Niedosłuch

Implanty słuchowe – decyzja, której nie jeszcze nie podjąłem


Postanowiłem wnieco odświeżyć temat implantów słuchowych, o którym pisałem w ostatnim kwartale 2015 roku. Decyzja, o której wówczas wspominałem, nadal nie została podjęta i nie zamierzam tego stanu zmieniać w perspektywie kilku najbliższych lat.

Dołączyłem do grupy

Aby pozostać w kontakcie z osobami o podobnie złożonych problemach, postanowiłem dołączyć do fejsbukowej grupy dyskusyjnej, w której znajdują się nie tylko osoby z implantami, czy z aparatami, ale często też rodzice dzieci z takimi problemami.

To był strzał w 10, bo w ten sposób zmierzyłem się ze światem osób głuchoniemych i niedosłyszących, z ich codziennymi problemami, funkcjonowaniem w społeczeństwie i oczywiście sprawami stricte technologicznymi.

Każdy z nas to inna bajka

Zdaję sobie sprawę, że każdy z nas jest inny, ma swoją unikalną naturę czy predyspozycje. Dlatego (często tak jest) historia jednej osoby z udanym wszczepem implantu wraz rehabilitacją nie będzie tożsama z drugą, która pomimo udanej operacji, nie radzi sobie z rehabilitacją.

Choć zasygnalizowałem te problemy już w 2015 roku, to nie zdawałem sobie sprawy ze skali problemów, jakie temu towarzyszą.

Nie spodziewałem się, że poziom trudności, problemów, z jakimi zmagają się implantowani, jest tak duży przy dzisiejszych technologicznych możliwościach. Jestem zszokowany, a zarazem zawiedziony takim obrotem sytuacji.

Aspekt technologiczno-rynkowy

Jestem przerażony technologicznym zacofaniem sprzętów medycznych, jakimi są właśnie procesory.

Wysoki poziom zawodności sprzętu

Nie ma dnia, aby ktoś na grupie nie napisał o typowych uszkodzeniach podzespołów (rożki, kabelki, magnesy), na które trzeba czekać miesiącami, bo firmy produkujące je mają ograniczoną produkcję (specjalistyczny wąski rynek rozdaje karty).

Wysoki poziom awaryjności sprzętu generuje koszta, kilkakrotnie większe niż w przypadku aparatów słuchowych. Dlatego w kuluarach mówi się, że zaraz po wymianie sprzętu warto wykupić ubezpieczenie na wypadek uszkodzenia bądź zagubienia.

Zamknięty rynek procesorów

Rynek procesorów jest wąski i niszowy, a tym samym bardzo drogi, na którym monopol mają konkretne firmy (łatwo policzyć je na palcach). Przypomina mi to wczesne lata 90te, wówczas to przy szpitalach działały prywatne jednostki zajmujące się obsługą zaaparatowanymi pacjentami. Z rodzicami jeździłem do Poznania z każdą pierdołą, kupić specjalne baterie lub akumulatorki, czy zamówić wkładki do aparatów.

Dziś rynek aparatów słuchowych jest bardziej otwarty, przystępny dla przeciętnego Kowalskiego i nie trzeba czekać z wizytą u protetyków.

Specjaliści

To protetyk jest dla ludzi, a nie ludzie dla protetyka, dlatego chwalę sobie współpracę z „moimi” protetykami, do których mam ogromne zaufanie, co zdecydowanie ułatwia mi podjęcie decyzji w kilku większych / mniejszych aspektach. A co najważniejsze, to są na wyciągnięcie ręki, bo wystarczy zadzwonić / napisać sms z prośbą o ustalenie wizyty.

Tego samego nie da się napisać o technikach, którzy są odpowiedzialni za konfigurację procesorów implantowych. Ilekroć czytałem o sytuacjach, że w ośrodkach takich jak Kajetany czy Poznań nie ma miejsc / kolejka została wyczerpana. I droga się zamyka. Można odwiedzić inne placówki w Polsce, pójść prywatnie i cokolwiek załatwić, ale nie jest to takie proste jak w przypadku aparatów słuchowych.

Aspekt finansowy

Niestety, finanse to element w tej całej układance, który odgrywa ważną rolę decyzyjną.

Państwo daje raz na 5 lat

Co do zasady, Państwo refunduje koszty implantacji jednego ucha raz na 5 lat – wedle aktualnych przepisów. To samo jest z moimi aparatami, ale finansowo jest to ogromna przepaść (w granicach 20 000 – 60 000 zł), dlatego też z dużą dozą ostrożności podchodzę do rewelacji, jakie „sprzedają” mi lekarze w trakcie wizyt laryngologicznych.

Pan tu nie stał

Kolejny fakt to długie kolejki na wymianę sprzętu, którą trzeba przeprowadzić w specjalistycznych ośrodkach. A każdorazowa zmiana wiąże się z wizytami w celu dostrojenia sprzętu.

Koszty utrzymania

Wysoki wskaźnik awaryjności generuje wyższe koszty utrzymania, do którego minimalnie dokłada się Państwo. A nie, nie ma specjalnych ulg dla osób z niedosłuchem czy głuchotą (poza rentami) i trzeba sobie jakoś z tym poradzić.

Dochodzi kwestia wykupienia ubezpieczenia, które pokrywa ewentualne uszkodzenia / wymiany podzespołów; mówimy o wydatku 500-1000 zł na rok.

Kolejna rzecz to baterie, które nie dość, że kosztują więcej niż zwykłe do aparatów, to ich ilość jest większa – na jeden procesor przypadają 3 baterie. Ponadto, działają one krótko (bo 2 dni). Wtedy 100-200 zł na miesiąc chyba nie wystarczy.

Podsumowując

Aktualnie mam się dobrze, nie muszę w trybie pilnym mieć zabiegu, a aparaty, które posiadam od zeszłego roku, dają radę z dużym ubytkiem słuchu.

Także, jeszcze trochę poczekamy.

Wielokrotnie podchodziłem do napisania tego wpisu, ponieważ temat implantów słuchowych, jak również niedosłuchu, jest niezwykle trudnym, bardzo intymnym. Z drugiej strony jest wart poruszenia na łamach tego bloga i innych mediów, o czym świadczą posty na grupie czy maile, które docierają do blogowej skrzyneczki od Czytelników o podobnym do mnie profilu, za co serdecznie dziękuję.

Linki

Niedosłuch
EasyTek – kolejny pilot do aparatów słuchowych
Niedosłuch
Czas na nowe aparaty słuchowe
Niedosłuch
Implant ślimakowy

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Natalia Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natalia
Gość
Natalia

Dla wielu implant to jedyna możliwość, aby móc porozumiewać się ze światem. Oczywiście szanuję Twoje zdanie i zgadzam się z tym, że w kwestiach finansowania i skrócenia kolejek powinno się szybko coś zmienić. Jednak większość osób (sama do nich należę), które zdecydowały się na implanty są z nich zadowolone. Ja bym wręcz powiedziała, że technika z roku na rok jest coraz bardziej zaawansowana. Co trochę pojawiają się nowe rozwiązania, aplikacje, dodatki i inne bajery. Mój procesor Cochlear również ubezpieczyłam tak na wszelki wypadek, bo nigdy nic nie wiadomo. Mimo że nie mam w tym momencie żadnych problemów to jest to tylko urządzenie i czasami ma prawo się zepsuć. Pozdrawiam

%d bloggers like this: