?

Kindle 7 to budżetowy czytnik, pozbawiony podświetlenia oraz posiadający mniejszą rozdzielczość w stosunku do nieco młodszego Paperwhite 3. Swoim wyglądem przypomina mój notes wielkości B5, a waga jest nieporównywalnie lżejsza od typowej książki, co uznaję za wielki plus.

[gallery type="rectangular" link="file" size="full" ids="4322,4327,4323,4321,4325"]

Zanim odpaliłem go pierwszy raz, to przyjrzałem się dokładnie kanciastej matowej obudowie, która posiada tylko jeden fizyczny przycisk – power button. Znalazłem jeden mankament tej obudowy: mimo matowego koloru, zbiera wszelkie ślady – trzeba częściej czyścić urządzenie lub myć ręce za każdym razem, gdy sięgamy po czytnik.

[caption id="attachment_4324" align="aligncenter" width="600"]kindle 7 - screen poza wifi, nic nie trzeba było ustawiać[/caption]

Włączyłem czytnik, przez dłuższą chwilę trwała pierwsza konfiguracja, następnie dostęp do wifi i po chwili Kindle przywitał mnie po imieniu / nicku, zgłaszając swoją gotowość do pracy. Magia – lubię takie uproszczenie. A resztę poustawiałem wg. rad, które znalazłem na Świecie czytników – fachowa, kompleksowa wiedza, nie tylko kundelków, ale i innych alternatyw.

Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne, póki co nie znalazłem zbyt wielu mankamentów. Zobaczymy jak dalej będzie przebiegać moja współpraca z tym urządzeniem.

Odrodzenie?

W ten sposób zaczęła się moja przygoda z eCzytaniem. Ciekaw jestem dokąd mnie to zaprowadzi. Nie jestem nałogowym połykaczem książek, zarówno w wersji drukowanej, jak i elektronicznej. Wstyd przyznać, że zdołałem przeczytać aż jedną książkę na rok, aczkolwiek kilka książek mam do skończenia.

Tak, jeśli miałem wybór, to oczywiście wybierałem te namacalne, mający specyficzny zapach, zaś elektronicznych z poziomu ekranu laptopa czy telefonu / tabletu nie potrafiłem przeczytać do końca, często posiłkowałem się drukowanymi materiałami.

[caption id="attachment_4339" align="aligncenter" width="600"]kindle 7 glowny ekran Na razie tak wygląda moja biblioteka ;-) Skromnie ale jak tylko przeczytam jedną, rozejrzę sie za kolejnymi.[/caption]

Czasy się zmieniają, drukarka dawno temu poszła na złom, a ja powoli mam wszystkiego dość. Mam na myśli natłok informacji, wydarzeń we współczesnym świecie, więc szukam realnej alternatywy, żeby robić sobie ’wakacje’ od wszelkiej internetowej działalności. Podobnie pisał Jarek w Offline.

Strefa rowerowa
TwoNav Sportiva 2+
Strefa rowerowa
Papierowa prasa: Rowertour i Szosa
Strefa techniczna
Samsung-Tools

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
bobikoFabian Bączek Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fabian Bączek
Gość
Fabian Bączek

Też mam Kindla. Zabieram go ze sobą, gdzie tylko mogę. Ostatnio jak czekałem na zabieg u dentysty w Warszawie czytałem sobie „Metro 2033” na tym czytniku. Ekran nie męczy oczu, wynalazek może zrazić co najwyżej książkowych konserwatystów wąchających książki, btw. jakby ktoś szukał dobrego stomatologa w stolicy: http://impladent.pl/uslugi/

bobiko
Gość

Wyedytowałem komentarz – usunąłem linka do strony stomatologicznej – nastepnym razem bedzie ban.

%d bloggers like this: