Rowerowy świat

Rowerowe podsumowanie zimy – subiektywny raport mniejszości


Skoro mamy już wiosnę (astronomiczną i kalendarzową), to czas na rowerowe podsumowanie zimy, zawierające aktywność związaną głównie z dojazdem do pracy (troszkę na dokrętkę).

Rowerowe podsumowanie zimy: dlaczego warto jeździć rowerem zimą?

Z definicji jestem rowerzystą całorocznym, a więc jeżdżę niemal bez przerwy, niezależnie od pory roku i warunków atmosferycznych. Oczywiście w granicach rozsądku, bez istotnego zagrożenia dla własnego życia, ale o tym za chwilę.

Rowerowe podsumowanie zimy

Posiadam samochód, a do pracy mam jakieś 6-7 km, więc ekonomicznie opłaca się dojeżdżać rowerem. Jadąc autem, często na swojej trasie „zaliczam” korki, więc czas dojazdu do pracy znacznie wzrasta (przeważnie do 20 min) i robią się z tego niezłe koszta utrzymania, które mieszczą się (jednak) w granicach akceptowalnych wydatków.

Rowerem takich problemów nie mam, ale podobny dystans pokonuję w granicach 30 minut w zależności od warunków atmosferycznych i drogowych, bo niestety drogowców zima dość często potrafiła zaskakiwać, niezmiennie odkąd pamiętam.

Jak przygotować się do jazdy zimą?

Wyjście poza strefę komfortu

Kołczingowy frazes wszędzie się przebije – nawet tutaj, gdy dotyczy poruszania się rowerem zimą… ale zgadzam się z nim w 100%. Większość ludzi unika jakiejkolwiek aktywności zimą, zwłaszcza gdy jest srogi mróz, śnieg sypie niemal cały dzień, a w domu jest przytulnie i sucho.

Rowerowe podsumowanie zimy

Doskonale rozumiem. Jeszcze kilka lat temu zamykałem rower na 4 spusty w garażu i dopiero wiosną go odkurzałem i przygotowałem się do sezonu rowerowego. Nie wyobrażałem sobie wtedy, że mam jeździć rowerem zimą po śniegu, bo właśnie przerażały mnie warunki na zewnątrz, brak odpowiedniego ubioru czy sprzętu.

Ubiór

O ubiorze szerzej pisałem miesiąc temu – link znajdziecie poniżej – więc nie będę na nowo wałkował tego tematu. Ale przypomnę kilka podstawowych zasad: ubieraj się na cebulkę, zapomnij o bawełnie, noś czapkę / kominiarkę, Nie zapominaj o rękawicach i stopach i na Boga – bez kasku nie ruszaj.

Nie jest łatwo zapamiętać te wszystkie zasady od razu, ale zapewniam Was, że z biegiem czasu wejdzie to tak w krew, że z automatu dzień wcześniej będziecie przygotowywać się do jazdy.

Rowerowe podsumowanie zimy

Ciuchy i buty, termos do picia, kremy nawilżające i do ochrony przed zimnem no i przegląd technicznych roweru, to są bardzo ważne sprawy.

Techniczne aspekty

Przed każdym treningiem czy wycieczką rowerową należy dokonać szybkiego przeglądu technicznego roweru, w szczególności ciśnienia w oponach, hamulców oraz napędu. To pozwoli uniknąć przykrych sytuacji, choćby konieczności wymiany dętki przy -10°C, naprawy niedziałającego hamulca czy przerzutek.

Komponenty rowerowe szybciej się zużywają, więc trzeba liczyć się z koniecznością generalnego przeglądu na wiosnę (co i tak większość z nas robi).

Ciśnienie w oponach warto mieć niższe, blisko minimum z uwagi na lepszą przyczepność kół po lodzie czy śniegu, co ułatwi jazdę i pozwoli uniknąć problemów na drogach.

Rowerowe podsumowanie zimy

Oświetlenie zimą to absolutne minimum, najlepiej z dobrej średniej półki; nie warto oszczędzać, bo rowerzysta musi być widoczny zarówno z przodu, jak i z tyłu. Baterie / akumulatorki szybciej niż zwykle się rozładowują, warto zaopatrzyć się w zapasowe. Nie warto być Batmanem – nie jest to szczególny powód do dumy. Czysta głupota, skrajna nieodpowiedzialność i zagrożenie dla siebie oraz otoczenia.

Rowerowe podsumowanie zimy

Z dodatkowych akcesoriów warto zaopatrzyć się w błotniki na przód i na tył z możliwością szybkiego (de)montażu, dzięki czemu do pracy czy do domu dojedziemy w nienagannym stanie. Osobiście nie lubię, jak coś leci spod przedniego koła, a tyłek jest cały mokry od błota, dlatego niemal przez jesienno-zimowy okres mam założone właśnie błotniki w MTB. W szosie też mam błotniki; stricte kolarskie, jak chociażby ass-savery na tyle (nazwa zobowiązuje), na przodzie przyczepione do ramy zapożyczone z MTB (face-saver ?). Nie każdemu to pasuje, ale liczę się tylko ja.

Technika jazdy

Jazda rowerem zimą nie jest żadną filozofią i naprawdę podstawowe umiejętności są wystarczające. Ale trzeba mieć na uwadze, że pod cienutką warstwą śniegu jest zmarznięty lód, a to okazja do utraty kontroli nad jednośladem. Dużo większym problemem jest pośniegowe błoto, zmarznięte koleiny czy bryły roztopionego śniegu, bo jakiegokolwiek zderzenie z nimi psuje całą zabawę.

Rowerowe podsumowanie zimy

Trzeba umieć jeździć przewidywalne, w szczególności przy zmianach kierunku jazdy. Wielokrotnie dupsko uratowała zasada ograniczonego zaufania wobec wszystkich uczestników ruchu drogowego, a w szczególności pieszych. Umiejętność hamowania (zwłaszcza przednim kołem) przyda się, bo gwałtowne naciśnięcie hampli na niepewnym podłożu to niemalże 99.99% gwarancji zaliczenia OTB na oczach kierowców i pieszych.

Jeśli poruszam się drogą publiczną, to robię to, jadąc środkiem mojego pasa:

  • dla własnego bezpieczeństwa (bo przy krawędziach jest najwięcej niespodzianek);
  • lepszej widoczności – kierowcy muszą wyhamować i poczekać na odpowiedni moment wyprzedzenia;
  • lepszego dystansu przy wyprzedzaniu – rzadko zdarza się, że kierowca zachowa min. 1 metr.To nic, że trąbią i gestykulują. I tak nie poruszają szybciej niż ja w mieście. Z chodników korzystam niezwykle rzadko, głównie ze względu na nieprzewidywalność zachowań pieszych, którzy mają pierwszeństwo.

Jakiś czas temu odkryłem ciekawy protip: zwiększenie kadencji i utrzymanie stałej prędkości jazdy (niższej niż w cieplejszych miesiącach) ułatwia jazdę zimą. Kadencja, czyli szybciej kręcenie pedałami na miękkich przełożeniach rozgrzewa organizm i utrzymuje temperaturę ciała przez całą aktywność.

Jest jeszcze jedna zaleta: pozwala utrzymać równowagę w najmniej spodziewanych sytuacjach.

Po sezonie

Z zimą jeszcze się nie pożegnaliśmy na dobre, ale można po części podsumować cały ten mój okres. Polubiłem jazdę zimą, ponieważ temperatury były na tyle stabilne, że mogłem odpowiednio dobrze się ubrać, a tym samym nie przeziębić organizmu. Porównałbym to do morsowania zimą, ale od razu zastrzegam, że nie mam doświadczenia.

Jednym słowem zahartowało mnie na tyle, że przy dodatniej temperaturze mam problem z przegrzaniem organizmu i przez co nie przepadam za przejściowymi okresami.

Rowerowe podsumowanie zimy

Jak już wspomniałem, komponenty rowerowe zimą mocno się zużywają – zwłaszcza hamulce i napęd – to też na wiosnę trzeba zaplanować konkretny przegląd. Na chwilę obecną wiem, że metaliczne klocki hamulcowe są do wymiany i trzeba przesmarować piasty (a przynajmniej zajrzeć do wewnątrz i zbadać, czy nie ma tam szlamu zamiast smaru). Napęd po miesiącu jazdy w różnych (skrajnych) warunkach został ogarnięty, a większych problemów nie zauważyłem. Z kolei pojawiły się jakieś ślady żłobień w dolnych tylnych widelcach; możliwe, że nie ma to związku z zimą, a sprawcą jest za szeroka opona.

Rowerowe podsumowanie zimy

No właśnie, zastanawiałem się nad oponami zimowymi (ba nawet takie pytanie zadali znajomi) i nie byłem pewny, czy właśnie chcę takie z kolcami. Zima w Wielkopolsce w przeważającej części jest sucha, czasem popada raptem 2-3 dni na cały okres. W górach taki zakup miałby sens, ale tutaj? Podobne rozważania mam odnośnie FatBike’ów, które może i fajnie wyglądają i mogą być przydatne, ale niestety są totalnie niepraktyczne w stosunku do mojego krossa (29er) o szerszych oponach.

Rykoszetem oberwała moja ulubiona rowerowa kurtka przeciw -deszczowa -wiatrowa w oczojebnym kolorze. Brud, który powstał w wyniku codziennych dojazdów rowerem (jesienią i zimą), został utrwalony na decathlonowym produkcie na zawsze. Niestety, to jest właśnie efekt zanieczyszczonych dróg od smaru, paliwa i Bóg wie co jeszcze. Niemniej pozostanie na kolejny sezon, jako kurtka do zadań specjalnych.

Rowerowe podsumowanie zimy

No i wreszcie, zachowanie kierowców pozostawia wiele do życzenia. Przeraża mnie, jak większość bywa lekkomyślna, wyprzedzając na zapałkę / na trzeciego / bez zachowania odpowiedniego odstępu. Piesi też niczego sobie, przechodząc na przejściu dla pieszych bez upewnienia się, że nie jedzie żaden samochód czy rower.

Reakcja rowerzysty (podobnie jak kierowców) jest opóźniona w takich warunkach, droga hamowania znacznie się wydłuża (pomijając fakt poślizgu, etc). Rowerzysta taki jak ja musi uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości, być przewidywalny i … nie ufać zbytnio otoczeniu.

Zjawisko smogu nie jest mi obce od kilku sezonów i „truciciele” całkiem nieźle dymią na siebie i sąsiadów. Ale czy cokolwiek to zmieni? Nie. Czy maski pomogą? Mogą, ale są zbyt oporne i zbyt ciężkie na takie dojazdy do pracy.

Rowerowe podsumowanie zimy

Rowerowe podsumowanie zimy – było zajebiście

Miałem w planach takie podsumowanie w formie wpisu, w którym podzielę się z moimi Czytelnikami spostrzeżeniami odnośnie jazdy rowerem zimą i mam nadzieję, że oprócz mnie, ktoś jeszcze z tego będzie miał korzyść.

Rowerowe podsumowanie zimy

Po to robię? Bo blog, to nie tylko opisy testów czy recenzje, współpraca z partnerami, ale także moje osobiste przemyślenia i pomysły, tak #kupamieci, by nie zapomnieć. Mimowolnie jakiś czas temu rozpocząłem wpisy podsumowujące najmniej korzystne dla rowerzysty okresy, ale tym samym jedne z najpiękniejszych, trudno dostępne dla tych, którzy dojeżdżają do pracy samochodami, bądź środkiem komunikacji miejskiej.

Do napisania w przyszłym zimowym sezonie.

Rowerowe podsumowanie zimy

Jeśli macie jakiekolwiek pytania, chcecie podzielić się własnymi doświadczeniami, to zapraszam do komentarzy.

Linki

Niniejszy wpis stanowi podsumowanie mini serii dotyczącej rowerowej zimy. Mowa o „W co się ubrać na rower jesienią i zimą” oraz podsumowanie wielotygodniowych testów budżetowych butów SPD na zimę. Przywołałem też wpis sprzed kilku lat o rowerowych batmanach, z pewnością czeka nas wysyp takich osobników na rowerowych ścieżkach.

Oświetlenie zimą, to często podstawowa rzecz, a ja nie oszczędzam na nich. W zeszłym roku przetestowałem oświetlenie do szosy na przódna tył; o MTB nie zapomniałem, bo poleciłem Sigmę Lighster wraz Mactronic Wall-E.

Błotniki nie muszą być powodem do wstydu, jeśli ma się Simpla Hammer 2 SDE (do MTB – to już ich 4 czy 5. sezon) albo szosowe Ass-Savery i przednie „face-savery” kupione za niewielkie pieniądze u Francuza. Wspólną cechą charakterystyczną błotników jest szybki montaż on-demand.

No i wreszcie – nie zapominajcie o kasku.

Poniżej kilka fajnych wspomnień minionej zimy

Rowerowy świat
Rowerowe EDC – Mikołaj Szewczyk z bloga Trzymaj Koło
Rowerowy świat
Rowerem wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku R10
Rowerowy świat
Two Nav Ultra

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Michał Górka Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michał Górka
Gość
Michał Górka

Mimo wszystko dobrze, że mamy już wiosnę. :)

%d bloggers like this: