Strefa Lifestyle

Podsumowanie 2018


Nie jest mi łatwo podsumować kończący się rok 2018. Był przepełniony radością i smutkiem, nadzieją i ponurą rzeczywistością. 2018 rok pozostawia słodko – gorzki smak.

Wielka Mała Istota – Synek

Do najważniejszych chwil tego roku z pewnością zaliczę narodziny Synka, a było to pewnego czerwcowego poranka. Do dziś pamiętam Jego pierwszy płacz i uśmiech, pierwszego pampersa i kąpiel w domu. Pierwszy spacer, pierwsze dłuższe wycieczki.

Zostałem tatą – wielkie zmiany w życiu

Jeszcze rok temu zastanawiałem się, jak bardzo zmieni się moje (nasze) życie, ale odkąd Mikuś pojawił się w naszym życiu, za żadne skarby nie wyobrażam sobie dalszego bytu Niego. Dziś, już półroczny synek, zaczepia nas swoim dziarskim uśmiechem, kwikiem, chociaż …. bywają nieprzespane noce. Taki już los rodziców.

Teraz mam w planach zakup przyczepki rowerowej, zastanawiam się nad hakiem i platformą. Moja rowerowa pasją ma się dobrze, ale nie jest już najważniejsza.

Pożegnanie z Tatą

Obok narodzin Syna, bardzo boleśnie przeżywam śmierć Taty, z którą nie mogę się pogodzić. Ta cisza, jaka nastała po Nim, jest nieznośna.

Daje o sobie znać przy okazji spotkań z najbliższymi, zwłaszcza w trakcie ostatniej wieczerzy wigilijnej. Nawet wcześniej, bo w trakcie przygotowań do tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia, odczuwałem jego brak.

Dotychczas to Tato dbał o świąteczny nastrój koło domu, mimo dolegliwości związanych z wiekiem. Teraz część tych obowiązków spadła na mnie i mam nadzieję, że gdzieś tam na górze widział, co zrobiłem i jest ze mnie dumny.

Do zobaczenia, Tato

Zdaję sobie sprawę z nieuchronności choroby, jakim był rak płuc … Cieszę się, że było mi dane wspólnie z nim przeżyć ostatnie miesiące jego życia. I że… wspólnie doczekaliśmy się kolejnego członka naszej rodziny.

Ale tak bardzo tęsknię…

Rozwój zawodowy – syndrom oszusta

W temacie rozwoju zawodowego to zapanowała pewna stagnacja. Ma to swoje plusy ze względu na oczekiwanie i narodziny Synka oraz szpitalne perypetie śp.Taty, co pozwoliło maksymalnie skupić się na najważniejszych sprawach.

W międzyczasie towarzyszyło mi uczucie bycia gorszym od innych programistów. Ciężko było to mi wytłumaczyć, przez co stale się to poczucie pogłębiało. Zastanawiałem się, czy to efekt wypalenia zawodowego, a może depresja? W branży IT (jak w innych profesji) to często się zdarza, ale i jest tematem tabu.

Pracuję nad jednym projektem od dłuższego czasu, przeważnie w pojedynkę. Od czasu do czasu robi się mały zespół, ale w sumie sam od podszewki wszystko zaplanowałem i rozwijam.

Niemal od początku towarzyszy mi uczucie, że ktoś zrobiłby to lepiej, szybciej i bezpieczniej. Mimo że aplikacja działa dobrze, zgodnie ze sztuką oraz przyjętymi standardami, to towarzyszy temu strach, a może i wstydliwość?

Nie pamiętam kiedy, ale w trakcie słuchania czyjegoś podcastu natrafiłem na słowo klucz powyższej sytuacji: impostor syndrome, czyli syndrom oszusta. Dogłębnie sprawdziłem na o co chodzi, czym się objawia i jak z tym walczyć. No wypisz wymaluj – to było właśnie to.

Powyższe odkrycie pozwoliło mi nabrać pewności i dystansu do tego, co było wcześniej. W zasadzie dzięki JavaDevMatt zrozumiałem, że ów syndrom to całkiem naturalne. To chęć rozwoju, nie pozostawania w strefie komfortu i zmierzenia się z problemami programistycznymi (i nie tylko takimi).

Najważniejsze to być świadomym tego syndromu, a także umieć doceniać to, co się zrobiło dotychczas.

To, co do tej pory zrobiłem, jest efektem dobrej roboty, ogromnego wysiłku umysłowego i dużej odpowiedzialności za swój obszar pracy. W dodatku warto od czasu do czasu zrobić małe projekty w domu, co by tę kreatywność utrzymać na wysokim poziomie.

Taki mam plan.

Blog w 2018

Jeśli chodzi o rozwój bloga, to również nastąpiła stagnacja, wręcz destabilizacja. Po części wynika to z życiowych priorytetów, które przekładam wyżej nad blogiem czy cyklozą. Po części z próby reorganizacji w poszukiwaniu nowych ścieżek.

Statystyki są bezlitosne. Dotąd opublikowałem zaledwie 25 wpisy, z czego ten jest 26, co za tym idzie,  ten rok jest o 38% słabszy w stosunku do ubiegłego. Kiepsko.

Lista tematów

W Trello mam coraz większą listę tematów, brakuje czasu na rozeznanie i napisanie. Cieszy mnie to, ale z uwagi na terminowość tematów, muszę dokonać kolejnego podziału i odrzucić te najmniej sensowne.

Wahania

W dodatku zastanawiam się, czy jest dalej sens pisania bloga, gdy dookoła rządzą videoblogi czy instastory? No, właśnie ostatnie medium jest o tyle ciekawe, że z łatwością można dotrzeć do widza i spodziewać się jakiejkolwiek reakcji. W jaki sposób to przełożyć na zasięgi i przyrost liczby czytelników pozostaje niezłą zagadką.

W każdym razie nie zawieszam tworzenia niniejszego bloga. Pracuję nad powrotem do cotygodniowej rutyny publikacji tekstów, która podobnie jak małe programistyczne check ins, daje niezłego kopa twórczego. I chyba wprowadzę zwyczaj comiesięcznych podsumowań, co by móc ocenić to, co się robiło i czy osiągnąłem cele.

Rowerowo

I na samym końcu rowerowy temat, równie bliski memu sercu. Chyba nie muszę pisać, że i tutaj odniosłem porażkę. Nie było żadnego ciekawego rowerowego tripu, epickich sztosów czy zdjęć. Smutna, ale taka jest rzeczywistość.

Patrząc na tegoroczne statystyki, to ledwo liznąłem granicę 7000km – o prawie 4000km mniej niż w zeszłym roku i średnio 2000-3000km mniej niż w minionych latach.

veloviewer 2018

Tak, to było do przewidzenia, choćby ze względu na Synka. Zaakceptowałem fakt, że rowerowe życie nigdy nie będzie takie jak dotąd. Beztroskie całodniowe wypady – takie to pewnie będą teraz na emeryturze ;-)

Z drugiej strony, te 7000km to dużo jak na świeżo upieczonego ojca. Znam przypadki osób, które robią niewiele kilometrów albo totalnie odstawiły rower. U mnie nie będzie tak źle, bo planujemy wspólne wyprawy rowerowe. Na razie po bliższej okolicy, a później? Kto wie.

Poranna rutyna

Latem wstawałem wcześniej by móc zrobić trening – więcej niż 2-3h / 50-80km. Spodobało mi się na tyle, że w przyszłym roku będę próbował to powtórzyć. Czy się uda? Mam taką nadzieję, chociaż pojawia się sporo wątpliwości.

Cholerny niedoczas.

Instagram na szybko

2018 na instagramie

Podsumowanie

Rok 2018 był rokiem ogromnych zmian w sferze prywatnej, rodzinnej, których skutki będą towarzyszyć już na zawsze. Pełno radości, smutku, nerwów i żali. Mimo wszystko trwam (bo mam dla kogo), będę próbował iść naprzód bogatszy o te wszystkie doświadczenia.

Bo kolejny rok zapowiada się bardzo owocnie.

Dziękuję Wam za to, że byliście ze mną przez cały rok, chociaż zdaje sobie sprawę z mojej nieregularności. Nie było epickiego american success story, ale nie są one moimi życiowymi celami.

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, share i lajk. To bardzo ważny feedback.

Strefa Lifestyle
Podsumowanie roku 2015
Strefa Lifestyle
Odkrywam na nowo audiobooki
Strefa Lifestyle
Żegnamy z Deezer po 15 dniach testów

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Piotrek Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotrek
Gość

Dla mnie niestety 2018 rok był rokiem okropnym. Głównie pod względem zdrowotnym jak i również pod tym względem, ze straciłem bardzo bliską osobę. W życiu zawodowym było tak sobie. Ale za to teraz… rok zacząłem z przytupem… i to wielkim ;)

%d bloggers like this: