Recenzje

Polski e-czytnik inkBOOK Prime – alternatywa dla Kindle?


Ostatnio mało piszę na blogu, bo każdą wolną chwilę spędzam poza firewallem (głównie na rowerze). Toteż z przyjemnością zabrałem się za test polskiego e-czytnika inkBOOK Prime – dzieło wrocławskiej firmy Arta Tech. Czytnik wywarł na mnie, jako posiadacza Kindle 7, pozytywne wrażenie i jestem przekonany, że może powalczyć o polskich użytkowników.

inkBOOK Prime – polski produkt

Zanim przejdę do konkretów, wspomnę o istotnej rzeczy, która jest w pewnym stopniu chlubą naszego kraju. Model InkBOOK Prime został w całości zaprojektowany i stworzony przez wrocławską firmę Arta Tech.

Inspirowany Optimusem?

W tym przypadku inkBOOK Prime tyłem przypomina postać Optimusa Prime z Transformens (plastik matowy), zaś przedni panel (plastik błyszczący) jest podobny do wspomnianego na początku Kindle 7 z niewielką modyfikacją wokół ramki, które to zostały zrównane z ekranem.

Nie wiem, czy to dobry ruch, biorąc pod uwagę większe ryzyko uszkodzenia i zarysowania, ale za to łatwiejsze staje się czyszczenie ekranu (co mi przeszkadza w Kindle’u).

Lekki jak piórko

Z drugiej strony zniwelowanie różnic przy ramkach sprawiło, że samo urządzenie jest cienkie (9 mm) i lekkie (170 g), co stanowi jedno z najważniejszych zalet. Względem posiadanego przeze mnie Kindle 7, inkBOOK Prime jest wyraźnie smuklejszy i bardziej kompaktowy.

Fizyczne przyciski – what?

Osobiście ciesze się z obecności fizycznych przycisków z boku po obu stronach oraz centralnego pod ekranem (powrót). Sposób działania bocznych przycisków można odpowiednio skonfigurować, co uznaję za kolejny plus.

InkBOOK Prime

To ukłon w stronę leworęcznych i praworęcznych użytkowników.

Specyfikacja techniczna

inkBOOK Prime został zmontowany na tabletowych podzespołach, ale funkcjonalnością odpowiada klasycznemu e-czytnikowi książek, jakie posiadamy na rynku.

Ekran – 6″ e-Ink Carta
– 1024 x 768 [px] (212 ppi)
Wymiary 159 x 114 x 9 mm / 168g
Oświetlenie Doświetlenie (8 diod LED)
System operacyjny Android 4.4.2
Procesor 4-rdzeniowy Cortex A9 1.6GHz
Pamięć operacyjna 512MB
Pamięć dyskowa – wew 8GB (realnie < 6GB)
– zew. max 32GB
Akumulator 2600 mAh
Interfejs sieciowy – Bluetooth 4.0
– WiFi (802.11b/g/n)
 Kolor Czarny

Android – serce inkBOOK Prime’a

Intrygującym pomysłem było wykorzystanie tutaj zmodyfikowanego Androida – co jednocześnie jest przyjęte za standard wśród low-endowych e-czytników. Jako wieloletni użytkownik Androida, mam świadomość jego ogromnych zalet, jak i wad, z którymi miałem okazję się zetknąć. To też miałem spore obawy odnośnie funkcjonowania tego oprogramowania w formie e-czytnika.

Niepotrzebnie. System został odpowiednio zoptymalizowany pod wymogi sprzętowe całkiem dobrego urządzenia, działa bardzo płynnie bez charakterystycznych zamrożeń.

Moim jedynym zastrzeżeniem do siedzącego systemu w inkBOOKu jest leciwa wersja Androida (4.4.2). W zasadzie nie powinno być to żadną przeszkodą, pod warunkiem, że twórcy aplikacji, takich jak: Legimi, Dropbox, Amazon będą wspierać starsze wersje oprogramowania z logiem zielonego robota.

inkBOOK Prime w praktyce

Pierwsze uruchomienie Prime’a przywitało mnie ekranem konfiguracji, zbliżonym do urządzeń z Androidem na pokładzie. Różnica polegała na pominięciu etapu z logowaniem do konta Google, które de facto nie jest potrzebne e-czytnikowi, ale za to nie skorzystamy z dobrodziejstwa ekosystemu Google, w tym Google Play czy Dysku Google.

Ale w końcu to Android i można swobodnie zainstalować dowolną aplikację o rozszerzeniu *.apk pod 2 warunkami:

  1. musi ona wspierać leciwą wersję systemu;
  2. będzie działać z monochromatycznym e-papierem. O tym później.

Czytanie

Niewątpliwie najważniejszą funkcją inkBOOK Prime jest umożliwienie czytania elektronicznych książek bądź tych zabezpieczonych DRMem via Legimi. Tutaj nie mam większych zastrzeżeń – poza jednym “ale” – czas otwierania książek jest nieco dłuższy niż w Kindle. W trakcie czytania nie odczuwałem żadnych lagów, smużenie z racji e-Ink jest na przyzwoitym poziomie.

InkBOOK Prime

Cała powierzchnia wyświetlacza jest poświęcona na treść, ale za to nie mamy informacji o postępie w czytaniu, ani jaka jest godzina.

Doświetlanie

Doświetlanie w inkBOOK Prime jest po prostu świetnie, nie razi w oczy, a dwudziestostopniowa regulacja jest bardzo precyzyjna i pozwala na odpowiedni dobór natężenia (choć wystarczyłoby 10 stopni).

InkBOOK Prime

To jest jedyna rzecz, której bardzo brakuje mi w Kindle 7 i z pewnością przy następnym zakupie zwrócę uwagę na ten szczegół. Ok, moja wina.  Dlaczego to tak ważne? Ano często zdarza mi się czytać w wieczornych godzinach, w których nie ma za dużo światła  – lampka nocna daje średnie warunki do czytania.

Dodatkowe opcje

Domyślna aplikacja do czytania pozwala na zmianę parametrów jak np. rozmiar i typ czcionki, dostosowanie marginesów, interlinii czy orientacji strony, a także inwersję kolorów. Standardem jest robienie notatek czy ustawianie własnych zakładek, a także jest możliwość wyszukiwania frazy w książce lub w spisie treści.

Niestety zabrakło korzystania ze słownika – niezbędnego dla wielu czytelników – ale mam nadzieję, że producent ma to na uwadze i przy kolejnej aktualizacji pojawi się taka funkcjonalność.

Mała uwaga: okazało się, że słownik jest od poprzedniej aktualizacji ale charakteryzuje się małą ilością pokrycia. To tak na marginesie

Chmura w Midiapolis Drive

Po wstępnej konfiguracji, trwającej dłuższą chwilę, urządzenie jest gotowe do pracy; można skorzystać z darmowego 2GB konta w Midiapolis. To odpowiednik chmury Amazona dla Kindle czy Dropbox, ale mocno powiązany z marką inkBook.

inkBook Prime Midiapolis

Na starcie otrzymujemy pakiet darmowych, “uwolnionych” z praw autorskich polskich lektur, co uważam za dobry zabieg marketingowy.

Wsparcie różnych rozszerzeń e-książek

Jak na czytnik z otwartym systemem operacyjnym przystało, wspiera on szereg formatów, przeznaczonych zarówno do wersji z Kindle, desktopa (pdf), kończąc na stronach internetowych:

  • dokumenty i książki EPUB / PDF (reflow) / ADOBE DRM (ADEPT) / MOBI (bez DRM)
  • pliki TXT / FB2 / HTML / RTF

Aplikacje poza oficjalnym sklepem

To również kolejna zaleta e-czytnika, której brakuje mi w Kindle 7: możliwość instalacji dodatkowych aplikacji, w tym Legimi, Dropbox czy Pocket.

Choć wyżej wspomniałem, to powtórzę jeszcze raz: w tej wersji Androida nie uświadczymy Sklepu Google, więc aby zainstalować Legimi czy Dropboxa, trzeba ściągnąć pliki *.apk z takich stron jak: APKmirror czy APKPure. Można też i polskiego Chomikuj, ale nie jest to zbyt bezpieczne i rozsądne – na w/w stronach aplikacje są zweryfikowane i bez modyfikacji w  kodzie.

Jak zainstalować

Mając do dyspozycji chmurę Midiapolis w urządzeniu, można przerzucić na nią instalkę, a następnie zaciągnąć ją na czytniku. Można też przesyłać plik *.apk po Bluetooth i WiFi, ale myślę, że znaczniej prościej i szybciej będzie skorzystać z Midiapolis.

Nic trudnego.

Wady urządzenia

Niestety nie obyło się bez wad, których nie można przemilczeć.

inkReader – mógłby być lepszy

Zacznę od głównej aplikacji, służącej do czytania (prezentowania treści), o której pisałem, że działa jak należy. Podstawowa funkcja działa bez zarzutu, ale np. robienie notatek czy zaznaczeń stanowi wyzwanie.

Android

Na pierwszym planie problemem jest szybkość działania samego systemu Android, który mimo daleko idącej optymalizacji, nie działa tak szybko, jak np. dedykowany pod Amazon Kindle. Czas uruchomienia po starcie, czy po wybudzeniu pozostawia wiele do życzenia (w końcu to Android).

Android Logo

Nie ma to wpływu na pracę urządzenia w trakcie czytania, bo przechodzenie między stronami za pomocą dotyku czy bocznych przycisków funkcjonalnych działa po prostu dobrze.

Mała liczba aplikacji

Na pierwszy rzut oka minimalistyczny czytnik z małą liczbą zainstalowanych aplikacji jest pożądany, jest w cenie. Brak możliwości doinstalowania z listy dostępnych aplikacji jak Dropbox (lub innej chmury) czy Feedly (czytnik RSSów), jest niestety dużym minusem.

PDFy

Na próżno znaleźć e-czytnik, na którym pliki PDFy działałyby zgodnie z oczekiwaniami. Tutaj, solidarnie z innymi, na inkBOOK Prime czyta się bardzo źle, skalowanie czy formatowanie treści trwa tak długo, że prędzej przeczytamy to samo na komputerze czy na smartfonie.

Podsumowując – inkBOOK Prime to świetna alternatywa

inkBOOK Prime to pierwszy czytnik do e-booków z zielonym robotem na pokładzie, który działa więcej niż przyzwoicie. Co prawda laguje przy starcie czy wybudzeniu, ale w trakcie czytania działa po prostu dobrze. Dużo zasługi w sporych możliwościach dostosowania pod wymogi użytkownika (przyciski fizyczne, rodzaj czcionki i jej wielkość czy interlinie).

Możliwość doinstalowania dowolnych aplikacji z Androidem jest ogromnym plusem, rozszerza znacznie jego możliwości o np. słuchanie audiobooków za pośrednictwem bezprzewodowych słuchawek – sprawdziłem to, parując EasyTeka i instalując Audiotekę.

inkBOOK Prime z Aduioteką

Audioteka rządzi ;-)

Prawdziwy multimedialny kombajn z e-papierem. Trzeba mieć świadomość leciwej wersji zielonego robota i ograniczeń z wyświetlaniem dynamicznych elementów (e-Ink), które powoduje smużenie ekranu.

Jeśli chodzi o czas pracy e-czytnika, to jestem pod wrażeniem. Lekko ponad 2 tygodnie czytania i zabaw z różnymi aplikacjami to wynik bardzo dobry, a nie zapominajmy, że to jest Android.

Jakość wykonania polskiego produktu oceniam na bardzo dobry z minusem, nie zauważyłem dotąd skazy, zarówno na przednim panelu, jak i na tylnych pleckach. Zastrzeżenie mam do braku ramek (zrównane z ekranem), stanowiących w pewnym stopniu ochronę przed upadkiem czy przypadkowym klikiem na kolejne strony. Być może przesadzam, ale ostrożności nigdy za wiele i dlatego do Kindle’a mam kupione etui.

Kindle 7 2014

Czy polski produkt, zaprojektowany przez wrocławską firmę ma szansę na walkę z Kindle? Bynajmniej.

Ceną (ok. 550zł wg. Ceneo) również nie zawojuje, bo za porównywalną cenę mamy Kindle Paperwhite’a III wraz z dojrzałą infrastrukturą Amazona, którą wspiera większość polskich księgarni (wyślij do Kindle). Ale mając otwarty system operacyjny inkBOOK Prime stanowi ciekawą propozycję dla tych, którzy nie znoszą ograniczeń i chcieliby mieć do dyspozycji inne rozwiązania.

Wrocławska firma pokazała się z dobrej strony swoim topowym czytnikiem, ma szansę zawojować na polskim rynku z pomocą takich marek jak Legimi czy Audioteka, które w swoim ofercie mają szeroki wybór książek, zarówno w wersji elektronicznej, jak i głosowej.

Recenzje
Maps.me – czyżby najlepsza mapa offline?
Recenzje
Rowerowy upgrade w 2015
Recenzje
Sony Xperia Z1 – aktualizacja do 5.1.1
  • Kuc

    Ciekawy produkt. Nie wiedziałem, że jakaś polska firma robi czytniki i to na całkiem dobrym poziomie. Pewnie sam bym próbował sprawdzić jak głęboko grzebać można w tym Androidzie, ale to mogłoby się skończyć słabo :).

    Poza tym, spędzanie czasu poza firewallem bardzo mi się podoba. I jako czynność (szczególnie, jeśli chodzi o rower) i jako zwrot.

    • Z grzebaniem / optymalizacją to lepiej zostawic specjalistom, którzy zapewne wiedzą najlepiej na tym.

  • Mam w domu InkBooka (starszego, nawet nie wiem jaki model, ale ma fizyczne przyciski) i Kindle. I cholera, Legimi! Przy tym Kindle wydaje mi się bezużyteczne :(

    Nasz ma 2 lata i nic mu nie jest. Nie odstaje od konkurencji.

    • a jaki tam android stoi?

      • 4.2.2 :D łał.
        InkBook Onyx

        • czyli wersja przyzwoita. Generalnie miałem żal do LEgimi, ze wypuścili appki do Kindle’a i o nich szybko zapomniałem ;-)

          • Wiesz, no działa :D My Legimi wzięliśmy z czytnikiem, więc tu był problem z głowy, a ja się wcześniej już oswoiłam z czytaniem na telefonie. 5″ to nie jest jeszcze zajebiste doświadczenie, ale wystarczająco wygodne, żebym mogła tak czytać na co dzień ;) no i jutro nam stuknie 2 lata już z Legimi! :D

%d bloggers like this: