Recenzje

Czy warto jeździć w SPD-kach?


Ostatnio poruszyłem temat kasku i jego ogromnego znaczenia dla bezpieczeństwa rowerzysty. Natomiast dziś chciałbym Wam opowiedzieć o moich doświadczeniach związanych z butami i pedałami SPD (Shimano Pedaling Dynamics) , bez których nie wyobrażam sobie jazdy rowerami. Podobnie jak większość moich rowerowych znajomych.

Jak to się stało, że zdecydowałem się na takie rozwiązanie? Niestety do końca nie pamiętam, ale wiem, że stało się to za sprawą przyjaciela, który już wcześniej miał SPDki w swoim rowerze i bardzo zachwalał taką technikę jazdy. Początkowo nie byłem przekonany do zakupu, bo wówczas – mając trekingowy rower – jeździłem stricte turystycznie, ale wiosną 2013 roku podjąłem jedną z najlepszych decyzji.

Historia SPD

Historia pedałów zatrzaskowych sięga roku 1983, gdy firma LOOK opracowała pierwsze takie rozwiązanie (bazując na tych z narciarstwa klasycznego). Chwilę później, bo w 1990 roku, Shimano opatentowało rozwiązanie pod własną nazwą: SPD,  czyli Shimano Pedaling Dynamics. W dużym uproszczeniu to zintegrowany system butów i pedałów, umożliwiający przeniesienie energii rowerzysty na napęd rower.

Ot, cała filozofia, ale zmieniła wówczas kolarstwo nie do poznania.

Oprócz firmy LOOK i Shimano, także inne firmy rowerowe stworzyły własne rozwiązania, ale z racji popularności, przeważa właśnie japońskie Shimano i korzystam z ich rozwiązania do dziś.

Pedały SPD

Zacząłem od kupna pedałów SPD w wersji turystycznej – tzn. z jednej strony zatrzask, a z drugiej platforma dla zwykłych butów. Mowa o VP VP-X92 na łożyskach kulkowych (stworzone na licencji Shimano), z których korzystam do dnia dzisiejszego w moim Krossie.

Jest to konstrukcja wytrzymała pod każdym względem, niezależnie od warunków pogodowych, terenowych czy długości trasy.

Buty SPD

Potem przyszedł czas na wybór odpowiednich butów SPD i tutaj miałem niezłą zagwozdkę z uwagi na dość zróżnicowane opinie nt. rozmiarów – wahały się między 43 a 44. Trzeba było odwiedzić kilka profesjonalnych rowerowych sklepów i skończyło się w sumie na zakupach w sieci.

Z uwagi na początki, zaryzykowałem i kupiłem turystyczne buty Shimano MT-33, które służyły aż do zeszłej wiosny (2016).

spd

Pierwsze buty SPD – Shimano MT33

Mogłyby posłużyć jeszcze dłużej, ale okazało się, że wybrałem rozmiar o numer mniejszy. Tak czy siak, byłem z nich niezwykle zadowolony. Chyba jedne z najwygodniejszych butów, jakie miałem na stopach. Służyły mi w trakcie rozmaitych wypraw, krótkich i długich, po płaskim terenie, jak i w górach, w suchych, a także w całkowicie mokrych warunkach. Mogłem liczyć na nie podczas każdej pory roku.

W zeszłym roku miałem dylemat, czy kupić kolejne turystyczne buty, czy może jednak zaryzykować i wybrać sportowe wersje, zarówno dla MTB, jak i szosowe – a więc podwójny wydatek. Z uwagi na uniwersalność turystycznych butów (mogłem w nich chodzić po ulicach w normalny sposób) zdecydowałem się na kolejną parę ze stajni Shimano, tym razem MT-34.

Pierwsze próbne jazdy

Początki z butami SPD nie były przyjemne, ponieważ, nie wiedząc czemu, miałem trudności z wpięciem / wypięciem pedałów SPD. Oczywiście pierwsze co zrobiłem, to odkręciłem na maksa sprężyny i na sucho bez jazdy uczyłem się tych czynności.

spd

Instrukcja wpinania i wypinania (by: sport-profit // http://www.sportprofit.pl/)

Niby proste rzeczy: wciskamy buty w pedały SDP, a mechanizm blokujący odsuwa się do tyłu i tym samym mechanizm zostaje unieruchomiony. Gdy chcemy wypiąć buta, należy przekręcić stopę od zewnątrz do środka, do momentu uwolnienia buta z zatrzasku.

Proste, prawda?

Pierwsze kilometry były bezproblemowe, jedynie trzeba było pamiętać o wypinaniu w ściśle określonych sytuacjach, jak np. dojazd do krzyżówek, przeszkód na drogach czy wymijanka między autami. Tutaj zadziałała zasada ograniczonego zaufania, w której ważnym czynnikiem jest czas reakcji. Krąży opinia, że na początku przygody z SPD, niemal gwarantowane są wypadki w stylu upadek na bok auta / jezdni. Mnie osobiście udało się uniknąć takich przypałów ;-)

Zalety SPD

Pierwszą zauważalną różnicą jest połączenie Ja + Rower, czyli uczucie jedności z jednośladem, zarówno na szosie, jak i w terenie.  Twarda podeszwa butów SPD, będąc w stałym połączeniu z pedałami, umożliwia jeszcze lepsze przeniesienie siły z nóg na korbę.

Również stałe połączenie nóg z pedałami (ciągniemy do góry i pchamy w dół) ma ogromny wpływ na efektywniejszą, mocniejszą i szybszą jazdę.

SPD eliminują ryzyko zsuwania stóp z pedałów, co ułatwia jazdę w terenie, zwłaszcza w wilgotnych warunkach – co mi zdarzyło się wielokrotnie.

Mała uwaga – regulacja bloków w butach

Jest jeszcze jedna korzyść, ale dla niektórych wybrańców może okazać się wadą. Nogi są stale w jednym miejscu, więc kolana są mniej narażone na kontuzje z powodu przeciążenia, ale pod warunkiem prawidłowego ułożenia bloków w butach.

Na początku moich przygód, po pierwszych 120 km miałem problem z prawym kolanem przez niezbyt dobre ustawienie bloku w prawym bucie. Poświęciłem kilkanaście minut jazdy na regulację i problem ustąpił.

Czy warto jeździć w SPD-kach?

Osobiście nie wyobrażam sobie dzisiejszych wyryp bez jazdy w butach SPD! Jeśli zdarzyło mi się jeździć bez nich, to czułem się bardzo dziwnie, stopy wypadały z pedałów i ciągle miałem uczucie, że czegoś mi brakuje.

Zabrałem buty SPD nawet na Fuertaventurę, gdzie co prawda były potrzebne tylko przez jeden cały dzień i w dodatku w rowerze bez zatrzasków, ale pedały były na tyle podobne do platformowych (wyżej opisane), że dało radę przejechać prawie 100km po północnej części wyspy. Dałem radę, bo nie miałem innego wyjścia ;-)

Czy warto?

Oczywiście, że warto spróbować jeździć w SPDkach! Kto spróbuje raz, ten przeważnie nie wraca do zwykłych adidasków. Znam kilka osób, które mogą to potwierdzić, a jedna, którą przekonałem na ten system, jest mi wdzięczna do dnia dzisiejszego.

spd

SPD mam też i w mojej szosówce

Recenzje
Garmin Edge 810 – subiektywna opinia
Rowerowy świat
Rowerowe podsumowanie stycznia
Rowerowy świat
Rowerowe EDC – Basia i Piotrek z WysokaKadencja
  • knedlyk

    Nic nie powiedziałeś o użyciu SPD na szosie. Ja z reguły używam SPD na MTB i na szosie i nie zamierzam kupować stricte pedałów szosowych.

    • Hej, może rzeczywiście nie napisałem szerzej o pedałach SPD, które mam w szosówce ale nie ma większych zmian. Mam tam pedały SH-M520 i jestem z nich bardzo zadowolony – do takiego stopnia, ze chyba kupię drugą parę do MTB.

  • JohnDoe

    Też nie wyobrażam sobie obecnie jazdy na rowerze bez zatrzasków.Tyle tylko, że ja korzystałem wcześniej z nosków (razem z paskami – a nie tak jak wyglądały seryjne noski w Tribanie). Przejście na spd było o dziwo dość łatwe za to duży plus przy sytuacjach awaryjnych – nie było łatwo wyrwać nogi w dobrze zaciągniętym pasku gdy nagle trzeba było stanąć :) Oczywiście również w swoim Tribanie mam M520 jak w góralu, nie potrzebne na moje jazdy osobne buty.

  • Co do SPD (ogólnie zapięć) to warto pojeździć co najmniej 2 lata.
    Sama jazda w zapięcia powoduje to że wykształcamy nawyki czy to poprawnej jazdy czy też odpowiednich zachowań podczas upadku / zatrzymania.
    Polecam pojeździć na próbę nawet jak się codziennie nie jeździ. Potem przesiadka na na przykład rower publiczny powoduje to że mniej się męczymy.

    Np. ja nauczyłem się nawyku podciągania drugiej nogi co ułatwia jazdę czy to w zapięciach czy bez.

    • pierwszy progres odczujesz po tygodniu jezdzenia w spd – dziś kompletnie nie wyobrażam jazdy bez nich. Do takiego stopnia, ze na zeszłoroczne Fuerteventure zabrałem spd choć swoje ważą ;)

%d bloggers like this: