Konsument

Co poszło nie tak z najnowszymi smartfonami?


Za wszelką cenę chciałem uniknąć dywagacji na temat premier najnowszych i topowych modeli smartfonów za niebotyczne kwoty. Jednak ostatnio zacząłem na to wszystko zwracać uwagę i kurcze, do czego to wszystko zmierza? Czy rzeczywiście animowane emoji to jest właśnie rzecz, którą mocno pragnę? No chyba nie!

Premiery, które miały miejsce niedawno, zaczynają mnie przerażać; nie tylko pod kątem nowych technologii (a właściwie braku nowinek), ale też finansowym (boom 4-6 tysięcy?!). Oczywiście nic mi do tego, skąd i na co ludzie wydają pieniądze, ale myśląc realnie: można ogłupieć!

smartfonami

credit: https://stocksnap.io

Patrząc obiektywnie na to, co oferują dzisiejsze modele z high-end’owej półki, dochodzę do wniosku, że nie ma tam nic, co mogłoby mnie przekonać do wydania 2-3k zł na nowy i nieśmigany (albo ledwie nieśmigany) egzemplarz smartfona. Z drugiej strony, mając niezbyt miłe doświadczenia z nieudanymi zakupami, warto dołożyć kilka stówek i mieć dobry sprzęt na kilka sezonów.

Gabaryty urządzeń

Najbardziej przerażają mnie gabaryty urządzeń mobilnych i zaczynają one przypominać małe domowe patelnie, które za chwilę trzeba będzie pakować do specjalnych kabur / torebek damskich / męskich. Serio, do czego zmierzamy?

smartfonami

credit: https://stocksnap.io

Jeszcze szybszy procesor

Doskonale wiem, że smartfon często zastępuje domowego lapka, realizując szereg zadań, które jeszcze niedawno wymagały pracy na mocniejszym sprzęcie. Obróbka zdjęcia, a nawet wideo raczej standard, ale to wiem od 3-4 lat.

Jeszcze więcej RAMu

Osobiście nie mam nic przeciwko temu, aby urządzenia miały więcej pamięci operacyjnej na aplikacje działające w tle, nawigację czy odtwarzanie muzyki z serwisów streamingowych. Tylko co z tego, jeśli system i aplikacje są mniej wydajne, to i hiper zajebisty smartfon padnie ofiarom lagowania.

Jeszcze większy ekran

Powiedzmy szczerze, nie rozumiem sensu istnienia ekranów 4k w smartfonach. FullHD w zupełności wystarczy do większości codziennych zadań. Do specjalistycznych jednak przyda się mobilny laptop bądź stacja robocza.

A co z akumulatorem?

Jedną z wielu nowinek z premierowych telefonów jest możliwość szybkiego ładowania oraz bezprzewodowego. Ok, sam mam możliwość ładowania, zarówno w krótkim czasie, jak i bezprzewodowego w swoim SGS7.

smartfonami

credit: https://stocksnap.io

Ale kurcze odnoszę wrażenie, że zamiast wydłużyć czas pracy smartfonów, to go się skraca poprzez zwiększenie gabarytów, większą rozdzielczość ekranów (4K), większą ilość rdzeni i pamięci RAM. I to pomimo coraz to większej pojemności akumulatorów.

A mimo to, taki smartfon przetrwa ledwie 12-16h i wymaga noszenia przy sobie powerbanków.

Coś poszło nie tak

Kolejne nowości nie rozwiazują realnch problemów, związanych z wydajną pracą smartfonów, których czas jest zbliżony do czasu pracy używanego laptopa.

Emocjonowanie się nowymi filtrami, animowanymi kupami (przepraszam animoji) czy GIFami? Walka o każdy milimetr grubości urządzenia, podczas gdy z premiery na premierę telefony stają się coraz to większe gabarytowo – żeby nie napisać, idą w stronę w lapków?

Wiecie co? Marzy mi się smartfon wielkości Sony Xperia Z1 z bebechami SGS7.

Postscriptum

Do refleksji skłoniły mnie też wpisy WojtkaMichała; w podobnym tonie wypowiadają się o ostatnim Apple Special Event September 2017, w ramach którego odbyła się premiera iPhone X.

Link

  1. Wpis Wojtka na iMagazine
  2. Wpis Michała
  3. Nieudane zakupy: LG G4Xiaoyi Yi 4K
  4. Recenzja Samsung Galaxy S7
  5. Recenzja Sony Xperia Z1
Konsument
O pewnym ajfonie, który zniknął z paczki
Konsument
Zakupy rowerowe za granicą na przykładzie bikester.pl
Konsument
Internet bez limitu? To dobry żart!
  • Dziękuję za ten wpis ;-) Idealny do rozpoczęcia fali hejtu ale … jak zwykle coś mi nie wyszło. Czemu?
    Ostatnio na fali nowych premier, z tą Apple`a na czele, dyskutowałem ze znajomymi o nowych telefonach i doszliśmy do wniosku, że w sumie od jakichś 4 lat w telefonach nie zmieniło się zupełnie nic.
    W 5 calowym ekranie zmiana z 1920×1080 na dowolną inną wyższą wartość… nic nie zmienia jeśli nie przykładasz twarzy do ekranu. Poważnie mówiąc to ja muszę mieć telefon za blisko twarzy by dostrzec różnicę jeszcze starszą czyli 720p vs 1080p… może ślepy jestem ;-)
    Procesory/GPU/RAM – tak na dobrą sprawę to podobnie jak w PCtach… wyścig wydajności dla benchmarków i naprawdę najtopowszych kilku gier… a jednak układy sprzed 4 lat nadal działają dobrze, odpalają wszystko jak leci i z marszu, a na dodatek tak samo jak te nowe trzymają 12-16 godzin na baterii…
    Dla mnie obecnie jedynym bodźcem do wymiany telefonu na nowszy może być jego fizyczne uszkodzenie bo w kieszeni noszę konstrukcję wypuszczoną na rynek w Q2 2015 czyli mający dwa lata i kwartał technologicznie, a do dwóch lat posiadania brakuje mu z dwóch miesięcy. Zawiesił się… nie pamiętam czy mu się zdarzyło kiedykolwiek. Używam go “dość” intensywnie czyli zdjęcia, mnóstwo [ok 8-15GB/mc + to co po wifi] internetu, muzyka, youtube, strava, Ingress itp… i nawet nie trzyma krócej na baterii niż robił to te dwa lata temu.
    Podobne wnioski widzę u większości znajomych którzy mają telefony po 2, 3 czy 4 lata… fakt że mówię o topowych albo wersjach mini/lite topowych modeli producentów. Bo tam jednak przeważnie i aktualizacje i dopieszczenie początkowe jest wyższe niż jakichś średnich i tanich serii w których od pierwszego dnia często zdarzają się fakapy… i brzydkie słowa użytkowników.

    • Najbardziej mnie zdumiewają właśnie te kosmiczne rozdzielczości smartfonowych ekraników. Nawet przy przekątnej 6.2 cala nie widać żadnej różnicy między 300 PPI a 500 PPI. Równie dobrze mógłbym szukać różnic wizualnych między protonem a elektronem. Ale reklama to reklama, musisz mieć czym “zabłysnąć” przed konkurencją. Zadziwiające.

  • Ze wszystkim się zgadzam oprócz RAM-u – w przypadku, gdy jest go więcej, mniej aplikacji jest ubijanych przez Androida. Lagowanie właśnie się zmniejsza, bo OS – zamiast wystartować aplikację od zera – odmraża jej stan bezpośrednio z pamięci operacyjnej.

    A co do reszty, to cóż – skoro nie mogą (nie chcą?) niczego z bateriami zrobić, to szukają jakiegoś aspektu, który można sprzedać i zdeklasuje konkurencję, a’la megapiksele w cyfrówkach jakieś 10 lat temu. 6 rdzeni, to zawsze więcej, niż 4 u konkurencji i to działa na klienta.

%d bloggers like this: