Konsument

Odkrywam na nowo audiobooki


Gdy pierwszy raz zetknąłem z audiobookami, byłem do nich sceptycznie nastawiony i dość szybko odrzuciłem ten sposób przyswajania treści książek. Dziś, zachęcony przez znanych vlogerów, blogerów czy podcasterów, postanowiłem dać audiobookom jeszcze jedną szansę.

Z audiobookami nie było mi po drodze z uwagi na pewne problemy, wynikające z mojego niedosłuchu, ale myślę, że chyba dotyczy to każdego z nas. Gdy mamy do czynienia z monotonnym wykładem / słuchowiskiem, to bardzo szybko stajemy się znudzeni, chce się nam spać.

Monotonność

I właśnie ja tak mam w tym przypadku. Słuchanie wykładów, czy podcastów zawsze wymagało ode mnie większej uwagi niż inne czynności, zrozumienie mowy, analiza tego, co kto miał na myśli, etc. Dlatego łatwiej mi było z czytaniem i pisaniem, choćby dlatego zdecydowałem się na zakup Kindle i w ciemno mogę polecić taką formę lektury.

Kindle 7 2014

Coś mnie tknęło

Ostatnio wróciłem do słuchania podcastów w trakcie jazdy autem / rowerem / spaceru i doszedłem do wniosku, że ani nie byłem znudzony, ani zniechęcony do słuchania. Zazwyczaj wybieram muzykę elektroniczną, gdzie vocal nie odgrywa istotnej roli, tak tym razem byłem zaintrygowany kolejnymi odcinkami, kanałami podcastów czy YT.

W opinii wielu specjalistów od rozwoju osobistego słuchanie książek wpływa na zwiększenie produktywności​. Wybaczcie mi, ale nie pamiętam, który to mi sprzedał, ale ważne, że zastanowiłem się nad tym i po dłuższej przerwie wróciłem do słuchania książek – stało się to przy okazji nowego pilota.

EasyTek – kolejny pilot do aparatów słuchowych

 

Promocja Audioteki i Orlenu – przypadek?

W międzyczasie na Orlenie wpadła mi ulotka z kodem rabatowym na zakupy w Audiotece. Wtedy sobie przypomniałem, że już mam tam konto i dodane wcześniej pozycje. Jedną z pierwszych była książka o Steve Jobsie, przy której poległem wielokrotnie. Skoro prawie zawsze tankuję na Orlenie, to nie miałem problemu z uzupełnieniem biblioteki w Audiotece, a co za tym idzie, miałem w czym wybierać.

Audioteka

Skoro mowa o Audiotece, muszę przyznać, że to całkiem fajna usługa w polskich warunkach, która pozwala na szybki dostęp do wybranych pozycji, zakup i wreszcie pobieranie lub słuchanie zaraz po zakupie.

Zanim dokonamy zakupu, warto pobrać przykładowe (testowe) rozdziały z danych audioksiążek, by zweryfikować słuszność zakupu pod kątem zawartej treści jak i lektora – bardzo istotnej kwestii w moim przypadku.

Jako pierwszy audiobook wybrałem: Był sobie pies, który do(sz)czekał się ekranizacji, przedstawiającej losy szczeniaka – pełna książka kosztuje 20zł, co jest ceną optymalną.

audiobooki - pies

źródło: virtualio

O stulatku

Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłem, że wezmę się za pozycje, które czekają w kolejce. I w ten sposób wpadłem na Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął. To świetna komedia o starszym panu, uciekającego z domu opieki, by jeszcze zobaczyć świat.

audiobooki - stulatek

źródło: virtualio

To staruszek, który przez swoje życie zetknął się z największymi mocarzami XX wieku i to zupełnie przypadkowo. Ot taki szwedzki Forest Gump.

Wybór tej pozycji to chyba wymarzony początek przygód z audiobookami.

PS. Z czystej ciekawości obejrzałem ekranizację Stulatka i jestem przerażony (po raz kolejny), jak bardzo film wyszczupla świat, przedstawiony w książkach.

Konsument
TwojLimit zamiast xLimit, który został sprzedany
Konsument
Siódemka – to rzeczywiście najgorszy kurier w PL
Konsument
Zmiana operatora? Być może nastąpi
  • Temat – rzeka… Ja od jakiegoś czasu głównie słucham, rzadziej czytam. Nie lubię audioksiążek, ale na bezrybiu trzeba sobie jakoś radzić. Dojazdy z/do pracy to w zasadzie jedyny czas w ciągu dnia, kiedy mam szanse na jakiś kontakt z literaturą, a zza kierownicy ciężko się czyta ;)

    Trochę o tym mona posłuchać u Przemka (o tutaj: https://bookbusters.audio/co-za-gosc-ten-xpil/ ).

    Od czasu do czasu udaje się sięgnąć po książkę w wersji wzrokowej, ale niestety nie tak często jak bym chciał.

    A z innej beczki, zdumiewa mnie po raz kolejny kunszt Grzędowicza. Słucham właśnie (po raz drugi) „Pana Lodowego Ogrodu”, audiobooka, którego już kiedyś słuchałem, a którego papierowy odpowiednik czytałem chyba z pięć razy (wszystkie cztery tomy). To jest opowieść, którą należałoby postawić w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec. Geniusz w najczystszej postaci.

    Co do Audioteki natomiast – są niesamowici. Najbardziej „robią mi” ich superprodukcje. Sapkowski, Dick, Lem i wielu innych – wszystko w takiej formie, że człowiekowi się wydaje, jakby tam faktycznie był. Niesamowita sprawa.

    • Aktualnie przerabiam o psie – bardzo śmiesznie opowiadanej – jestem pod wrażeniem produkcji.

%d bloggers like this: