Niedosłuch

Recenzja Siemens Carat Binax


Niedawno miałem okazję wypróbowania kolejnego kompletu aparatów słuchowych. Tym razem padło na przedstawicieli z rodziny Carat Binax marki Siemens.

Nie spodziewałem się, że po grudniowym wpisie odnośnie Insio Binax, nastąpi jakakolwiek kontynuacja, ale z wielu powodów musiałem zmienić podjętą wówczas decyzję. Wróciłem do punktu wyjścia, a co za tym idzie, wybrałem typ aparatów słuchowych, które dotychczas najlepiej się sprawowały, czyli pełnouszne.

Recenzja Siemens Insio 3bx

Jeszcze jedno podejście

Za namową moich protetyków postanowiłem dać jeszcze jedną szansę zausznym aparatom – po niezbyt przychylnym nastawieniu po testach Aquarisów – bazowane na tej samej platformie technologicznej co Insio, czyli Binax.

Zatem nie zaczynałem od zera, wiedziałem, na co mogę liczyć i że komfort słyszenia – pomijając problemy wynikające z użytkowania dokanałowych aparatów – będzie niemal identyczny.

Różnice

Pierwsza rzecz, którą dało się zauważyć, to inny typ aparatów słuchowych (RIC): zamiast tradycyjnych wężyków i wkładek, widzimy kabelki z wkładkami. To autorskie rozwiązanie Siemensa, nazwane mini-Słuchawką 2.0, umożliwiające jeszcze dokładniejsze dopasowanie i kompensację ubytku słuchu. Na marginesie warto podkreślić 2-stopniową ochronę przed woskowiną i wilgocią (filtr antywoskowy montowany w słuchawce oraz filtry we wkładce).

Druga rzecz, która dla mnie ma szczególne znaczenie to: Wodo- i Pyło- szczelność (certyfikat IP67), dzięki czemu warunki pogodowe nie byłyby dla mnie straszne.  Ma to znaczenie dla dłuższej żywotności aparatów w stosunku do Insio i innych modeli wewnątrzusznych.

Siemens Carat Binax - otwarta komora od baterii

Siemens Carat Binax – otwarta komora od baterii

Trzecia rzecz, równie ważna, to zamiast mniejszych baterii R10, mamy tradycyjne R13 co w efekcie daje nam 2 tygodniowy czas pracy aparatów – w rzeczywistości tak 10 dni z uwagi na współpracę z pilotem.

Dwie klasy: Carat 3 i 7 bx

W trakcie kilkunastu dni testów miałem okazję przetestować 2 wersje aparatów: podstawową (3) i najbardziej rozbudowaną (7) funkcjonalnie.

Pełna specyfikacja wraz z opisem funkcji znajduje się na tej stronie Siemensa, a niemal identyczną rozpiskę podałem w recenzji Insio Binax, więc nie ma sensu powielać informacji.

Ta konfrontacja między skrajnymi kompletami dała mi odpowiedź na pytania:

  • czy bogatsza funkcjonalność jest zauważalna (słyszalna)?
  • czy warto dopłacić do najdroższych?

Początkowo byłem pod wrażenie działania 7Bx, zwłaszcza takich funkcji jak: SpeedFocus czy kierunkowego (inteligentnego uwydatniania mowy), a przede wszystkim możliwością konfiguracji przestrzennej z poziomu aplikacji EasyTek App (umożliwianie kierunkowości przedniej, bocznej, tylnej lub wszechkierunkowej).

To rzeczywiście działało i moje uszy odczuwały różnicę jakości, ale nie na tyle, żeby chcieć wydać niemal 1/3 więcej na komplet 7 bx względem podstawowej wersji 3 bx.

Co dalej?

Nie chcąc popełnić błędu z grudnia, na razie nie piszę o podjętej decyzji. Rozważając plusy i minusy rozwiązania, jestem skłonny wziąć to, co w tej chwili mam, czyli Caraty 3bx.

O ile zauszne Aquarisy mi przeszkadzały (czułem ich obecność na uszach), o tyle bardzo szybko przyzwyczaiłem się do Caratów – możliwe,  że choćby działający pilot EasyTek dorzucił swoje 3 grosze. Ale żeby być pewnym wyboru (właściwie wykorzystać limit cierpliwości protetyków – uwielbiam ich naprawdę i jestem wdzięczny za ich pracę) to poprosiłem o jeszcze jedne i ostatnie podejście, czyli aparaty wewnątrzuszne.

Zatem trzeba uzbroić się w cierpliwość, trzymać kciuki za serwis (de facto zaliczył straszny fakap na przełomie 2016 i 2017 roku) i szybką realizację zamówienia.

PS.: Tak, pamiętam o recenzji pilota EasyTek, który pomimo niezbyt ciekawego wyglądu (w kształcie medalu), przypadł mi do gustu.

 

 

Recenzje
Aplikacje dla Androida w ramach UEFA Euro 2012
Recenzje
Przydatne aplikacje na Android #3
Recenzje
Android: przydatne aplikacje #6
  • Po tym, jak przeczytałam recenzję u Ciebie pilota miniTek, w ogóle dowiedziałam się o jego istnieniu, postanowiłam zmienić (i tak już wypadało) aparaty na nowszy model, obsługujący właśnie ten pilot. Protetyk i lekarz proponowali mi zauszne, ze względu na ubytek słuchu, ale kategorycznie się sprzeciwiłam i powiedziałam, że póki mogę, to chcę używać wewnątrzusznych. Modelu Ci nie powiem, bo nie pamiętam nazwy, ale ilość tych cudów technologicznych była zatrważająca a ja i tak… kazałam je wszystkie powyłączać, bo dźwięk był dla mnie straszny, m.in. Uwydatnianie mowy. To dla mnie jakaś porażka. Jestem niedosłysząca, ale nie chcę rozleniwiać mojego mózgu czy uszu i chcę trenować słuch słysząc wszystko na raz tak, jak zdrowy człowiek. Ale mina protetyczki była bezcenna :) Byłam chyba jedynym takim „surowym” klientem, ale grunt, że zadowolonym :) Pozdrawiam!

    • ciesze się, ze pomogłem Tobie w tym zakresie. Prawda, ze pilot bardzo ułatwia życie? ;-)

%d bloggers like this: