Rowerowy świat

Subiektywna relacja z Bike Challenge 2017


Już w ubiegłym roku wiedziałem, że wezmę udział w kolejnej edycji kolarskiego wyścigu (Poznań) Bike Challenge 2017, który odbył się w minioną niedzielę (tj. 10.09.2017). Był to mój 3 wyścig, który ukończyłem z bardzo dobrym wynikiem, osiągając zakładane wcześniej cele. Czas dopełnić kronikarskiego obowiązku.

Bike Challenge 2017 to jedna z największych imprez kolarskich w Polsce, na której można było uzyskać kwalifikacje do przyszłorocznych Mistrzostw Świata z ramienia UCI.

Zmiana trasy Bike Challenge 2017

Organizatorzy sprawili niespodziankę, modyfikując trasę najdłuższego etapu i jednocześnie wydłużając go o 3-4km; czyli pro forma wyszło 120km z hakiem. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ uniknęliśmy niebezpieczeństwa, związanego z nawrotką na wysokości Łubowa. Jednocześnie trasa ta stała się bardzo atrakcyjna, bogatsza w pagórki, a więc stała się bardziej dynamiczna.

A czy bezpieczna? 

Mój Cel w Bike Challenge 2017

Głównym celem było poprawienie wyniku względem poprzednich edycji i zejście poniżej progu 3:30 h. Kapryśna pogoda sprawiła, że na horyzoncie pojawił się dodatkowy cel: dojechać bezpiecznie do mety, nawet kosztem przekroczenia czasowego limitu.

Kapryśna pogoda

Największą niewiadomą była wspomniana wcześniej pogoda. Delikatnie mnie rozczarowała i dała popalić gospodarzom, którzy musieli zmierzyć się ze sporymi problemami natury logistycznej; z jakichś powodów pojawiły się prawie 1.5-godzinne opóźnienia.

Bike Challenge 2017

Kiedy ??

Nie wiem jak inni, ale ja postanowiłem przeczekać pod dachem budynku multimedialnego, gdzie mieściło się biuro organizatora łącznie z depozytem. W międzyczasie spotkałem kilku znajomych, zrobiłem rozgrzewkę i udałem się się do sektora C, gdzie już była masa ludzi.

Przebieg mojej jazdy na Bike Challenge 2017

Początek wyścigu był kontrolowany z uwagi na liczne pułapki (tory, dziury, kanalizację, etc.), a peletony uformowały się dopiero na wschodnich krańcach stolicy Pyrlandii.

Pierwsza połowa – 01:40:11

Obawiałem się kraks, podcinania kół, zwłaszcza ich defektów. Zatem miałem taką strategię: trzymać się koła peletonu, ale być na tyle daleko, by móc szybko zareagować. 

bike challenge 2017

Pierwsze kilometry w deszczy // foto: Robert Dakowski (flickr)

Pierwsza połowa trasy przebiegła sprawnie, bardzo szybko i bez niespodzianek; 60 km pokonałem w czasie 1:40:11, czyli jakieś 36.60 km/h. Minąłem Kłecko i czekającą na rynku najwierniejszą Kibickę. ;-) 

Druga połowa

Druga połowa zaczynała się wyśmienicie, trzymałem się ogona peletonu, dając zmiany na przodzie po to, by reszta mogła odpocząć i tak na zmianę.

Niestety na 95-km zaczęły się skurcze prawego mięśnia dwugłowego i musiałem pożegnać się z przodującym peletonem. W międzyczasie jechałem wolniej (ze względu na wiatr), ale też starałem się odpoczywać i rozluźniać skurcze.

Dogonił mnie następny peleton, pod który się podpiąłem i dzielnie w dużej grupie dociągnąłem aż do Ronda Śródki. Tam nastąpiła mała bombka i … musiałem na chwile stanąć z uwagi na ten wcześniejszy skurcz, jednak po chwili zacząłem nadawać tempa w kolejnym peletonie i razem z nimi dojechałem do samego końca.

bike challenge 2017

W drodze do mety // foto: Robert Dakowski (flickr)

Finiszując na mecie, dogoniłem 2 innych szosowców na ostatnich metrach niczym Kwiato ;-)

Bike Challenge 2017

Czas zwyciężcy tegorocznej edycji robi wrażenie

Finisz na Bike Challenge 2017

Udało się. Wg Garmina / Stravy 3:26, a wg organizatora 3:24:58,70,

czyli pełen sukces! Odstawiając rower do strefy parkingowej – strzeżonej przez ochroniarzy – zszedłem do strefy finiszera, uzupełniając elektrolity i … spalone kalorie.

 

Organizacyjne wtopy Bike Challenge 2017

Zacznijmy od niezbyt przyjemniej strony.

Strefa Finiszera – największe rozczarowanie

Sęk w tym, że nie było czym je uzupełnić. Poza wodą, izotonikiem, czy piwem, do dyspozycji były: drożdżówki, banany i jabłka.

Bike Challenge 2017

Przed wejscie do Strefy Finiszera

Nic ciepłego, nic co przypominałoby zeszłoroczne tortille, czy burgery sprzed 2 lat. Organizacyjna porażka. Oczywiście, do dyspozycji były foodtracki, ale te zaczęły zwijać interes z uwagi na późną porę. Naprawdę nie oczekiwałem zbyt wiele, wystarczyłby makaron, gorąca herbata. 

Może za niska opłata?

W temacie opłaty startowej powiem krótko: 100zl jest kwotą optymalną, ale 200zł jest przesadą. W opłacie startowej zawarto koszty uczestnictwa, koszulki, worka, wody na trasie i wreszcie bufetu, a także pokrycie kosztów zatrudnienia ochrony i zabezpieczenia.

Zestaw startowy – to może w przyszły roku wydrukuję sam?

Zestaw startowy w tym roku został mocno okrojony praktycznie z każdego dodatku. O ile w zeszłym roku dali żele, owsiankę czy batona oraz bidon, to w tym roku nie było nic.

Bike Challenge 2017

Okrojony zestaw

Zapomniałem o rękawkach, ale w latach ubiegłych był buff i czapka oraz parę gratisów, bonusów do wykorzystania w zakupach internetowych.

Strefy z wodą – oj tak miało nie być

Jeszce w temacie pożywienia, to mam uwagi do lokalizacji i ilości punktów z wodą i jedzeniem na trasie.

W tym roku było ich 2, co było wystarczalne (przynajmniej dla mnie przy takiej pogodzie), ale lokalizacja pierwszego punktu była bardzo niefortunna. Znajdował się on na uboczu, na nieutwardzonym terenie i co gorsza, przed samym podjazdem za Kiszkowem. Był słabo oznaczony, niebezpieczny dla pędzących uczestników, co zresztą mogą potwierdzić ci, którzy tam zajechali i stracili cenne minuty.

Kolejny punkt, zlokalizowany na 100.kilometrze był już lepiej widoczny, ale niepotrzebnie ograniczony pachołkami, które mogły stwarzać – o grozo – większe zagrożenie, niż kolarze.

Komunikacja na Bike Challenge 2017 – nie tylko FB człowiek żyje

Doczepię się też komunikacji na imprezie, w kontekście opóźnienia. O ile osoby odpowiedzialne za kanał FB/Messenger działały dobrze, o tyle w strefie zawodników zabrakło prostych przekazów odnośnie startu, opóźnień itp. Czyli takiego wodzireja, który by na scenie ze Skodą w tle mógł poprowadzić całą imprezę.

Wielkie dzięki

Dosyć narzekania.

Największe brawa należą się osobom od organizacji, zabezpieczeń trasy, a przede wszystkim wolontariuszy, bez których impreza by się nie udała. Szacunek należy się też ratownikom, którzy opiekowali się poszkodowanymi w trakcie kraks – choć wiem, że w niektórych przypadkach karetki dojeżdżały dużo później.

Wielkie brawa dla Was.

Udział w przyszłym roku pod znakiem “?”

Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy wezmą moje i innych uwagi przy organizacji przyszłorocznych edycji. Po ilościach komentarzy, jakie widnieją na stronie FB można było wywnioskować jedno: ktoś chciał mocno na nas zarobić.

Bike Challenge 2017

Pamiątkowe medale – środkowy to jakiś trefny :/

W zasadzie nie jechałem dla dwóch drożdżówek czy banana, ale po to żeby poprawić wynik i pościgać się na znanej mi trasie.  Jednak gdybym wiedział, że bufet jest tak mocno okrojony, to przygotowałbym się do tego znacznie lepiej niż spędzić cały dzień na kanapkach, które zrobiła dla mnie moja Asia.

Bike Challenge 2017

W oczekiwaniu na powrotny pociąg

Ale pod znakiem zapytania jest mój przyszłoroczny udział w wyścigu, bo choćbym dobrze życzył Organizatorom, to z roku na roku jest niestety coraz gorzej.

Suma sumarum, wyszło bardzo dobrze pod kątem osiągnięcia celów :)

Poprzednie edycje

Bike Challenge 2016

Poznań Bike Challenge 2015

Linki

Serdeczne podziękowania dla uroczej Pani , która mimo niesprzyjającej pogody robiła zdjęcia zawodnikom a następnie te zdjęcia są udostępniane za darmo do prywatnych kolekcji.  

 

Lifestyle
Rowerzysto, ty batmanie!
Rowerowy świat
Rowerowe EDC – Co radzi Dorota z MambaOnBike.pl
Poradnik
Darmowe mapy do GPS
%d bloggers like this: