Rowerowy świat

Bike Fitting


Od dłuższego czasu zmagam się z bólem rąk i ich drętwieniem oraz sporadycznym bólem kolana. O ile dokonywałem zmian na własną rękę, o tyle nie pomagały one w dłuższej perspektywie czasu. Jako że corocznie robię po 7-9 tysięcy kilometrów – zarówno na MTB, jak i na szosie – postanowiłem skorzystać z usługi bike fittingu, którą potraktowałem jako inwestycję.

Czym jest bike fitting?

W dużym uproszczeniu jest to dopasowanie roweru / rowerów pod kolarza.

Każdy z nas jest innym człowiekiem, ma swoją biomechanikę czy fizjonomię. Dlatego bardzo istotne jest pierwsze dopasowanie, które najczęściej polega na:
– zmianie wysokości siodła i kierownicy
– zmianie kata siodła i mostka (długości)
– przesunięcie siodła etc.

Dla amatora takie metody w zupełności wystarczą, o ile będzie posiadał wiedzę na temat podstawowych rzeczy z rowerowego warsztatu.

Wielokrotnie modyfikowałem ustawienia, zmieniałem siodełka czy chwyty, wysokość sztycy czy kierownicy. Zawsze coś było nie tak, ale pytanie, czy to taka moja natura?

Geneza

Drętwienie rąk ma wielu winowajców, najczęściej wspomina się o zawodowej chorobie programistów: zespół cieśni nadgarstka. To ma jakiś sens, zwłaszcza że 40+ godzin tygodniowo pracuję przy komputerze, tworząc i modyfikując kod.

Tak naprawdę problemy zaczęły po mojej pierwszej długiej wyprawie do Gdańska (280 km), poprzedzonej zmianą siodełka i chwytów (zaledwie 2 dni przed), co było – tak mi się wydaje – największym błędem w trakcie przygotowania do wyprawy.

Rowerem w jeden dzień do Gdańska

Było raz lepiej, raz gorzej, ale nie miałem tak dużego dyskomfortu, jak na finiszu w Gdańsku. W końcu zdecydowałem się na wizytę u fizjoterapeuty i po jedynej dotąd sesji zauważyłem znaczną poprawę, ale drętwienie dalej występowało.

Bike fitting w praktyce

Największą przeszkodą jest zagospodarowanie wolnego czasu i budżetu, przeznaczonego na taką sesję z udziałem dwóch rowerów (MTB szosa). Kosztuje sporo, ale z opinii rozsianych po internecie wynika jeden obraz: warto to zrobić, bo jest to inwestycja w swoje zdrowie.

Zatem szach – mat – podjąłem decyzję, umówiłem się na prawie 2-godzinną sesję w poznańskim Velocity, które poleciło wielu rowerowych znajomych.

1. Rozmowa

Zaczęliśmy od krótkiego wywiadu na temat mrowienia dłoni, bólu, kontuzji, by potem przejść do istoty takiej sesji. Wspomniałem o wszelakich bolączkach, problemach z przeszłości z rowerem etc.

2. Pierwsza jazda – korekta bloków spd

Czy warto jeździć w SPD-kach?

Gdy rower został zamontowany do trenażera i skalibrowany przez kamerę, podłączonej do aplikacji na komputerze, otrzymałem specjalne naklejki – markery w kilku charakterystycznych miejscach na ciele.

Rozpocząłem pierwszą jazdę.

Pierwsza rzecz, którą fitter zmienił, to ustawienia bloków w butach SPD; to było pierwsze zaskoczenie, a zarazem dyskomfort. Warto wspomnieć, że ciało ludzkie posiadają pamięć mięśniową i każdorazowe przyzwyczajenie do nowej pozycji wymaga czasu.

3. Pozycja rowerzysty

Następnym krokiem było zmierzenie prawidłowej pozycji na rowerze, która może być wyzwalaczem do sporych zmian, zarówno w konfiguracji dotychczasowych podzespołów, jak i wymianie na nowe, odpowiednie elementy.

Ten etap wymagał sporego zapasu cierpliwości, częstego schodzenia i wpinana w pedały z powrotem, by koniec końców otrzymać odpowiednie wyniki.

Zmiany

Było sporo zmian, których nie dało się uniknąć, ale w kilku przypadkach mocno mnie zaskoczyły. Dla zapamiętania postanowiłem je spisać tutaj.

MTB

Kross b4 Level – rok z 29er

W przypadku MTB był szereg zmian, ale tego się spodziewałem – to MTB generowały największe problemy z dłońmi.
1. Obniżenie kierownicy – cieszę się, że przy zeszłorocznej zmianie amortyzatora zostawiłem spory zapas rury sterowej, ale też nie ko końca przemyślałem kwestię podniesienia o kilka cm w górę. Ostatecznie kierownica poszła całkowicie na dół.
2. Podwyższenie sztycy – i to o kilkanaście mm w górę.
3. Zmiana mostka i jego odwrócenie na minus – okazało się, że miałem zbyt krótki mostek i siedziałem za wysoko. Pojawiła się konieczność wymiany siodełka.
4. Zmiana kąta siodełka – miałem za bardzo w górę pochylone siodło i delikatnie cofnięte, wiec fitter podjął decyzję o obniżce w dół i przesunięciu go delikatnie do przodu.

Zmian było co niemiara, początkowo wprowadziły one niemały dyskomfort zwłaszcza z obniżonym siodłem i odwróconym mostkiem, nadając mojej podstawie bardziej sportowy, górski charakter.

Szosa

B’Twin Triban 520 – recenzja taniej szosówki

Z zakupioną w zeszłym roku szosówką było najmniej modyfikacji. Jedyne zastrzeżenie wzbudziło siodło, które zostało zastąpione nowym firmy Selle, przeznaczonym dla triathlonistów. No i też mocno dało po kieszeni.

Podsumowując – dobra decyzja

Jestem po kilku setkach kilometrów od sesji bike – fittingowej i rzeczywiście zauważyłem pierwsze korzyści z zastosowanych zmian.

Głównie odczułem je na szosówce, na której ostatnio sporo jeżdżę (nabijam kilometry, dojechałem nawet do Wrocławia). Na MTB rzadziej kręcę, wciąż potrzebuję czasu na adaptację do nowej pozycji, ale i tu już zdążyłem zauważyć pierwsze poważne korzyści: większą kontrolę nad sprzętem, mniejszy ból kolana.

Będę aktualizował ten wpis poprzez komentarze na blogu i / lub edycję wpisu. Na koniec przesyłam podziękowania dla Emila z Velocity za cierpliwość i pomoc.

Jeszcze raz – czy warto?

Zdaję sobie sprawę, że nie każdego stać na taką sesję bike – fittingową – zwłaszcza, że kilka rzeczy można samemu zrobić. Pytanie brzmi, czy będą one optymalne, będą wykorzystywać w pełni moc naszych nóg? Celowo pominąłem kwestię narzędzi i metod stosowanych w bike fittingu, żeby polecić Wam lekturę Magazynu Bieganie.

Recenzje
Rowerowy upgrade w 2016 roku
Recenzje
Sigma Lightster – recenzja lampki rowerowe
Rowerowy świat
Holux GPSport 260 – GPS na każdą kieszeń
%d bloggers like this: