Blogosfera

Wywiad w lokalnej prasie


Dwa tygodnie temu zostałem poproszony o wywiad dla lokalnego tygodnika, a motywem przewodnim – jak żeby inaczej – był rowerowy świat. Dziś przedstawiam Wam wywiad ze mną, jaki ukazał się na łamach Wiadomości Wrzesińskich.

 

To nie był pierwszy wywiad, jaki udzieliłem panu Damianowi Idzikowskiemu z Wiadomości Wrzesińskich  odnośnie rowerowej tematyki. Niestety nie zachowało się ani papierowe, ani elektroniczne wydanie pierwszego wywiadu, a nie chcąc popełnić tego błędu, poniżej zamieszczam skan zarówno pierwszej (okładkowej) strony, jak i właściwej (na pół strony) z moimi zdjęciami.

Moje wypowiedzi

Za zgodą redakcji WW zamieszczam skany wydania z dnia 13/04/2018 – czekałem cały czas na wersję elektroniczną i niestety się nie doczekałem. W końcu jestem znanym wrzesińskim blogerem i rowerzystą, prawda? Hehe

Pozytywnie zaskoczenie

Byłem zaskoczony niektórymi pytaniami dziennikarza, bo dotyczyły faktów, wyciągniętych z tego bloga. A zdziwienie bierze się stąd, że rzadko kiedy mam do czynienia z osobami, które zrobiły research na temat bloga (tendencja niemal bezbłędnie powtarza się wśród marketerów, reklamodawców bądź agencji szukających osób do współpracy).

To się szanuje.

Szerszy (nieoficjalny wywiad)

Niestety, zgodnie z przewidywaniami, odpowiedzi moje zostały odpowiednio skorygowane przez redakcyjnych korektorów, ale najważniejsze, że sens wypowiedzi został zachowany i ostateczny format został przeze mnie zaakceptowany. Postanowiłem zamieścić kompletne odpowiedzi, które zostały wysłane w mailu do dziennikarza.

Myślę, że będzie warto.

Damian Idzikowski (WW): Na swoim blogu piszesz, że starasz się jeździć po 300 – 400 km tygodniowo. Faktycznie Ci się to udaje?

Dla tak wprawionej osoby, jak ja, pokonanie 250 – 400km tygodniowo jest realnym celem. Jednakże wszystko zależy od planów (nie tylko moich, ale także najbliższych) i rzecz oczywista – od pogody. Przez cały rok staram się nie schodzić poniżej 120-150 km (nawet zimą), ale w najcieplejszych tygodniach roku 250km to dla mnie minimum.

WW: Jak utrzymujesz motywację do tak dalekich wypadów i regularnej jazdy?

Jak się ma bakcyla na rower, to regularność jazdy jest bardzo przyjemną sprawą. A niemal każdego dnia jest okazja, aby wsiąść na rower – choćby do pracy, do rodziny czy nad jezioro. Trzeba tylko chcieć, kochać kolarstwo i mieć sprawdzony rower. W temacie dalekich wypadów to nigdy nie zastanawiałem się nad motywacją, bo traktowałem to jako przygodę i chęć sprawdzenia się w takich rzeczach.

Jak wybierasz swoje trasy i jaka była ta najtrudniejsza?

Długie trasy staram się opracowywać na podstawie informacji, jakie można znaleźć w sieci. I tak w przypadku jednodniowej wycieczki nad morze, to często wybieram mniej ruchliwe trasy (najczęściej gminne i powiatowe drogi), dzięki czemu mam okazję zobaczyć unikatowe krajobrazy, historyczne miejsca, do których nie dotarłbym np. samochodem.

Natomiast w kwestii górskich wycieczek (zarówno mtb, jak i szosą), to najczęściej korzystam ze sprawdzonych tras dostarczonych przez innych (można znaleźć w serwisie Strava, Endomondo, Mojrower czy Traseo), ale czasem modyfikuję je pod siebie, wgrywam do rowerowego komputerka i tyle mnie było.

Wolisz jeździć sam czy w towarzystwie?

Wychodzi na to, że pół na pół, ale to zależy od kilku czynników, chociażby dystansu, tempa, czasu i celu wyprawy. Na wspomnianej wcześniej jednodniowej wyprawie nad morze, najczęściej wybierałem się sam, bo nie każdemu pasował wakacyjny termin, a także długość trasy, a ja po prostu chciałem jechać. Podobnie było z moją nadmorską wyprawą wzdłuż Bałtyku, którą pokonałem solo, z czego jestem dumny.

Z drugiej strony, w towarzystwie jeździ się lepiej. Mam zaufanych przyjaciół i rowerowych znajomych, na których można polegać i z którymi chętniej wybieram na wyprawy, treningi czy kolarskie ustawki.

Warto poszukać, czy w naszej okolicy nie ma jakiejś nieformalnej grupy kolarzy, czy zapalonych mtb, którzy spotykają się regularnie co tydzień i wspólnie objeżdżają okolice. Dodam, że w naszym mieście takie grupy istnieją – wystarczy dobrze poszukać choćby na FB.

Co możesz polecić dla początkujących rowerzystów – jakie miejsca i trasy? Co jest warte uwagi w granicach powiatu wrzesińskiego?

Powiat Wrzesiński skrywa w sobie wiele pięknych miejsc, do których warto od czasu do czasu zawitać, zwłaszcza do jej południowej części – na skraju Szwajcarii Czeszewsko-Żerkowskiej, wraz z pięknie meandrującą Wartą. W tej części warto skorzystać z umocnionych wałów, rozpoczynających od przeprawy promowej, a kończących w Czeszewie. A dalej asfaltem do Pyzdr i znów wałami do Białobrzegu.

Dla osób, które szukają wyzwań, polecam objechać zapomniany Pierścień powiatu wrzesińskiego, czyli dookoła powiatu wrzesińskiego (po mojemu ring wrzesiński). Trasa średnio zaawansowana, licząca niecałe 150-160 km (w zależności od wariantu), którą można podzielić na etapy (dla rodzin), a także zdobyć za jednym razem.

Gdybyś mógł jutro wybrać się na dowolną trasę na świecie, to gdzie by to było?

Trudno jest wybrać tylko jedną trasę i to na całym świecie. Jeśli chodzi o Polskę, to skorzystałbym z trasy dookoła Tatr oraz Karkonoszy – lubię góry i lubię wyzwania. Poza Polską, to chętnie wybrałbym jedną z wielu wymagających tras na Gran Canaria z pięknymi tarasami widokowymi.

W jakich najgorszych warunkach pedałowałeś (zarówno jeśli chodzi o drogę jak i pogodę)?

Jedną z niezapomnianych tras, która dała mocno w kość, był pierwszy jednodniowy wypad nad morze, do Trójmiasta. Pech chciał, że zmierzyłem się z jednym z największych upałów w 2015 r., a trasa nie była łatwa z uwagi na znaczne pofałdowane tereny Kaszub – lasy dawały chwilowe ukojenie, ale suchość w lesie, na polnych i lokalnych drogach dawały w kość. Pomimo takich przykrych atrakcji, dojechałem do Gdańska i przywitałem się z morzem – to niesamowite uczucie satysfakcji zrealizowanego celu.

Z jakimi problemami najczęściej masz do czynienia na trasie?

Najczęściej spotykam się z niską kulturą wśród uczestników ruchu drogowego, kiepską infrastrukturą rowerową (już nie wspominając o normalnej), a także z brakiem rozwiązań dedykowanych dla rowerzystów, chociażby parkingami rowerowymi z możliwością przyczepienia roweru do stalowych stojaków w kształcie odwróconej litery U (nie wyrwij-kółek).

Jeżdżąc tak dużo chyba musiałeś mieć sporo niebezpiecznych momentów? Czy takie doświadczenia Cię nie zrażają do jazdy?

Oj tak, miałem, mam i będę miał do czynienia z niebezpiecznymi zdarzeniami z powodu bardzo niskiej kultury uczestników ruchu drogowego; nagminne wyprzedzanie na ‚trzeciego’ (tzw. na gazetę), nieuzasadnione klaksony i wyzwiska ze strony kierowców – pierwsze z brzegu przykłady.

Niestety stwierdzam, że i rowerzyści też prowokują do takich niebezpiecznych sytuacji swoją niewiedzą o PoRD (jazda ulicą / lewą stroną, brak sygnalizacji kierunku jazdy etc.), czy bycie batmanem (jazda bez oświetlenia).

Inna kwestia to stan polskich dróg, pozostawiający wiele do życzenia i generujący masę przykrych zdarzeń jak np. wywrotki. W naszym powiecie jest kilka odcinków, które wołają o pomstę do nieba, chociażby między Nowym Folwarkiem a Noskowem (odcinek leśny) czy drogi wiejskie w okolicach VW (uległy poważnej degradacji w związku budową fabryki i infrastruktury).

Nie zniechęcają mnie do dalszej jazdy. Wręcz przeciwnie, dzięki doświadczeniom nabytym na wcześniejszych wyprawach i treningach, mogłem uniknąć niebezpiecznych sytuacji, które mogłyby się skończyć niezbyt mile dla mnie. Kieruję się świętą zasadą ograniczonego zaufania i przewidywalnością zdarzeń na drodze, a to w połączeniu z doświadczeniem z trasy, stanowi niewidzialną tarczę ochronną dla rowerzysty.

Jaki będzie Twój najbliższy wypad?

Konkretnego wypadu w najbliższym czasie nie planuję, jeśli już to takie spontaniczne, a kierunek jest uzależniony od warunków atmosferycznych.

Jak ważny jest dla Ciebie rower? Czy mógłbyś teraz z niego zrezygnować?

Rower jest ważnym środkiem transportu po mieście i okolicy (nikt nie lubi stać w korkach prawda?), jest świetnym środkiem terapeutycznym (pozwala na rozładowanie złych emocji), a przede wszystkim pozwala na utrzymanie sprawności fizycznej (wielogodzinny tryb pracy w biurze daje się we znaki).

Czy mógłbym zrezygnować? Są takie chwile, w których rower jest sprawą drugo- a nawet trzeciorzędną. W końcu jestem tylko amatorem, więc trzeba znać umiar we wszystkim.

Jak oceniasz infrastrukturę rowerową w powiecie wrzesińskim? Czy Twoim zdaniem nasze władze poważnie podchodzą do tego tematu?

Ostatnimi czasami stan rowerowej infrastruktury uległ znacznej poprawie, ale wciąż jeszcze daleko do bycia na poziomie dostatecznym.

Doszła do skutku inwestycja DDRki wzdłuż DK92 w stronę Strzałkowa, ale szkoda, że zabrakło kilku kilometrów, by połączyć się z sąsiednią gminą i powstałaby piękna długa droga rowerowa łącząca Wrześnię ze Słupcą. Za sprawą inwestycji VW, powstało kilka ścieżek rowerowo-pieszych (nie mylić z drogą rowerową) umożliwiających dotarcie rowerem do miejsca prac.

Powstał porządny odcinek DDR przy DW432, ale do pełni szczęścia zabrakło newralgicznego połączenia z miastem wzdłuż DK15. To, co tam jest teraz, to rozwiązanie ledwie bezpieczne z uwagi na chodnik, a w dodatku pojawił się zakaz poruszania się rowerem po drodze (po co?).

Cieszy mnie fakt, że władza zauważa potrzebę rozwoju infrastruktury rowerowej w mieście i na terenie powiatu wrzesińskiego, ale odnoszę wrażenie, że jest ono chaotyczne bez konkretnych założeń i konsultacji z ekspertami.

Podsumowanie

Oczywiście, odpowiedzi mogłyby być znacznie dłuższe, szczegółowe, ale nie chciałem zanudzać potencjalnych odbiorców, którzy nie są tak mocno wkręceni w rowerowy świat i mogliby się moją wizją nieco przestraszyć.

Na marginesie, chciałem pochwalić się wywiadem w papierowej prasie w dniu wydania, ale postanowiłem poczekać ze względu na inny, tragiczny kontekst Jedynki Wiadomości Wrzesińskich.  Opublikowano grób dziecka – ofiary nieszczęśliwego wypadku drogowego na świeżo otwartej ulicy we Wrześni. Dlatego screen został odpowiednio zmodyfikowany.

Linki

Wiadomości Wrzesińskie mają wersję online, do której serdecznie zapraszam.

O tzw. Wrzeińskim ringu wspomniałem dawno temu i tam też możecie znaleźć plik GPX do pobrania na Wasze Garminy i inne urządzenia GPS – możecie takze zajrzeć tutaj.

Gdańska wyrypa zapadła mocno w mej pamięci, ale paradoksalnie nauczyła mnie najwięcej ze wszystkich dotychczasowych rowerowych wypraw. Dzięki czemu kolejne edycje 2016 czy 2017, a także do Wrocławia były znacznie łatwiejsze w organizacji. No i bym zapomniał o mojej wyprawie nadmorskiej z 2013 roku.

Rowerowy świat
Rowerowe EDC – Basia i Piotrek z WysokaKadencja
Rowerowy świat
Tani licznik rowerowy
Blogosfera
BlogDay 2014

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
bobikoŁukasz Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz
Gość
Łukasz

Cześć. Piszesz o zaufanych przyjaciołach rowerowych. Czy masz takich zaufanych serwisantów, czy sam zajmujesz się swoim rowerem? Jeśli masz kogoś do polecenia, proszę o namiary.

bobiko
Gość

@lukasz: to zalezy, z czym mam do czynienia ale .. .tak mam zaufanych serwisantów ale wiekszość rzeczy robie sam albo z niewielką pomocą wspomnianych przyjaciół.

%d bloggers like this: